Przegrana siatkarzy z Jastrzębia

Leszek Jaźwiecki
Tylko momentami gra zespołu z Jastrzębia mogła się podobać
Tylko momentami gra zespołu z Jastrzębia mogła się podobać Fot. Zygmunt Wieczorek
Skra Bełchatów - Jastrzębski Węgiel 3:0 (25:20, 25:21, 25:23).

W pierwszym meczu półfinałowym PlusLigi siatkarzy Skra Bełchatów pokonała Jastrzębski Węgiel bez straty seta. Tym samym bełchatowianie zrobili mały krok do awansu do finału i obrony mistrzowskiego tytułu. Zespół z Jastrzębia nie stracił szansy na wyeliminowanie Skry, ale musi zagrać dużo lepiej niż w
czwartkowym spotkaniu.

- Jesteśmy mocni i stać nas na wygranie rywalizacji ze Skrą - motywowali się przed tym meczem podopieczni Roberto Santilliego. - Przecież w tym sezonie już z nimi wygrywaliśmy.

Mistrz kraju jeszcze raz pokazał, że potrafi się zmobilizować w ważnym momencie. Do meczu z Jastrzębskim Węglem siatkarze Skry przygotowywali się na specjalnym zgrupowaniu w Słoku.
- Szukaliśmy trochę wyciszenia - tłumaczy drugi trener Skry Jacek Nawrocki.

Trenerzy obu drużyn dobrze wiedzieli, że niczym nie zaskoczą rywali, a o zwycięstwie w dużej mierze zadecyduje dyspozycja dnia. W pierwszym secie gospodarze szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę, której nie dali już sobie wydrzeć do końca. Goście starali się im dorównać, jednak mieli ogromne problemy z przyjęciem zagrywki. W drugi secie było już znacznie lepiej. Imponujący nową fryzurę, a właściwie jej brakiem Guillaume Samica (Francuz ogolił się na zero), popisał się dobrą zagrywką i goście objęli prowadzenie.

W pewnym momencie Jastrzębski Węgiel prowadził różnicą czterech punktów (16:12) i wydawało się, że nic nie odbierze im zwycięstwa w tym secie. Niestety, ataki gości coraz częściej trafiały w blok siatkarzy Skry i przewaga zaczęła szybko topnieć. W końcówce w szeregach gości ponownie szwankowało przyjęcie i Skra prowadziła już 2:0.

Trener Santilli szukał najlepszego ustawienia, dokonywał roszad w składzie, jednak na niewiele to się zdało. W trzeciej partii siatkarze Skry grali już na większym luzie, rzadko się mylili. Kapitalne spotkanie rozegrał najlepszy zawodnik gospodarzy Mariusz Wlazły.

- Mieliśmy chwile słabości, ale potrafiliśmy się podnieść - powiedział po meczu Wlazły. - Wynik nie oddaje tego co działo się na parkiecie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie