Seria napadów

Katarzyna Wolnik
Wczoraj przed południem zamaskowany sprawca okradł placówkę ING Banku Śląskiego w Katowicach Ligocie.

Mężczyzna sterroryzował pracowników i klientów, w sumie 11 osób, przedmiotem przypominającym pistolet. Kazał wszystkim położyć się na ziemi i zażądał wydania pieniędzy. W końcu ukradł kasetkę z pieniędzmi. Nie wiadomo, czy sprawca miał wspólników i czy odjechał samochodem. Policja szuka sprawcy. Znany jest tylko jego pobieżny opis. Wygląda na około 35 lat, ma ok. 180 cm wzrostu, jest średniej budowy ciała. Na twarzy miał chustę.

Dzień wcześniej inny bandyta, grożąc atrapą bronią, próbował okraść sklepik spożywczy w Katowicach Szopienicach. Sprzedawczyni próbowała sama odebrać mu broń. Na szczęście pistolet okazał się straszakiem, a napastnika udało się zatrzymać.

26-letni mężczyzna z Szopienic zaplanował napad. Najpierw obserwował budynek sklepu spożywczego, a gdy już się upewnił, że w pobliżu nie ma ludzi, wszedł pozorując codzienne zakupy. Zabrał z półki oranżadę i podszedł do kasy. Szukając w kieszeni spodni pieniędzy, nagle wyciągnął zamiast nich broń i krzycząc do sprzedawczyni "To jest napad! Dawaj pieniądze!" zażądał wydania gotówki. 56-letnia kobieta nie dała się ponieść emocjom i chwyciła za lufę pistoletu. Jej zdecydowana postawa sprawiła, że zaskoczony napastnik... uciekł ze sklepiku.

Jak się okazało, sprzedawczyni znała mężczyznę z widzenia. Był to jej stały klient mieszkający niedaleko sklepiku. Zadzwoniła na policję i podała jego rysopis.

Okazało się, że złodziej posługiwał się imitacją broni wystrzeliwującej metalowe kulki, kupioną na jednym z serwisów internetowych.

- Ta kobieta miała szczęście, że broń nie była prawdziwa. Zasada jest taka, że w trosce o własne bezpieczeństwo nie podejmujemy żadnych działań, jeżeli ktoś nam grozi bronią palną albo nożem. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić na pierwszy rzut oka, w sytuacji stresowej, czy broń jest prawdziwa, czy nie. Ale za napad z bronią, czy to fałszywą, czy prawdziwą, jest taki sam wymiar kary - komentuje sierżant Adrianna Mazur z katowickiej policji.

Mężczyźnie grozi teraz 12 lat pobytu za kratkami. Swoje zachowanie tłumaczył chęcią rozwiązania problemów finansowych, a na pytanie dlaczego wybrał akurat ten sklepik odpowiedział, że był po prostu blisko. Mieszkaniec Katowic nie był wcześniej karany.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie