Śląska medycyna: To historia wielkich lekarzy, pionierskich operacji, odważnych decyzji

Artykuł sponsorowany
Przełomem w śląskiej medycynie była transplantacja serca wykonana przez prof. Zbigniewa Religę
Przełomem w śląskiej medycynie była transplantacja serca wykonana przez prof. Zbigniewa Religę

Sukces w medycynie

Część Górnego Śląska znalazła się w granicach niepodległego państwa w 1922 roku. Po Niemcach odziedziczyliśmy system ubezpieczeniowy i wykształconych medyków. W pierwszych latach istnienia województwa lekarze pochodzili przede wszystkim z Niemiec. Sytuacja szybko się jednak zmieniała. Już w 1927 roku Polacy stanowili ponad połowę kadry lekarskiej.

Patrząc na sto lat niepodległości w medycynie na Śląsku, gdzie przecierały się narodowości i narody, a wielokulturowość była atutem, nie sposób pominąć tych pierwszych lat wolności. Trzeba jednak przyznać, że pomimo wielu trudności, śląska medycyna była dobrze zorganizowana przede wszystkim dzięki systemowi ubezpieczeniowemu.

W 1926 roku, w górnośląskiej części województwa, funkcjonowało aż 49 kas chorych. Warto o tym pamiętać, wspominając niepokój z czasów przełomu 1989 roku, kiedy to obserwowaliśmy początki działalności Śląskiej Kasy Chorych.

W zależności od sytuacji gospodarczej liczba kas, jak i ubezpieczonych w nich to rosła, to malała. Najważniejszą zaś instytucją był Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Chorzowie. Cóż, pod tym względem wiele się nie zmieniło. W okresie międzywojennym funkcjonowało w regionie 66 placówek leczniczych (klinik i szpitali), a choćby w 1935 roku na 10 tys. mieszkańców przypadało 3,6 lekarza - średnia ta nie odbiegała od średniej w całej Polsce.

Zarobki lekarzy były uzależnione od liczby przyjętych pacjentów - wspominał na łamach ,,Lecznictwa i opieki społecznej” Sylwester Fertacz.

Największym problemem zdrowotnym była wówczas gruźlica, ale chorowano też na dur brzuszny, odrę.

Po II wojnie światowej przełomowym wydarzeniem dla rozwoju medycyny było powstanie Akademii Medycznej, obecnie Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Uczelnia świętuje swoje 70-lecie, ale pierwsze pomysły, żeby na Śląsku stworzyć uczelnię pojawiły się już w czasie wojny, kiedy to podjęto starania, aby przenieść na Śląsk Polski Wydział Lekarski z Uniwersytetu w Edynburgu w Szkocji. Wydział ten tworzyli bowiem polscy lekarze, naukowcy, których wojenne losy rzuciły do Anglii. Planowano nie tylko przenieść całą kadrę, ale także sprzęt naukowo-dydaktyczny, włącznie z dobytkiem działającego tam Szpitala im. Ignacego Paderewskiego. Niestety, mimo zaawansowanych rozmów -z powodów politycznych - starania te nie powiodły się. Udało się kilka lat potem - 16 sierpnia 1948 roku odbyło się pierwsze posiedzenie senatu nowo powstałej Śląskiej Akademii Lekarskiej.

Uczelnia od początku miała szczęście do wybitnych, pracowitych i piekielnie ambitnych lekarzy. To z ich powodu Śląsk to nie tylko węgiel i stal, ale też przełomowe operacje. Trzeba cenić ich za odwagę.

Wielkim impulsem dla młodych lekarzy był pierwszy przeszczep serca przeprowadzony w 1985 roku przez warszawiaka, a sercem Ślązaka prof. Zbigniewa Religę. Tu znalazł warunki i ludzi, którzy pomogli mu rozwinąć skrzydła, a sam odwdzięczył się, tworząc potęgę śląskiej kardiochirurgii i kardiologii.

Wymienienie wszystkich nazwisk pionierów jest niemożliwe. Warto się zatem skupić na trzech osobach, co do których nikt nie ma najmniejszych wątpliwości, że zasługują na pomniki. Pierwszy z nich to prof. Franciszek Kokot - wzór do naśladowania, którego zawsze potrzebują młodsi lekarze. Sam nie odpuszczał żadnego chorego. Dziś już na emeryturze. Na każde komplementy prof. Kokot reaguje podobnie: ,,Nie robiłem niczego, czego nie powinienem robić. Po prostu robiłem to, co do mnie należało”. ( Swoją skromnością mógłby obdzielić wiele pokoleń lekarzy. I pomyśleć, że Profesor chciał zdawać na Politechnikę, a nie studiować medycynę.)

Dwaj kolejni wielcy - także świetni organizatorzy - to prof. Kornel Gibiński zwany ojcem śląskiej interny, więzień Gross-Rosen, który w obozie nauczył się, że czasami cuda czyni zwykłe uściśnięcie ręki chorego. Wreszcie prof. Leszek Giec uznawany za ojca śląskiej kardiologii. To jego konsekwencji zawdzięczamy zbudowanie szpitala w Ochojcu. Dziś jedną z największych bolączek nie tylko śląskiej, ale i polskiej medycyny jest zbyt mała liczba lekarzy: - Liczba praktykujących lekarzy w relacji do liczby mieszkańców Polski jest najniższa w całej Unii Europejskiej! Dlatego zwiększenie liczby kształconych studentów jest koniecznością. Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych, której mam zaszczyt przewodniczyć, wielokrotnie deklarowała, że uczelnie medyczne są w stanie przyjąć od 20 do 30 proc. studentów więcej - stwierdził obecny rektor SUM prof. Przemysław Jałowiecki.

Nie ulega wątpliwości, że w murach śląskiego uniwersytetu uczą się następcy prof. Religi, prof. Kokota. I jeszcze nieraz nas zaskoczą swoimi wyczynami. Agata Pustułka

wybrane z kalendarium

1975 rok
Prof. Franciszek Kokot obejmuje kierownictwo Kliniki i Katedry Nefrologii, stając się niekwestionowanym autorytetem w leczeniu tej grupy schorzeń, nauczycielem wielu pokoleń lekarzy. Bez postaci prof. Kokota śląska medycyna nie stałaby się naszą wizytówką.

Śląska medycyna: To historia wielkich lekarzy, pionierskich operacji, odważnych decyzji

1985 rok
Urodzony w Warszawie, sercem Ślązak doc. Zbigniew Religa wraz ze swoim zespołem dokonuje pierwszego w Polsce udanego przeszczepu serca. Filarami jego zespołu są: Andrzej Bochenek, Romuald Cichoń, Marian Zembala.1997 rok

Śląska medycyna: To historia wielkich lekarzy, pionierskich operacji, odważnych decyzji

Hematolog prof. Jerzy Hołowiecki przeprawadza pierwszy w Polsce przeszczep szpiku od niespokrewnionego dawcy w katowickiej Klinice Hematologii i Transplantacji Szpiku. Pacjentka Urszula Jaworska cieszy się cały czas dobrym zdrowiem.

2001 rok
W Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu dochodzi do pierwszego w Polsce jednoczesnego przeszczepu płuc i serca. Pacjent Marek Breguła czuje się świetnie.

2014 rok
W Centrum Onkologii w Gliwicach zespół prof. Adama Maciejewskiego dokonuje pierwszego przeszczepu twarzy ratującego życie. Za ten wyczyn lekarze otrzymują medycznego Nobla.

2017 rok
W Klinice Okulistyki kierowanej przez prof. Edwarda Wylęgałę lekarze wprowadzają skuteczne leczenie komórkami macierzystymi u chorych, u których z powodzeniem przywracają zniszczony nabłonek rogówki.