Węgry - Polska 3:3. Paulo Sousa pod lupą. Portugalczyk rozwiązał problemy, które sam sobie stworzył. Szalony mecz w debiucie selekcjonera

Tomasz Kuczyński
Tomasz Kuczyński
25.03.2021. Węgry - Polska. Debiut Paulo Sousy. Fot. Lukasz Kaczanowski/Polska Press
W czwartek 25.03.2021 r. w meczu eliminacji do mistrzostw świata Polska grała w Budapeszcie z Węgrami. To był debiut w roli selekcjonera reprezentacji Paulo Sousy. Co więcej wiemy o Portugalczyku po tym spotkaniu?

Polacy zremisowali po szalonym meczu, w którym przegrywali 0:2 i 2:3. Bramki na 1:2 i 2:2 zdobyli rezerwowi tuż po wejściu na boisko.

Przed meczem

Paulo Sousa potrafi zaskoczyć. W wyjściowym składzie zabrakło etatowego obrońcy reprezentacji Kamila Glika. Portugalczyk wystawił od pierwszej minuty debiutanta, wychowanka Ruchu Chorzów – Michała Helika.

- Mój kolega po fachu poprowadzi reprezentację Węgier po raz 25. Ja po raz pierwszy. To spora różnica, bo praca z kadrą potrzebuje czasu. Mamy świetnych piłkarzy i nie mogę się doczekać, aby ich zobaczyć na murawie. Wierzę, że będziemy godnym przeciwnikiem - stwierdził Sousa w przedmeczowym wywiadzie.

W czasie meczu

Portugalczyk miał na sobie kurtkę, a pod spodem garnitur, koszulę i krawat

Od początku stał w swojej strefie wyznaczonej do trenerów

Po szybko straconej bramce widać było u niego irytację. Zaczął więcej gestykulować, pokrzykiwać w stronę piłkarzy

Gdy piłka była blisko niego „grał” razem z drużyną, mobilizował zawodników klaszcząc w dłonie. Ale bez pajacowania

Tuż przed przerwą Sousa jeszcze głośno mobilizował Polaków, głośnymi okrzykami i intensywnie klaskając. Do szatni Biało-Czerwoni schodzili przegrywając 0:1.

W drugiej połowie

Paulo Sousa w 59. minucie wprowadził do gry trzech nowych zawodników i szybko zrobiło się 2:2. Selekcjoner nie szalał z radości. Sprawiał wrażenie, jakby myślał: „Tak miało być”.

Po meczu

Selekcjoner pokazał, że potrafi konkretnie ocenić mecz, już bez wcześniejszego lania wody.

Paulo Sousa (selekcjoner reprezentacji Polski)

Zasłużyliśmy na zwycięstwo, zasłużyliśmy zdecydowanie na więcej w tym meczu. Początek był wolny, rozczarowujący. Były zbyt duże odległości, szczególnie między pomocnikami. Pomocnicy zbyt często grali plecami do bramki rywala. To sprawiało, że gra nie wyglądała tak, jak powinna wyglądać. W przerwie dokonaliśmy kilku korekt. W drugiej połowie zagraliśmy bardziej ofensywnie, tak jak chciałem i to zaczęło przynosić efekty. Zabrakło jednak pójścia za ciosem, gry do przodu. Chcę wyzwolić jeszcze więcej ambicji, walki do przodu, mentalności. To mogło przynieść bardziej korzystny wynik. Praca sędziów mogła wyglądać nieco lepiej, biorąc pod uwagę ich niektóre decyzje. (źródło: 90.minut.pl)

Węgry - Polska 3:3 (1:0)

Bramki: 1:0 Roland Sallai (6), 2:0 Adam Szalai (52), 2:1 Krzysztof Piątek (60), 2:2 Kamil Jóźwiak (61), 3:2 Willi Orban (78), 3:3 Robert Lewandowski (82)

Węgry: Gulacsi - Lovrencsics (66. Nego), Fiola, Orban, Szalai, Hangya (66. Lang) - Kleinheisler, Nagy, Kalmar (81. Siger) - Sallai (72. Varga), Szalai.

Polska: Szczęsny - Bereszyński, Helik (59. Glik), Bednarek, Reca (79. Rybus) - Szymański (59. Jóźwiak), Moder (59. Piątek), Krychowiak, Milik (84. Grosicki), Zieliński - Lewandowski.

Żółte kartki: Fiola, Lang, Nagy, Attila Szalai - Helik, Bereszyński.
Czerwona kartka: Attila Fiola (90', Węgry - za drugą żółtą).

Sędziował: Felix Brych (Niemcy)

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie