Tyszanka Marta Ścisłowicz w Linii życia, nowym serialu...

    Tyszanka Marta Ścisłowicz w Linii życia, nowym serialu Polsatu

    JOL

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    W najnowszej produkcji serialowej Polskatu - Linii Życia występuje tyszanka - Marta Ścisłowicz. Premiera w poniedziałek wieczorem
    Marta Ścisłowicz

    Marta Ścisłowicz ©Jolanta Pierończyk

    Dziś, 7 marca, w "Polsacie" premiera nowego serialu pt. "Linia życia". Zagra tyszanka, Marta Ścisłowicz. Na kilka godzin przed pierwszym odcinkiem serialu opowiedziała nam o swojej nowej roli.

    Marta gra w nim młodą energiczną prawniczkę, dziewczynę z bogatego domu, której rodzicami są Beata Ścibakówna i Jan Monczka (uwodziciel z niezapomnianego serialu "Tulipan").

    Film będzie emitowany od poniedziałku do piątku o godz. 19.30.

    Marta związana jest z teatrem bydgoskim i z przedstawieniem tego teatru gościła w Tychach w październiku. Jej filmowy debiut odbył się w świetnym filmie, jakim był "Jutro idziemy do kina".

    Ma 26 lat, a na swoim koncie już wiele wspaniałych ról i nagród.

    Jak się czujesz w nowej roli?
    Czuję się dobrze i mam nadzieję, że to się przełoży na ekran... Wynika to przede wszystkim ze scenariusza, który daje szansę skupienia się na tym, co najważniejsze - na emocjach. Praca jest konkretna, a przy tym miła i fajna, ekipa aktorska zgrana i kreatywna, a to powinno zaowocować.

    Czego musiałaś się do tej nowej roli nauczyć? Na czym ją budowałaś?
    Budowałam ją oczywiście na sobie, bo tak trzeba. Na prawdzie i emocji, bo one są siłą. Przy tego typu pracy - nie oszukujmy się - nie ma czasu i szans na jakieś totalne przekraczanie siebie. Ale oczywiście Anka Grabowska nie jest mną i ja nie jestem nią. Coś trzeba czasem w sobie przełamać, z czymś powalczyć. Cały czas się uczę - i to nie tylko rzeczy ściśle związanych ze sztuką filmową. Konstrukcja tej postaci i tego scenariusza uczy mnie na pewno pewnego rodzaju gotowości i intensywności, potoczystości dialogu (mam na myśli sposób gry). Anka jest energetyczna i energiczna, i z tymi cechami nie mam akurat problemu, ale jest np. dużo bardziej konkretna, surowa, pewna siebie i stanowcza niż ja. Ta produkcja wymaga od aktorów dużej gotowości; dużo się dzieje, sceny są intensywne i szybkie.

    Jak się ma ta rola do tego, co aktualnie robisz w teatrze?
    Cóż - nie ma co tego w ogóle porównywać. Zresztą nowe wyzwania w teatrze w tym sezonie dopiero przede mną.

    Jakie zmiany w Twoim życiu pociągnęła rola w serialu? Z czego musiałaś zrezygnować? Do czego przyzwyczaić?
    Zmiany w sumie nie są wielkie, ani jakoś szczególnie uciążliwe. W tej początkowej fazie realizacji serialu musiałam tymczasowo przestawić akcent z teatru na serial, ale podkreślam - to tymczasowe. Poza tym - to głównie jakieś błahe sprawy, takie jak np. przestawienie się na 12- to /13 - to godzinną pracę kilka dni pod rząd, z codziennym wstawaniem o 5 rano. Czasem nie można pójść na imprezę, czy obejrzeć filmu, bo człowiek zwyczajnie woli się wyspać. No i oczywiście całodzienne aktywne działanie i bycie w gotowości mimo słabszej formy na przykład, zmęczenia czy po prostu gorszego dnia. Można też poćwiczyć cierpliwość kiedy np. czeka się pół dnia na swoją scenę. Ale na szczęście umiem już organizować sobie ten najgorszy dla aktora czas czekania - niemiłosiernie ciągnących się przerw miedzy scenami w ciągu dnia.

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ciachorowski i fabijanski

    Mati (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 74 / 75

    ja oglądam linie zycia bo lubie ciachorowskiego i fabijanskiego no i sam serialik niezle wciaga zassał mnie totalnie sami zobaczycie to jest serial bardzo nowoczesny jestem zachwycony

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo