Relacja z pierwszego kija, czyli rajd nordic walking w ramach Silesia Marathonu

Katarzyna Pachelska
Start Silesia Marathonu
Start Silesia Marathonu Katarzyna Pachelska
Gdy chmara maratończyków, ustawionych na starcie wg zasady, kto chudszy, ten na czele, wyruszyła dzisiaj 9.00 spod Stadionu Śląskiego w Chorzowie na trasę maratonu lub półmaratonu, przyszedł czas na kijorzy.

Zebrało się nas w tym roku wyjątkowo dużo, tyle, że po 100. zarejestrowanym zawodniku organizatorzy rajdu zamknęli listę startową. Wychodzi na to, że ruszaliśmy na trasę ekskluzywnego rajdu. Zanim roztańczony i roześmiany tłum kijorzy (nie było się czym stresować, w końcu przed nami tylko 9 km marszu), ze stukotem kijów wyruszył na alejki WPKiW, musieliśmy wysłuchać kilku słów od oficjeli, zgromadzonych na scenie. Wśród nich brylował były premier, Jerzy Buzek, ubrany w oficjalną koszulkę Silesia Marathonu, która podkreślała jego szczupłą sylwetkę.

Marszałek województwa śląskiego Bogusław Śmigielski i prezydent Katowic Piotr Uszok wbili się za to w ciemne garnitury, jakby to był co najmniej koncert Zimermana . Piotr Uszok przyznał się, że sam uprawia nordic walking - z żoną - i można ich czasami spotkać na ścieżkach rowerowych w okolicach Kostuchny.

Rowerzystów ostrzegamy, a prezydenta trzymamy za słowo - obiecał, że w przyszłym roku sam weźmie udział w rajdzie. Wychodzi na to, że zbliżające się wybory samorządowe świetnie robią na kondycję. Marszałek Śmigielski też nie chciał być gorszy, i zadeklarował udział w przyszłorocznym rajdzie. Może być gorąco.

Pistolet w rękach Piotra Uszoka wystrzelił - i już mogliśmy ruszyć na trasę. Na przód od razu wysforowały się Grzmiące Kije (grupa pasjonatów nordic walkingu z Katowic i okolic), ale oczywistą oczywistością było, że z nimi nie da się nawiązać rywalizacji. - Oni chodzą 8 km na godzinę - szeptali z podziwem inni nordic walkerzy.

Pierwsza część trasy wiodła przez alejki WPKiW. To był najprzyjemniejszy odcinek - dużo cienia, zapach kwitnącego bzu, szczebiot ptaków. Nie psuły nam humoru ani smrodek dochodzący z zoo, ani hałas maszyn w wesołym miasteczku, ani rowerzysta, który - musząc zwolnić przy tłumie kijorzy - głośno wycedził przez zęby słowo na k..., powszechnie uważane za obelżywe. Pochód nordic walkerów to zresztą taki piknik na nogach, można i pogadać, i poznać nowych znajomych, podziwiać przyrodę, pożartować. Jeden z panów nawet stwierdził, że jemu się nie spieszy, bo woli chodzić za innymi (paniami), i podziwiać ich figury. Niezła motywacja do uprawiania sportu.

Z parku wkroczyliśmy na rozgrzany asfalt ul. Telewizyjnej na katowickim Bytkowie. Tu już we znaki dawały się zmęczenie i upał. Gdy minęliśmy pętlę tramwajową na placu Alfreda, i wkroczyliśmy na aleję Korfantego, obok nas zaczęli się pojawiać biegacze, którzy właśnie przekraczali 18 kilometr biegu. I pojawili się wreszcie jacyś kibice. Większość przypadkowych (czyżby nikt w Katowicach nie słyszał o maratonie?), ale to i tak miło, gdy ktoś dopinguje do wysiłku - nawet jeśli jest to pani ochroniarka z Fosy czy starsi ludzie wracający z kościoła.

Policjanci i strażnicy miejscy, których było sporo na trasie, nie chcieli się przyłączyć do naszego marszu, tłumacząc się złą kondycją. Ciekawe, jak ścigają przestępców. Chcąc nie chcąc kijorze i biegacze dopingowali się nawzajem. Niektóre okrzyki można by uznać nawet za skarłowaciałą formę podrywu - np. Piękne macie kijki, na co mistrzynie ciętej riposty nie mogły odpowiedzieć inaczej jak: Wy też.

Kiedy na horyzoncie pojawiła się pętla Słoneczna, wiedzieliśmy, że meta już blisko. Ostatnie podejście, i już widać Spodek, rondo i kolorową masę ludzi na mecie. Później okazało się, że tworzyły ja głównie rodziny i znajomi startujących. My dziarsko zmierzaliśmy ku linii mety, razem z biegaczami kończącymi półmaraton. Inni - twardsi od nas - wbiegali na rondo, by aleją Roździeńskiego podążyć ku Nikiszowcowi, na kolejne ponad 20 kilometrów biegu.

Na mecie tradycyjnie każdy dostał medal (za uczestnictwo - bardzo miły element imprezy), napój izotoniczny, i polecenie zwrócenia chipa, którzy - przymocowany do buta - mierzył czas. Mój czas: 1h, 19 min. Niezły, ale do poprawienia na przyszłym rajdzie. A Grzmiące Kije podobno poszły na dajej, z maratończykami.

Nordic walking - dyscyplina sportowa wymyślona przez Skandynawów. Chód ze specjalnymi kijami, mogą go uprawiać prawie wszyscy. Poprawia kondycję, rozwija więcej mięśni niż tradycyjny chód, angażując również ręce. Wymusza prawidłową postawę ciała. Więcej o nordic walkingu w najbliższym dodatku Gratka-Zdrowie Polski Dziennika Zachodniego (9 maja).

Silesia Marathon - pierwszy maraton na Górnym Śląsku. Odbył się w niedzielę, 3 maja. Trasa wiodła przez trzy miasta - Chorzów, Siemianowice Śląskie i Katowice. Start: Stadion Śląski, meta: Spodek, Katowice. www.silesiamarathon.pl.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie