Strzelił po dwóch latach: Jagiellonia Białystok - Odra Wodzisław 1:2

Rafał Musioł
Tomasz Moskal w Białymstoku przypomniał sobie, jak się strzela gole
Tomasz Moskal w Białymstoku przypomniał sobie, jak się strzela gole Mikołaj Suchan
Strzeliliśmy najpierw jednego gola, potem drugiego, więc w sumie wyszły nam trzy punkty - żartowali piłkarze Odry Wodzisław po niespodziewanym zwycięstwie w Białymstoku.

Sukces drużyny Ryszarda Wieczorka jest tym cenniejszy, że Jagiellonia na własnym boisku spisywała się dotychczas świetnie: w czterech ostatnich meczach odnosiła zwycięstwa, a porażki nie zaznała w sumie od dziewięciu spotkań.

- Wydaje mi się, że wiele drużyn w lidze zaczyna gasnąć na finiszu rozgrywek, natomiast my łapiemy właściwy rytm - mówił jednak trener Odry, Ryszard Wieczorek.

I miał rację. Zresztą o tym, że każda seria kiedyś się kończy wie także Tomasz Moskal, napastnik Odry, zdobywca pierwszej bramki, która była udokumentowaniem przewagi, jaką goście osiągnęli już od pierwszych minut spotkania.

- Poprzednio trafiłem do siatki prawie dokładnie dwa lata temu, bo 9 maja 2007 , jeszcze w barwach Górnika Zabrze w meczu z ŁKS Łódź - przypomniał sobie zawodnik.

Sytuacji do podwyższenia rezultatu wodzisławianom nie brakowało, w przeciwieństwie do... szczęścia. To bowiem nie chciało się uśmiechnąć nawet wtedy, gdy w potężnym zamieszaniu podbramkowym piłka zmierzała już do bramki Jagiellonii, ale na jej drodze stanął jeden z obrońców.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i ta trącąca już banałem prawda także w tym spotkaniu dała o sobie znać. W 85 minucie Tomasz Frankowski znalazł lukę w defensywie Odry i otworzył drogę Kamilowi Grosickiemu, a ten skorzystał z okazji.

Wyrównanie nie podcięło jednak skrzydeł zawodnikom Odry, którzy odpowiedzieli niemal natychmiast, w momencie, gdy na trybunach trwało jeszcze fetowanie wyrównania - zmiennik Macieja Korzyma, Marcin Wodecki, odegrał rolę jokera i wykończył kombinację, za którą obrońcy rywali nie byli w stanie nadążyć.

- W minionym tygodniu wszyscy, także piłkarze, zaczęli się martwić, jak odrobić dziesięć punktów, które zostaną nam odjęte przed przyszłym sezonem, zapominając , że obecne rozgrywki jeszcze nie dobiegły końca - złościł się trener gospodarzy, Michał Probierz.

Pokonanie Jagiellonii to dla Odry niezwykle ważny krok na drodze do utrzymania w ekstraklasie.
- Teraz czeka nas mecz z Cracovią, także niezwykle ważny, więc o świętowaniu nie ma mowy. Zresztą powiem szczerze, że ta wygrana nie jest dla nas niespodzianką, bo trener świetnie nam rozpracował rywali i pokazał ich wszystkie słabe punkty - opowiadał Maciej Małkowski.

- Może pomaga nam to, że mamy opinię drużyny, która na wyjazdach spisuje się słabo? Przecież także w Pucharze Ekstraklasy, przed spotkaniem w Bełchatowie, stawiano na nas krzyżyk, a jednak wygraliśmy. Jeśli ma to przynosić podobne efekty, to niech nas wszyscy tak traktują do końca rozgrywek, bo nam to nie przeszkadza - z uśmiechem dodał odblokowany strzelecko Tomasz Moskal.

Więcej czytaj w poniedziałkowym dodatku Kibic

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie