MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rafał Musioł: Komedia roku jest już znana! To sosnowiecki "Efekt Collinsa"

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Rafał Collins i prezes Zagłębia Arkadiusz Aleksander.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Rafał Collins i prezes Zagłębia Arkadiusz Aleksander.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Tomasz Kuczyński
- Metoda Rafała Collinsa składa się z kilku elementów i pozwala już usiąść przed telewizorem i do znudzenia oglądać finałową scenę z „Piłkarskiego pokera”. Tę, w której Bolo mówi do Laguny „Teraz to my możemy wszystko. Największe numery świata!” - pisze Rafał Musioł, redaktor działu sportowego Dziennika Zachodniego.

Jednym z elementów finansowych raportów jest tak zwany ekwiwalent reklamowy. Mniej więcej chodzi o to, ile trzeba byłoby zapłacić za wzmianki o klubie, sponsorze czy mieście, gdyby były to publikacje, filmy lub audycje komercyjne. Generalnie wszyscy lubią się tym chwalić i uzasadniać tymi liczbami sens wydawania pieniędzy, zwłaszcza tych publicznych.

W takiej właśnie kategorii bank rozbiło Zagłębie Sosnowiec. Pierwszoligowy outsaider, odliczający czas do spadku, błysnął niczym supernowa i przebił się do wszystkich medialnych nośników w tym kraju. Cała operacja została przeprowadzona kompleksowo: najpierw sportowa klęska na boisku, potem kabaretowy występ trenera Aleksandara Chackiewicza, a na koniec bandycki popis kiboli na treningu zespołu, przyjazd policji i komunikat klubu zapowiadający zmiany personalne. Przy takiej skali jaką zrealizowano w Sosnowcu wartość ekwiwalentu z pewnością pobiła wszystkie rekordy, w perfekcyjny sposób ilustrując zasadę, że nieważne co się o nas mówi, byle mówiono w ogóle.

Tej starej maksymie z założenia hołdują wszyscy tak zwani influencerzy i różnej maści celebryci. I tu właśnie można znaleźć źródłowy kod sosnowieckiego planu. Główny rozgrywający to wszak Rafał Collins, znany z tego, że jest (w niektórych kręgach) znany. Lekcja, jakiej ten działaczowsko-futbolowy debiutant udziela starym branżowym wyjadaczom, musi budzić szacunek. Przede wszystkim udowodnił, że aby stać się najważniejszą postacią w poważnym kiedyś klubie nie trzeba mieć milionów. Wystarczą popularność, kilka niekonkretnych obietnic oraz 5.000 zł na 0,74 procenta akcji z gratisową deklaracją o chęci przejęcia pakietu większościowego. No, może jeszcze dobrze posiadać pewne niejasne powiązania z agencją menedżerską. Wtedy można już usiąść przed telewizorem i do znudzenia oglądać finałową scenę z „Piłkarskiego pokera”. Tę, w której Bolo mówi do Laguny „Teraz to my możemy wszystko. Największe numery świata!”.

Sam Collins w Sosnowcu kilka niezłych tricków już zresztą pokazał. I to nie tylko sprowadzając kuriozalnego trenera i pasujących do niego piłkarzy. Także na przykład wtedy, gdy zapowiedział pełną gwiazd galę na rzecz klubowej Akademii, po czym odwołał ją na dzień przed terminem. Powodem było znalezienie sponsora, który wyłoży pieniądze, ale pod warunkiem, że impreza odbędzie się w czerwcu. Najweselszy był jednak (mailowy) wywiad dla 100%ZagłębieSosnowiec, który przebił nawet kuriozalną przecież prasową konferencję powitalną. Kto nie czytał, niech żałuje i nadrabia.

Podsumowując: sitcom „Efekt Collinsa” nokautuje światową konkurencję do tego stopnia, że wręczenie nagród Emmy 2024 powinno się odbyć od razu w ArcelorMittalParku.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera