MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Tajlandia, jakiej nie znasz. Aleksandra Tabor odsłania tajniki życia i pracy w królestwie Tajów w rozmowie ze Stroną Podróży

Emil Hoff
Emil Hoff
Wielu Polaków pokochało Tajlandię, ale tylko garstka zdołała zaczepić się tam na dłużej. Aleksandra Tabor poznała Tajów jak mało kto. O swoich unikalnych doświadczeniach z życia i pracy w Tajlandii opowiada w nowej książce i w rozmowie ze Stroną Podróży.
Wielu Polaków pokochało Tajlandię, ale tylko garstka zdołała zaczepić się tam na dłużej. Aleksandra Tabor poznała Tajów jak mało kto. O swoich unikalnych doświadczeniach z życia i pracy w Tajlandii opowiada w nowej książce i w rozmowie ze Stroną Podróży. Aleksandra Tabor, za zgodą
Aleksandra Tabor zakochała się w Tajlandii w czasie wakacji i postanowiła zostać tam na dłużej. Znalazła pracę i poznała życie w Tajlandii od kuchni i od podszewki, jego jasne i ciemne strony, turystyczne cuda, ale też przygnębiające realia codziennego życia. W czym Tajowie są podobni do Polaków? Jak się pracuje w Tajlandii? O czym powinni koniecznie pamiętać turyści zwiedzający Tajlandię? Jak nie paść ofiarą oszustów w Bangkoku? Na te i więcej pytań odpowiada Aleksandra Tabor, autorka książki „Tajlandia. Notatki z życia i pracy”, w rozmowie ze Stroną Podróży.

Spis treści

Wycieczka do Tajlandii inna niż wszystkie. Aleksandra Tabor na własnej skórze poznała realia życia Tajów

Miałeś tak kiedyś? Wybrałeś się do Tajlandii na zwykłe wakacje, ale ten daleki, egzotyczny i wyjątkowo piękny kraj oczarował cię mocniej niż jakiekolwiek inne miejsce i jeszcze długo po powrocie marzyłeś o tym, by zostać tam kiedyś na dłużej, zaczepić się jakoś, znaleźć pracę i przekonać się, jak naprawdę wygląda życie w królestwie Tajów?

Dokładnie tak czuła się Aleksandra Tabor, ale zamiast ograniczać się do marzeń, poszła za ciosem, rzeczywiście podjęła pracę w Tajlandii i spędziła w tym kraju okrągły rok, pracując w międzynarodowej firmie ubezpieczeniowej. To nietypowe doświadczenie pozwoliło jej poznać Tajów i życie w Tajlandii od wielu stron, także takich, których istnienia zwykli turyści nawet nie przeczuwają.

Plaża Małp na wyspie Phi Phi w Tajlandii
Tajlandia to prawdziwy wakacyjny raj i wielu turystów z Polski marzy, by tam wrócić lub nawet zostać na dłużej. Podjęcie pracy w Tajlandii przez obcokrajowców nie jest jednak wcale takie łatwe. Aleksandra Tabor, za zgodą

Tajlandia Aleksandry Tabor ma wszystkie walory wakacyjnego raju, o jakim możemy przeczytać w folderach biur podróży, ale też o wiele więcej. Jest autentyczna, ma dobre i złe strony, piękne i brzydkie miejsca, a co najważniejsze - jest pełna nie tylko pięknych plaż, lecz przede wszystkim prawdziwych ludzi, mających swoje marzenia i problemy.

Aleksandra Tabor opisała Tajlandię, jaką poznała w czasie swojej pracy w Bangkoku, w nowej książce „Notatki z życia i pracy”. Skorzystałem z okazji i porozmawiałem z autorką o jej unikalnych doświadczeniach.

Przekonaj się, jak Tajlandię widzi Aleksandra Tabor, co radzi wybierającym się do tego kraju turystom i dlaczego warto przeczytać jej nową książkę.

Notatki z życia i pracy w Tajlandii, czyli rozmowa z Aleksandrą Tabor

Emil Hoff, Strona Podróży: Po raz pierwszy przyjechała pani do Tajlandii na wakacje, jak większość Polek i Polaków, a jednak zakochała się pani w tym kraju o wiele bardziej niż zwykli turyści. Co panią najbardziej zaskoczyło w Tajlandii w czasie tego pierwszego pobytu?

Aleksandra Tabor: Tak jak wielu turystów, zaskoczyła mnie nowoczesność Królestwa.

Pod jakim względem?

Dobra infrastruktura drogowa, międzynarodowy charakter Bangkoku, a to wszystko w azjatyckim klimacie.

Nie zraził pani słynny uliczny chaos w stolicy Tajlandii?

Bangkok może sprawiać wrażenia miasta pełnego chaosu, nie wszędzie są chodniki, pieszy wcale nie ma pierwszeństwa, ogromne korki. A jednak to wszystko dobrze funkcjonuje i o dziwo, bardzo dobrze zorganizowane są usługi dla turystów. Wiele rzeczy zaskakiwało mnie też w Tajlandii, gdy już spędziłam tam więcej czasu i zaczęłam lepiej poznawać Tajów.

Pałac królewski w Bangkoku
Aleksandra Tabor przyznaje, że Bangkok dla przybyszów z Europy może wydawać się chaotyczny. Jednak wszystko w mieście funkcjonuje sprawnie, zgodnie z rytmem, którego tajniki pozostają zakryte dla zwykłych turystów. Aleksandra Tabor, za zgodą

Co na przykład?

Przede wszystkim odkryłam ogromną życzliwość i otwartość ludzi. Określenie „kraj wiecznego uśmiechu” jest jednak bardzo prawdziwe. Czasem można spotkać się ze zniecierpliwieniem Tajów, ale to wynika z obsługi ogromnej masy turystów. Zwyczajni ludzie są pomocni, ciekawi obcokrajowców i przyjaźni.

Czy zwróciła pani uwagę na jakieś negatywne aspekty życia w Tajlandii?

Na pewno negatywnie zaskoczyło mnie bardzo duże rozwarstwienie społeczeństwa. Tego może nie widać w czasie krótkiego urlopu, ale jest w Tajlandii też dużo bardzo ubogich ludzi. Luksus widoczny w Bangkoku, Pattay lub na wyspie Phuket miesza się z ubóstwem.

Tajlandia posiada bardzo ograniczoną pomoc społeczną, w Bangkoku można zobaczyć całe rodziny śpiące na kartonach. Mają jakieś zatrudnienie, pozwalające przeżyć, ale nie wystarczy na wynajęcie mieszkania.

Aleksandra Tabor, autorka książki „Tajlandia. Notatki z życia i pracy”
Aleksandra Tabor spędziła okrągły rok w Tajlandii, pracując w firmie ubezpieczeniowej. To unikalne doświadczenie pozwoliło jej poznać Tajów i ich kraj od podszewki. Aleksandra Tabor, za zgodą

Po roku pracy w Tajlandii zna pani Tajów jak mało kto w Polsce. Czym mieszkańcy Tajlandii najbardziej różnią się od Polaków, a co mamy ze sobą wspólnego, podobnego?

Sporo podobieństw widzę jeśli chodzi o przestrzeganie prawa i zasad. Niektóre przepisy są przestrzegane, ale tylko na papierze. Tajowie tak jak Polacy potrafią wiele przepisów obejść lub trochę nagiąć. Być może naszą wspólną cechą jest też zaradność. Wielokrotnie widziałam, jak Tajowie radzą sobie w sytuacjach bardzo trudnych. Przypomina mi to Polaków.

Co skłoniło panią, by podjąć stałą pracę w Tajlandii?

Podczas swojej pierwszej podróży do Tajlandii zakochałam się w tym kraju i zastanawiałam się, co zrobić, aby wrócić i poznać ten kraj z bliska. Zdawałam sobie sprawę z tego, że z perspektywy turysty zobaczyłam tylko pewien fragment Tajlandii, a chciałam lepiej poznać ludzi, przyjrzeć się ich życiu.

I jak udało się pani wrócić?

Znalazłam ogłoszenie o pracę w Bangkoku w ramach struktur międzynarodowej firmy ubezpieczeniowej, w której pracowałam. Uzyskałam zgodę mojej przełożonej na aplikację i tak się rozpoczął długi proces rekrutacji.

Jak długo trwały formalności?

Po sześciu miesiącach przyjechałam do Bangkoku, a pod odbyciu finalnej rozmowy rekrutacyjnej w siedzibie firmy przedstawiono mi kontrakt. Co ważne, umowę podpisałam z firmą zarejestrowaną w Tajlandii, przez co podlegałam pod tajski kodeks pracy, czyli pracowałam na takich zasadach jak moi koledzy Tajowie.

Wodny tramwaj w Bangkoku
Bangkok pęka w szwach od atrakcji. Aleksandra Tabor poleca jednak mniej znane miejsce - ulicę Sukhumvit na spacer pełen wrażeń. Na zdjęciu wodny tramwaj w Bangkoku. Aleksandra Tabor, za zgodą

Pół roku rekrutacji to rzeczywiście szmat czasu. Czy Tajowie niechętnie przyjmują do pracy obcokrajowców?

Wbrew obiegowym opiniom, w Tajlandii trudno jest załapać się obcokrajowcom do jakiejkolwiek pracy. Tajski rynek jest chroniony przed napływem obcokrajowców.

Dlaczego?

To konieczność. Kraj, który liczy 69 milionów mieszkańców, w 2019 r. odwiedziło prawie 40 milionów zagranicznych turystów. To więcej niż połowa liczby stałych mieszkańców! Po przerwie spowodowanej pandemią widać, że masowa turystyka wraca już do Królestwa, bo w ubiegłym roku Tajlandię odwiedziło znowu 28 milionów gości. Wielu z nich, tak jak ja, chce tam pracować i mieszkać, więc ograniczenia są konieczne.

Na czym polegają te ograniczenia dla obcokrajowców?

Są przede wszystkim ekonomiczne. Minimalne wynagrodzenie dla obywateli z Ameryki Północnej, Europy, Australii i Japonii to 50 tys. THB, czyli około 5700 zł. Dla porównania, minimalne wynagrodzenie dla obywatela Tajlandii w najbogatszej prowincji Tajlandii, w przeliczeniu na złotówki to około 900 zł. To pokazuje, że tajskiemu pracodawcy jest po prostu dużo taniej zatrudnić obywatela Tajlandii.

Trochę inna sytuacja jest w przypadku ekspatów pracujących jako nauczyciele języka angielskiego. Mogą zarobić mniej niż pensja minimalna dla obcokrajowców lub więcej, to zależy od szkoły. Angielskiego uczą w Tajlandii również osoby niebędące native speakerami, w tym Polacy.

Wielu Polaków uczy w Tajlandii angielskiego?

Nie mogę podać dokładnych liczb, ale z moich obserwacji wynika, że Tajlandia każdego roku staje się coraz bardziej popularna wśród Polaków nie tylko jako cel turystyczny, a również jako miejsce, w którym można połączyć życie w raju i stałą pracę. Jednak w swojej książce starałam się wyjaśnić, że to nie jest takie proste i na swoim własnym przykładzie pokazać, jak takie życie w raju wygląda w praktyce.

No właśnie, w praktyce. Jak się właściwie pracuje w Tajlandii?

W Europie jesteśmy przyzwyczajeni do benefitów socjalnych, tam ich nie ma. Oczywiście plusem są bardzo niskie składki odejmowane z pensji, to mnie cieszyło. Różnica w wynagrodzeniu pomiędzy brutto i netto jest bardzo mała.

Jednak ma to swoje konsekwencje. Dla przykładu płatny urlop zgodnie z tajskim kodeksem pracy to 6 dni, dla przypomnienia w Polsce na umowę o pracę to 20 lub 26 dni. W Tajlandii o tak długim płatnym urlopie jak w Polsce można tylko pomarzyć.

Płatny urlop macierzyński w Tajlandii to 14 tygodni. W Polsce urlop macierzyński i rodzicielski daje 52 tygodnie. To tylko niektóre z różnic.

Słonie w Ayutthaya
Ayutthaya to starożytna stolica Tajlandii. Można tu oglądać wspaniałe zabytki i wybrać się na tradycyjną przejażdżkę na słoniu. Aleksandra Tabor, za zgodą

Większość Polaków odwiedzających Tajlandię to nadal turyści, spragnieni wypoczynku i atrakcji. Jakie miejsca w Tajlandii poleciłaby pani Polakom na wakacje?

Moja ulubiona wyspa to Koh Samet w Zatoce Tajlandzkiej. Stosunkowo łatwo tam dojechać z Bangkoku, wyspa ma dobrą infrastrukturę turystyczną, ale też nadal można znaleźć tam spokojne plaże w małych zatokach z cudowną wodą w morzu.

Jeśli ktoś szuka rajskich krajobrazów, to wyspy Similan na Morzu Andamańskim są właściwym celem.

Poleca pani jakieś miejsce w samym Bangkoku?

W Bangkoku długi czas mieszkałam przy ulicy Sukhumvit i może dlatego zawsze polecam spacer tą ulicą. Najlepiej rozpocząć wycieczkę od centrów handlowych na ulicy Rama I i spacerować w kierunku dworca autobusowego Ekkamai. To tętniąca życiem kolorowa okolica, pełna sklepów, straganów, restauracji, street foodu.

Ulica w mieście Pattaya w Tajlandii
Miasto Pattaya w dzień jest turystycznym kurortem, w nocy zmienia się w zagłębie klubów go-go. Tajlandia to jeden z głównych światowych ośrodków tzw. seksturystyki. Aleksandra Tabor, za zgodą

A jakich miejsc w Tajlandii turyści powinni unikać?

Odradzałbym atrakcje tworzone specjalnie z myślą o turystach i dostosowane do ich gustów. Przykładem może być Asiatique The Riverfront w Bangkoku. To w zasadzie centrum handlowe pod gołym niebem. Nie ma nic wspólnego z tajskimi targowiskami.

Zawsze warto zboczyć z turystycznych szlaków, by zobaczyć autentyczną Tajlandię.

Skoro jesteśmy przy poradach: jakich wskazówek udzieliłaby pani Polakom zwiedzającym Tajlandię w czasie wakacji?

Pierwsza rada dotyczy odpoczynku po przylocie. Lot trwa bardzo długo, zazwyczaj kilkanaście godzin. Do tego dochodzi jet lag i szok związany z wysokimi temperaturami. To ważne, aby dobrze wypocząć po przylocie, dlatego nie warto oszczędzać na pierwszym noclegu.

Druga rada również dotyczy noclegów. W Tajlandii obowiązują trochę inne standardy. Standardem jest zimna woda, co oznacza, że w opisie pokoju musi być napisane, że jest ciepła woda, a jeśli takiej informacji nie ma, może zdarzyć się, że nie będzie jej w ogóle.

Należy uważnie czytać opinie o miejscach noclegowych. Niestety podczas podróży miałam okazję nocować w wielu miejscach, które na zdjęciach wyglądały dobrze, ale po dotarciu na miejsce okazywało się, że na przykład okno wychodzi na wewnętrzny korytarz, a basen jest tuż przy ruchliwej ulicy.

Targowisko na wypie Phuket
Aleksandra Tabor zapewnia, że warto zboczyć z turystycznych szlaków, by zobaczyć prawdziwą Tajlandię. Na zdjęciu typowe tajskie targowisko. Aleksandra Tabor, za zgodą

Ostatnio sporo się mówi o oszustach, czyhających na turystów w popularnych krajach Europy. Czy także w Tajlandii oszuści żerują na przyjezdnych?

Wszędzie tam, gdzie są turyści, są też drobne oszustwa. Tajlandia nie jest wyjątkiem.

Jakie metody stosują oszuści w Tajlandii?

Popularne są np. propozycje wspólnych wycieczek z kierowcami tuk tuków, bo na przykład jakaś świątynia lub pałac, które chcemy zwiedzić, są jakoby właśnie zamknięte. Więc żeby nie tracić czasu, kierowca tuk tuka lub taksówki obwozi turystów po innych lokalnych „atrakcjach”, czyli w praktyce zakładach krawieckich i sklepach. Jeśli turysta coś kupi, to taki kierowca dostaje prowizję. Oczywiście na koniec dnia może się okazać, że wybrana przez nas atrakcja wcale nie była zamknięta i padliśmy ofiarą wyłudzenia. Dlatego, jeśli ktoś podchodzi i proponuje pomoc, wspólną wycieczkę, to należy być zawsze bardzo ostrożnym.

Tzw. Wyspa Jamesa Bonda w Tajlandii
Tajlandia jest piękna i bezpieczna. Nic dziwnego, że oczarowała miliony turystów. Ulubioną wyspą Aleksandry Tabor jest Koh Samet, ale Polka zwiedziała niemal wszystkie zakamarki kraju. Na zdjęciu Khao Phing Kan, czyli tzw. Wyspa Jamesa Bonda. Aleksandra Tabor, za zgodą

Spędziła pani w Tajlandii mnóstwo czasu i to nie jako zwykła turystka, lecz pracując ramię w ramię z Tajami. Swoje doświadczenia opisała pani w nowej książce „Tajlandia. Notatki z życia i pracy”. Proszę powiedzieć, co właściwie czytelnicy znajdą w tej publikacji? Czym się ona różni od innych książek podróżniczych?

„Notatki z życia i pracy” to opowieść przede wszystkim o mojej pracy w Bangkoku dla międzynarodowej firmy oraz o poznanych tam ludziach, w mniejszym stopniu o podróżach i turystycznych walorach Tajlandii.

Książka powstała po to, by zaspokoić potrzebę informacji o codziennym życiu i zarabianiu w Tajlandii. Sama odczuwałam taką potrzebę, gdy przygotowywałam się do wyjazdu do pracy. Szukając wskazówek, znalazłam bardzo mało relacji dotyczących warunków pracy w Tajlandii, a jak już, to głównie dotyczyły one nauczycieli angielskiego.

W Tajlandii zaczęłam pisać bloga, w którym poruszam właśnie tematykę codziennego życia wśród Tajów, a nie tylko zwiedzania kraju jako turystka. Wpisy – jak to na blogu – dotyczyły wielu różnych przeplatających się tematów. Szybko zaczęłam otrzymywać pytania od czytelników konkretnie o pracę w Tajlandii i zrozumiałam, że moje doświadczenia powinny zyskać formę spójnej książki, takiej, jaką można przeczytać w całości przed wyjazdem do tego kraju. Moja książka odpowiada więc na coraz częściej pojawiające się pytania w rodzaju „jak pracuje się w Tajlandii?”, „jak zorganizować życie w Tajlandii?”

Pani książka składa się z 10 rozdziałów. Który lubi pani najbardziej i szczególnie poleciłaby czytelnikom, by nabrali apetytu na resztę?

W książce „Tajlandia. Notatki z życia i pracy” najbardziej wartościowy i ciekawy jest ostatni rozdział „Ludzie”. Opowiadam tam o kolegach z pracy i innych osobach, które poznałam w trakcie moich podróży. Piszę o problemach, marzeniach Tajów, o tym jak żyją na co dzień.

Taki był przecież cel moich podróży i mieszkania w Tajlandii: chciałam poznać prawdziwą Tajlandię i teraz mogę się nią podzielić z czytelnikami w książce.

Okładka książki „Tajlandia. Notatki z życia i pracy”
„Tajlandia. Notatki z życia i pracy” i to nowa książka Aleksandry Tabor. Autorka dzieli się z czytelnikami swoimi wspomnieniami, spostrzeżeniami i wskazówkami dotyczącymi stałej pracy zarobkowej w królestwie Tajów. Aleksandra Tabor, za zgodą

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź Stronę Podróży codziennie. Obserwuj Stronę Podróży!

Czytaj też: 10 najpiękniejszych plaż Tajlandii. Piasek biały jak sól, różowe delfiny, „tajskie Malediwy” i inne cuda w sam raz na zimowy urlop

od 12 lat
Wideo

Kraków - wymiana schodów ruchomych na dworcu głównym

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Tajlandia, jakiej nie znasz. Aleksandra Tabor odsłania tajniki życia i pracy w królestwie Tajów w rozmowie ze Stroną Podróży - Strona Podróży

Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni