Tyska piramida ukoi upokorzonych kadrowiczów

Jacek Sroka
Mina Jacka Krzynówka po przyjeździe na Śląsk mówiła wszystko o nastrojach w kadrze
Mina Jacka Krzynówka po przyjeździe na Śląsk mówiła wszystko o nastrojach w kadrze fot. Arkadiusz Gola
Do środowego meczu z San Marino reprezentacja Polski będzie się przygotowywać w tyskiej Piramidzie.

- Ten obiekt jest szczęśliwy dla kadry. Zawsze, kiedy tu mieszkaliśmy, uzyskiwaliśmy dobre wyniki - wyjaśnił wybór miejsca pobytu drużyny narodowej jej menedżer Jan de Zeeuw, choć hotel w Tychach dzieli od kieleckiego stadionu, gdzie w środę zagra reprezentacja Leo Beenhakkera, 100 km.
Samolot czarterowy z kadrowiczami na pokładzie wylądował na lotnisku w Pyrzowicach z 45 minutowym opóźnieniem.

- Wszystko przez problemy z odprawą w Belfaście. Na lotnisku czynna była tylko jedna bramka, a kontrola Irlandczyków była bardzo dokładna - powiedziała rzeczniczka kadry Marta Alf dodając, że zawodnicy byli w podróży 7 godzin.

Po bardzo słabym występie biało-czerwonych w meczu z Irlandią Północną nawet niebo płakało nad Polakami. Śląsk przywitał piłkarzy deszczem, ale zawodnicy bardziej niż opadów obawiali się chyba reakcji kibiców na blamaż w Belfaście i dlatego jak najszybciej starali się przemknąć najpierw z lotniska do autokaru, a później z autobusu do hotelu. Fanów nie było zresztą zbyt wielu. W Tychach na kadrę czekał tylko mężczyzna z dwójką dzieci oraz kilku dziennikarzy. Jak zwykle zaaferowany biegał po hotelowym holu właściciel "Piramidy" Tadeusz Cegliński.

- Serce mnie bolało jak patrzyłem na transmisję sobotniego meczu. Arturowi Borucowi muszę chyba zafundować specjalny zestaw ćwiczeń na poprawę koncentracji. Nie wiem też czy Leo Beenhakker zasłużył, aby tym razem mieszkać u mnie w apartamencie Cheopsa - stwierdził bioenergoterapeuta, ale kiedy już kadrowicze przyjechali do hotelu ubrany w reprezentacyjny dres Cegliński wylewnie przywitał się ze szkoleniowcem.

Zawodnicy nie chcieli rozmawiać z dziennikarzami. Kilku przystanęło jednak, aby zrobić sobie zdjęcia z fanami i rozdać parę autografów. Kiedy do takiej pamiątkowej fotografii z kilkunastoletnimi chłopakami stanął Boruc jeden ze starszych kibiców krzyknął "Artur, głowa do góry" i wówczas po posępnym obliczu bramkarza Celtiku Glasgow przez krótką chwilę przemknął cień uśmiechu.

Dobrą wiadomością dla kibiców kadry jest powrót do zdrowia Łukasza Fabiań-skiego. - Po sobotnim zatruciu pokarmowym bramkarza Arsenalu nie ma już śladu - powiedział asystent trenera reprezentacji Rafał Ulatowski.

W pełni sił jest także Jakub Błaszczykowski. Po meczu z Irlandczykami na ból nogi narzeka natomiast kapitan kadry Michał Żewłakow.

- Michał ma kontuzję mięśnia dwugłowego. O tym jak poważny jest to uraz przekonamy się dopiero po poniedziałkowym badaniu usg - stwierdził fizjoterapeuta kadry Włodzimierz Duś.

Reprezentacja Polski pozostanie w Tychach do wtorku. - W poniedziałek mamy zaplanowane dwa treningi. Pierwszy o godz. 10.30 będzie otwarty dla publiczności odbędzie się na położonym tuż obok hotelu boisku nad jeziorem Paprocańskim, natomiast wieczorne zajęcia na Stadionie Śląskim będą zamknięte dla osób postronnych - powiedział menedżer Jan de Zeeuw, a Tadeusz Ceg-liński, kiedy już ulokował wszystkich zawodników w pokojach i zaprosił ich na spóźniony obiad, dodał: - Wciąż mamy szanse na awans, w środę na pewno wygramy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie