Stan zawieszenia w GKS Jastrzębie

Leszek Jaźwiecki
Trener Jerzy Wyrobek (w środku) odetchnął z ulgą. Jego podopieczni wrócili do treningów
Trener Jerzy Wyrobek (w środku) odetchnął z ulgą. Jego podopieczni wrócili do treningów Fot. Agnieszka Materna
Udostępnij:
Chwilowe zawieszenie broni w GKS Jastrzębie. Tak można określić sytuację, jaka zapanowała w poniedziałek w tym klubie.

Co prawda piłkarze nadal nie otrzymali zaległych pensji, ale podjęli (chociaż na razie nie wszyscy) decyzję, że pojadą na środowy mecz ze Stalą. Do Stalowej Woli mają wyruszyć dzisiaj, po rozruchu, o godzinie 15. Jest też szansa, że podopieczni Jerzego Wyrobka do-trwają do końca rozgrywek I ligi.

W Jastrzębiu nie pojawił się żaden bogaty sponsor, który nagle zasilił puste od czterech miesięcy konta zawodników. Piłkarze dostali jedynie pieniądze z wpływów z biletów po meczu z liderem tabeli Widzewem Łódź. Spotkanie na stadionie przy ulicy Harcerskiej oglądało ponad 6 tysięcy kibiców. Po odliczeniu kosztów, a te nie były małe, bo mecz był o podwyższonym ryzyku, piłkarze rozdzielili między siebie resztę zysków. Podobno do podziału było 12 tysięcy złotych.

Jeszcze przed meczem z Widzewem piłkarze z Jastrzębia zapowiadali, że jeśli nie otrzymają przynajmniej dwóch zaległych pensji, to do autobusu jadącego do Stalowej Woli nie wsiądą. - Nawet przeczytałem takie oświadczenie przed kamerami telewizyjnymi - potwierdza Witold Wawrzyczek.
Po spotkaniu z łodzianami pojawiła się jednak księgowa, która wypłaciła kilku piłkarzom zaliczki. Reszta otrzymała je w poniedziałek

- Rzeczywiście część zawodników otrzymała jakieś pieniądze po meczu z Widzewem, ale można je nazwać jedynie skromnymi zaliczkami - przytakuje drugi trener GKS Jarosław Matusiak. - Kadra szkoleniowa jest w podobnej sytuacji, my też nie otrzymujemy wynagrodzenia od czterech miesięcy.
- Nie wiem ile dostali moi koledzy, ale na pewno nie więcej jak po 500 złotych. Ja po meczu od razu pojechałem do domu i nie dostałem ani grosza - mówił rano Wawrzyczek.
Po południu doświadczony obrońca jastrzębskiego klubu potwierdził jednak, że także był na liście przewidzianej do wypłaty.
Na mecz do Stalowej Woli nie wybiera się na pewno kapitan Jastrzębia Jakub Kafka. Czeski bramkarz ma kontuzję i dlatego nie wystąpił także przeciwko Widzewowi. - Kilku zawodników zgłaszało trenerowi kontuzje, ale nagle ozdrowieli - dziwi się Kafka. - Ja pewnie do końca sezonu już nie zagram, chyba, że spotkam lekarza, który uzdrowił moich kolegów - gorzko śmieje się czeski bramkarz i zapowiada, że szuka sobie już nowego klubu.

Blisko miesiąc temu pomoc piłkarzom z Jastrzębia zadeklarowały władze miasta. Na spotkaniu z prezydentem Marianem Janeckim zawodnicy przedstawili plany, jak wyjść z trudnej sytuacji.
- Uważaliśmy, że powinniśmy uratować klub wspólnymi siłami - wspominają piłkarze.
Prezydent obiecał, że ufunduje 25 piłkarzom stypendium, z kolei prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Jarosław Zagórowski deklarował pomoc, która pozwoliłaby dotrwać drużynie do końca rozgrywek. Jak na razie słowa te nie mają pokrycia w faktach. Wczoraj zarówno prezydent, jak i jego zastępcy, byli nieuchwytni.

Do końca rozgrywek pozostało jeszcze pięć kolejek. Piłkarzy z Jastrzębia, oprócz wyjazdu do Stalowej Woli, czeka jeszcze tylko podróż do Turka. Mecze z Podbeskidziem i GKS Katowice zagrają u siebie, a za spotkanie z Kmitą Zabierzów otrzymają trzy punkty walkowerem.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie