Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Śląskie. Tak szkolą przyszłych komandosów. To najlepsi z najlepszych, ale tylko niektórzy z nich spełnią swoje marzenia ZDJĘCIA

Robert Lewandowski
Robert Lewandowski
Szkolenie odbywało się w niedzielę 3 marca, w Lipowej
Szkolenie odbywało się w niedzielę 3 marca, w Lipowej RL
"Spadochroniarstwo w większości polega na czekaniu". To słowa wypowiedziane przez jednego z instruktorów, podczas kursu Śnieżyca 2024, w którym bierze udział 120 młodych osób, chcących w przyszłości zostać komandosami. Kursu dla najlepszych, najzdolniejszych, chcących wnieść do wojska swoją świeżość i wiedzę. Przyglądanie się kursantom, rzeczywiście wymagało czekania, ale było niezwykle ekscytujące.

Podglądamy przyszłych komandosów

Po raz piąty Związek Polskich Spadochroniarzy zorganizował kurs przygotowujący młodzież i studentów cywilnych do wojsk i służb specjalnych. Ale po raz pierwszy na szkolenie, które honorowym patronatem objął Minister Obrony Narodowej, zostały zaproszone media. Decyzja była więc prosta - to trzeba było zobaczyć.

Choć niedzielny poranek kojarzy się głównie z błogim lenistwem, to dla przyszłych komandosów generacji Z, dzień ten zaczął się bardzo wcześnie. By się im przyjrzeć, trzeba było wcześnie wstać, by udać się na lotnisko w Rybniku-Gotartowicach. Tam na dziennikarzy i fotoreporterów czekał już samolot AN-2, którym mieliśmy udać się na lotnisko Kaniów w Czechowicach-Dziedzicach. Już sama myśl, że polecimy tam samolotem wywoływała wśród nas uśmiech na twarzy. To zupełnie inne przeżycie niż lot samolotem pasażerskim, bo mogliśmy bliżej przyjrzeć się samej maszynie, pracy pilotów i usiąść na miejscach tych, którzy za kilka godzin zdecydują się na skoki ze spadochronem.

Szkolenie odbywało się w niedzielę 3 marca, w Lipowej
Szkolenie odbywało się w niedzielę 3 marca, w Lipowej RL

Zanim jednak maszyna zabrała nas w dalszą podróż, piloci wykonywali szereg procedur, by wszystko odbyło się bezpiecznie i zgodnie z planem. Czekaliśmy, podpatrywaliśmy, był czas na pierwsze ujęcia. Wszystko w porządku, więc wsiadamy na pokład i lecimy. Samolot szybko wznosi się w powietrze, potrzebując dosłownie chwili, by odbić się od ziemi. Głównie słychać było warkot silników, ale to mimo wszystko przyjemny dźwięk, bo uśmiech nie schodzi nam z twarzy. Obserwujemy śląskie krajobrazy z niewielkich otworów okiennych. Instruktor będący z nami na pokładzie podpowiada, w jaki sposób wyskakują spadochroniarze. W tym momencie wiem, że nie odważyłbym się na podobny wyczyn.

Zaledwie kilkanaście minut od startu, jesteśmy już w Kaniowie. Świetnie utrzymane lotnisko, nowoczesne maszyny, dookoła niego ślady eksploatacji górniczej. Są i oni! Ci, którzy za kilka, kilkanaście chwil zdecydują się na skok z samolotu. Instruktorzy przekazują im w wyraźny i zdecydowany sposób instrukcje, jak należy wszystko zapiąć, by bez obaw skoczyć ze spadochronem. Na twarzach młodych osób, mających od 17 do 29 lat, widać powagę, skupienie, lekkie zdenerwowanie. Czasem pojawiają się uśmiechy. Mają być specjalsami, dlatego pozostają anonimowi. Dla niektórych z nich, to drugi lub trzeci skok w życiu.

Czekamy na pierwsze skoki

Dalej przemieszczamy się busem do miejsca docelowego - na lądowisko w Lipowej. Kursanci zostają na lotnisku, by wkrótce wsiąść do samolotu, którym przylecieliśmy. Kilkadziesiąt minut i jesteśmy. Piękny górski krajobraz, z widokiem na ośnieżone jeszcze Skrzyczne. Trwają ostatnie przygotowania. Czekamy. Wreszcie komunikat, że nadlatuje samolot. Jeden, drugi, trzeci i tak do pięciu, wyskakują spadochroniarze. Samolot zawraca na lotnisko w Kaniowie. Momentami pojawia się większy wiatr, znosząc ich z otwartej przestrzeni w kierunku zabudowań. Chwile napięcia, gdzie wylądują i czy szczęśliwie. Nikomu nic się nie stało, choć wiatr pokrzyżował nam fotograficzne plany. Jakie musiało być zdziwienie pobliskich mieszkańców, gdy na ich podwórku lądowali spadochroniarze w mundurach? Samochodami docierają do bazy. Są szczęśliwi i uśmiechnięci. - Ogromna satysfakcja - podsumował krótko jeden z kursantów.

Czekamy na drugi przelot. Widać chwilowe rozluźnienie, bo na samolot trzeba poczekać około godziny. Znów pojawia się informacja, że nadlatuje. Po kolei wyskakują przyszli komandosi. Tym razem wsiadamy na samochody wojskowe i ruszamy łąką w kierunku gdzie prawdopodobnie wylądują. Wiatr nie krzyżuje już planów, jest czas na kolejne ujęcia. Gdy jeden z nich wylądował, podjeżdżamy bliżej, instruktor daje ostatnie wskazówki i pospiesza młodego człowieka. Ten składa spadochron i wsiada z nami do terenówki. Jedziemy po następnych. Wszyscy szczęśliwie wylądowali. Wracamy do bazy.

Szkolenie odbywało się w niedzielę 3 marca, w Lipowej
Szkolenie odbywało się w niedzielę 3 marca, w Lipowej RL

Przetrwają tylko najwytrwalsi

Dla nas powoli dobiega końca podglądanie młodych spadochroniarzy, lecz dla nich, to dopiero początek drogi. I słowo to jest tu jak najbardziej trafne, bo kolejnym etapem szkolenia, jest dla nich długi i wymagający marsz. Wyruszają z Żywca, w kierunku Krzeszowa i dalej do Rabki Zdrój. To intensywny górski marsz, wzorowany na selekcji do wojsk specjalnych. Przed nimi kilkudniowe przeprawy wodne, musztra, zadania zespołowe i spanie w szałasach. Nie wiedzą do końca co, i w którym momencie na nich czeka. Znów będą musieli czekać na kolejne komendy, które mogą pojawić się o każdej porze dnia i nocy. Tylko część z nich dotrwa do końca całego kursu.

- W szkoleniu bierze udział młodzież spadochronowa. To wyróżniająca się młodzież - licealiści i olimpijczycy, a także studenci cywilni. Naszą misją jest zasilenie szeregów wojska, przez specjalistów, którzy mogą coś nowego wnieść, taką cywilną wiedzę do wojska. [...] Szkolenie rozpoczęło 120 osób. Oczywiście chcielibyśmy, żeby do końca dotrwali wszyscy, ale prawdopodobnie dotrwa połowa z nich. Około 15-20 osób każdego roku, wysyłamy do wojsk specjalnych, służb i wojsk aeromobilnych. To są świetni specjaliści, bardzo zmotywowani i wykształceni młodzi ludzie - podkreślał Filip Walczak ze Związku Spadochroniarzy Polskich.

Ci, którzy sobie nie poradzą, wrócą do domu. W końcu wybierają tu najlepszych, z najlepszych.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Debata prezydencka o Gdyni. Aleksandra Kosiorek versus Tadeusz Szemiot

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera