Zakazane race na stadionach, czyli kto kogo przechytrzy

Tomasz Kuczyński
Arkadiusz Ławrywianiec/DziennikZachodni
GKS Katowice czeka na to, co zrobi wojewoda po zadymie w meczu z Zagłębiem. Prezes GieKSy podkreśla, że problem rac nie dotyczy tylko Bukowej.

To nie jest tak, że podeszliśmy lekceważąco do takiego meczu. Wręcz przeciwnie - zwiększyliśmy ochronę, działaliśmy ponadstandardowo. To jednak nie wystarczyło - ocenia prezes GKS-u Katowice Wojciech Cygan przebieg spotkania z Zagłębiem Sosnowiec.

Zadyma na Bukowej może skończyć się zamknięciem stadionu przez wojewodę. Policja negatywnie oceniła stan bezpieczeństwa na stadionie. Kibice GieKSy wnieśli i odpalili zakazane race, potem rzucali nimi w kierunku sektora Zagłębia, kilka z nich wylądowało na murawie, tak jak świece dymne rzucane przez fanów gości. Były też przepychanki z ochroną, wyrwano kilka krzesełek.

- Mieliśmy dodatkowe spotkania z policją, zwiększyliśmy ochronę, również przed meczem. W nocy z piątku na sobotę kibice Zagłębia kilka razy próbowali dostać się na nasz stadion, ale udało się to im udaremnić - mówi prezes Cygan. - Ochrona sprawdzała wchodzących na trybuny, wychwycono dwóch kibiców Zagłębia chcących wnieść środki pirotechniczne. Nie wiem, jak nasi kibice wnieśli tyle rac. Od lat na polskich stadionów trwa ta gra, kto kogo przechytrzy. Z tego, co słyszałem w sobotę na meczu Górnika z Jagiellonią kibice odpalili 150 rac!

Przy Roosevelta race nie znalazły się na murawie (może dlatego, że zabrakło celu?), ale w czasie derbów Piasta Gliwice z Górnikiem mecz był przerwany - race poleciały z "młyna" gospodarzy - jedna doleciała na pole karne. Obie grupy kibiców odpalały petardy hukowe. Stadionu jednak nikt nie zamknął, a Komisja Ligi Ekstraklasy kazała Piastowi zapłacić 10 tys. zł kary i Górnikowi - 3 tys. zł.

Wielką racową zadymę zaprezentowali kibice GKS-u Tychy w czasie meczu otwarcia stadionu z FC Koeln. Spotkanie było towarzyskie, poza egidą PZPN, dlatego obyło się bez kar. Przedstawiciele klubu spotkali się potem z kibicami, co przyniosło efekt w pierwszym ligowym meczu z Wisłą Puławy. Na trybunach zasiadło 5.412 widzów i obyło się bez ekscesów.

W kwietniu podczas meczu Ruchu Chorzów z Legią Warszawa odpalano nie tylko race, ale i świece dymne. Jedna z nich dała taki efekt, że stadion przykryła czarna chmura dymu. Sędzia musiał przerwać mecz na trzy minuty. Ruch dostał karę od Komisji Ligi 8 tys. zł, kibice nie mogli pojechać na mecz do Białegostoku, na dodatek policja wnioskowała o cofnięcie zgody na organizację imprez masowych. Prezydent Chorzowa Andrzej Kotala nie zdecydował się na taki krok, ponieważ w czasie meczu z Legią nie ustały żadne okoliczności, które są warunkiem do przeprowadzenia imprezy masowej (monitoring, liczba ochrony, służby medyczne, przeciwpożarowe itd.).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie