Team spirit i bezwzględność w fazie play-off. To podstawy złotego sukcesu Jastrzębskiego Węgla ZDJĘCIA

Piotr Chrobok
Siatkarze Jastrzębskiego Węgla po raz drugi w historii zostali mistrzami PolskiZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Siatkarze Jastrzębskiego Węgla po raz drugi w historii zostali mistrzami PolskiZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Lucyna Nenow / Polska Press
Udostępnij:
Jastrzębski Węgiel po raz drugi w historii sięgnął po siatkarskie mistrzostwo Polski. Kluczem do sukcesu jastrzębian była skuteczność w fazie play-off. Jastrzębianie byli w niej jak saper. Mieli do wygrania sześć meczów. Nie pomylili się ani razu.

Team spirit i bezwzględność w fazie play-off. To podstawy złotego sukcesu Jastrzębskiego Węgla

Siedemnaście długich lat czekali siatkarze Jastrzębskiego Węgla, by drugi raz w historii klubu móc wznieść w górę puchar za zdobycie mistrzostwa Polski. Jastrzębianom, którzy w gronie faworytów do złota byli od lat i to niemalże w każdym następnym sezonie po wywalczeniu mistrzostwa w 2004 roku, zawsze brakowało czegoś kluczowego.

Zawsze było coś, lub ktoś, kto stawał na drodze Pomarańczowym do pełni szczęścia. Bo przecież mniejszych sukcesów drużynie z Jastrzębia-Zdroju nie można odmówić. Tylko na arenie krajowej jastrzębianie byli etatowymi półfinalistami PlusLigi. Najczęściej nie byli jednak w stanie przebrnąć tego etapu rozgrywek i musieli zadowalać się zwycięstwem... w małym finale.

Co innego wydarzyło się w zakończonym już, drugim mistrzowskim sezonie Jastrzębskiego Węgla? Wydaje się, że wszystko przebiegało zgodnie ze znanym od kilku lat scenariuszem, w który wpisało się nawet będące już w zasadzie tradycją zwolnienie trenera w trakcie sezonu. Posunięcie, które zwykle przekreślało szanse na mistrzostwo Polski, tym razem nie przeszkodziło jastrzębianom zostać mistrzem Polski. Zadecydowały o tym tak istotne w sporcie detale.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA Z RADOŚCI JASTRZĘBIAN PO ZDOBYCIU ZŁOTA

Przede wszystkim w Jastrzębiu udało się stworzyć zespół przez duże „z”. Szeroka kadra przebudowana w gruncie po nieudanych poprzedzających mistrzowski sezon rozgrywkach na pewno nie była najlepszą w lidze. Była jednak najbardziej wyrównaną. Sami zawodnicy podkreślali, że u podstaw ich zwycięstw leży zgrana szóstka na parkiecie i w kwadracie.

- Należy pochwalić nas jako drużynę. Wszystkie zmiany, których dokonał trener Gardini zafunkcjonowały – oceniał postawę swojej drużyny w półfinałowym boju Warszawie środkowy Łukasz Wiśniewski, który właśnie w tym upatrywał siły jastrzębian w grach o mistrzostwo Polski.

Team spirit dał jastrzębianom niezwykle istotną umiejętność radzenia sobie w trudnych momentach. Sezon 2020/21 nie był łatwy dla drużyny z Jastrzębia-Zdroju. Koronawirus przekreślił możliwość gry w Lidze Mistrzów. Parokrotnie wysyłał też siatkarzy Pomarańczowych na kwarantannę. Doszło nawet do sytuacji, że grając ze Ślepskiem Suwałki do dyspozycji trenera w rolę którego wszedł Dariusz Luks pozostawało dziewięciu zawodników pierwszej drużyny.

Oprócz zespołowości w potyczkach o złoto z Zaksą czynnikiem determinującym dwie wygrane było postawienie rywala pod ścianą, pod którą przeciwnik ustawił się sam. To siatkarze z Kędzierzyna byli murowanym kandydatem meczów finałowych. Szczególnie po wygranej w Pucharze Polski z jastrzębianami właśnie i wejściu do finału Ligi Mistrzów.

- Zaksa będzie miała nóż na gardle. To oni będą musieli, a my cały czas tylko możemy – podkreślał po pierwszej rywalizacji finałowej jej najlepszy gracz, Tomasz Fornal.

Nie sposób nie powiedzieć, że oba starcia w finale Pomarańczowi rozpoczęli źle. Dwukrotnie zwycięzcą premierowych partii byli kędzierzynianie, którzy nie dawali nawet dojść do słowa Pomarańczowym. Ci z kolei dopiero, gdy przeciwnik wysuwał się na prowadzenie i miał „witać się z gąską” rozpościerali jastrzębie skrzydła i dawali popis gry.

Zanim Jastrzębski Węgiel dotarł do finału, niezwykle istotna była postawa jego postawa we wcześniejszych meczach fazy play-off. O ile w spotkaniach rundy zasadniczej ekipie, która obecnie może tytułować się mistrzowską zdarzały się wpadki, takie jak choćby porażka ze Stalą Nysa czy Vervą Warszawa, w meczu przeciwko której jastrzębianie mieli piłki meczowe, a przegrali 2:3, o tyle w decydującej części sezonu zespół trenera Andrei Gardiniego był jak grupa saperów.

Od pierwszego ćwierćfinału do ostatniego pojedynku finału każda z drużyn miała do rozegrania co najmniej sześć meczów. Tylko jastrzębianie przez play-offy przeszli suchą stopą. Nie zatrzymując się wygrali każdą rywalizację, dając sobie urwać najwyżej dwa sety.

W kluczowym momencie Jastrzębski Węgiel złapał odpowiednie flow, które poniosło go aż do upragnionego od lat złota.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska zorganizuje mistrzostwa na najwyższym poziomie

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie