Spory ruch na strzelnicach. "Gdyby coś się stało, to będę miała podstawowe umiejętności"

Marcin Śliwa
Marcin Śliwa
W ostatnich latach strzelectwo przeżyło prawdziwy renesans, a tragiczne wydarzenia, jakie mają miejsce w Ukrainie sprawiły, że jeszcze bardziej wzrosło zainteresowanie tą formą aktywności.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
W ostatnich latach strzelectwo przeżyło prawdziwy renesans, a tragiczne wydarzenia, jakie mają miejsce w Ukrainie sprawiły, że jeszcze bardziej wzrosło zainteresowanie tą formą aktywności.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE MS
Ludzie strzelectwem zajmują się od wieków. Współcześnie funkcjonuje głownie ujęciu bojowym, myśliwskim, rekreacyjnym i sportowym - znalazło się w programie olimpijskim już podczas pierwszych igrzysk rozgrywanych w Atenach w 1896 roku. W ostatnich latach strzelectwo przeżyło prawdziwy renesans, a tragiczne wydarzenia, jakie mają miejsce w Ukrainie sprawiły, że jeszcze bardziej wzrosło zainteresowanie tą formą aktywności.

Katowicka strzelnica "Silesia Shotgun" działa przy ul. Żelaznej 15, czyli w miejscu, gdzie dawniej funkcjonował muzyczny Mega Club. Choć nie jest tam tak tłoczno, jak w czasach świetności "Mega", to przy budynku znów panuje spory ruch.

Obiekt podzielony jest na dwie części. Na wprost od wejścia, tuż za boxem administracyjnym, znajdują się stanowiska dla gości komercyjnych. Po prawej stronie trenują członkowie klubu "Silesia Gorillas". Co jakiś czas wskazówek udziela im instruktorka, Wioletta Pawluczek, zawodniczka polskiej kadry narodowej w strzelectwie sportowym. Przygotowuje ich do egzaminu na patent strzelecki.

ZOBACZ ZDJĘCIA

- Osoby zainteresowane strzelectwem sportowym zaczynają mając 12-13 lat. Przychodzą też ludzie bardziej komercyjnie, zainteresowani zdobyciem pozwolenia na posiadanie broni. Spotykam tu osoby w różnym wieku. Bywa i tak, że ktoś się decyduje przyjść na strzelnicę w wieku 60-ciu lat, bo chce postrzelać z wnukiem - mówi Wioletta Pawluczek.

Wioletta Pawluczek pochodzi z Grodna i to właśnie tam zaczęła się jej kariera z tym sportem. Na pierwsze zajęcia sekcji strzeleckiej poszła mając 11 lat. - Byłam bardzo aktywnym dzieckiem, a ten sport wymaga wielkiej samodyscypliny, nie wiem czy jakikolwiek sport jest pod tym względem zbliżony do strzelectwa. Trzeba było trochę ukształtować mój charakter i spodobało mi się to, że te zajęcia trzymały mnie w ryzach - wspomina.

Strzelectwo to według reprezentantki Polski, to przede wszystkim praca z samym sobą. Wśród największych wyzwań i korzyści, jakie wynikają z uprawiania tego sportu, wskazuje głównie na aspekty mentalne.

- To walka ze sobą, ze swoją głową i ze stresem, szczególnie na zawodach trzeba zmierzyć się głównie z samym sobą, a nie do końca z konkurencją. Wchodząc na strzelnicę, rozgrzewając się do treningu uspokajam się, zaczynam się skupiać na sobie, koncentruję się na oddechu - tłumaczy Wioletta Pawluczek.

Jak mówi zawodniczka Śląskiego Towarzystwa Sportowego w Tychach, w ostatnim czasie strzelectwo to dyscyplina, w której realizuje się więcej kobiet niż mężczyzn. - W Polsce mocniejsze są dziewczyny, zarówno w karabinie, jak i w pistolecie - dodaje. Z obserwacji zebranych w trakcie pracy na komercyjnej strzelnicy potwierdza, że nastąpił wzrost zainteresowania tą formą aktywności.

- Widzę, że osób przybyło. Wcześniej ludzi interesowały różne typy broni. Teraz często słyszę, że ktoś chce postrzelać z "kałacha" lub glocka, czyli bardziej bojowych modeli. Moim kalibrem sportowym mało ludzi się interesuje - tłumaczy Wioletta Pawluczek.

Jedną z osób ćwiczących pod okiem reprezentantki Polski, był Bartosz Kuc. Hobbystycznie zajmuje się strzelectwem od czterech lat.

- To chwila odprężenia, zwłaszcza po tym, jak się pracuje z ludźmi - mówi z przymrużeniem oka Bartosz Kuc.

Według Bartosza, w tygodniu na strzelnicą chodzą ci sami ludzie co zawsze, a weekendowy tłok przy stanowiskach to stan, który obserwował od pierwszych swoich wizyt. Inną osobą, która również tego dnia ćwiczyła się w strzelaniu był Henryk Dąbrowski. Na strzelnice regularnie chodzi od stycznia tego roku. Z tym zamiarem nosił się już wcześniej, ale przeszkodziła mu pandemia i niewielka otwartość innych katowickich klubów na przyjmowanie nowych członków.

- Wbrew pozorom ze strzelectwa czerpię bardzo dużo spokoju. To taki rodzaj sportu, w którym człowiek walczy przede wszystkim z sobą samym i tym jak nad sobą panuje. Mój dziadek był wojskowym i jak byłem dzieckiem zabierał mnie na strzelnicę. Cieszę się, że to tego wróciłem - tłumaczy Henryk Dąbrowski.

Choć ze strzelectwem Henryk miał kontakt już wcześniej, to decyzja o powrocie do dawnej pasji splotła się z sytuacją międzynarodową, w obliczu której umiejętność obsługi broni może być przydatna.

- Jak widać po tym, co dzieje się na Ukrainie, mobilizacja cywili ma znaczenie. Umiejętność posługiwania się bronią zwiększa pewność siebie obywateli i pojedynczych osób. Uważam, że warto się szkolić, w najlepszym wypadku nie trzeba będzie po prostu z tej wiedzy skorzystać - mówi Henryk Dąbrowski.

Wraz z upływem czasu, w części komercyjnej pojawia się coraz więcej osób. Mimo tego, że jest poniedziałek, zrobiła się niewielka kolejka. Na środkowych stanowiskach, z dużych karabinów zaczęły strzelać dwie dziewczyny. Mężczyzna stojący obok zapytany o powód ich wizyty powiedział, że to prezent dla córki na 18-te urodziny.

- Przyszedłem z dzieckiem, ale mnie to nie bawi. Za chwilę naprawdę będziemy strzelać. Tak będzie, jak ruscy zaatakują. Chociaż będzie wiedziała jak strzelać, jakby do czegoś doszło. Dla mnie to jest chore, żeby w XXI wieku była wojna - mówi Grzegorz Perek

Dla solenizantki była to pierwsza wizyta na strzelnicy raz. Chciała spróbować zainspirowana ulubionymi grami takimi jak GTA i Couter-Strike.

- To coś innego, kreatywnego. Na pewno jest trudniej niż w grach, ale też łatwiej, niż się tego spodziewałam. Strzelając czułam wielką adrenalinę, a jak trafiłam to szczęście. Pojawił się też delikatny stres. Pierwszy raz miałam w rękach prawdziwą broń. Myślałam też o tym, że gdyby coś się stało, to będę miała jakieś podstawowe umiejętności - wyjaśnia Aleksandra Perek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie