Ziętek: Wy mi nie mówcie, że się nie da! Mówcie, jak

Redakcja
Jerzy Ziętek w roku 1981 Fot. Władysław Morawski
Gdyby dziś w takim tempie, jak za czasów Jerzego Ziętka przebudowywano Katowice, dawno mielibyśmy nową aleję Korfantego i trzy osiedla dla co najmniej 10 tys. ludzi. I zrujnowany budżet - piszą Dorota Niećko i Monika Chruścińska

Jorg stoi dziś przy swoim najukochańszym "dziecku" - katowickim Spodku i patrzy w stronę Pałacu Ślubów. Odzyskał skradzioną przed kilkoma laty krykę. Pomnik dostał pięć lat temu, w przeddzień rocznicy śmierci. Jerzy Ziętek patrzy z niego na Pałac Ślubów, bo to dzięki niemu budynek jest w tym miejscu.

- Jo wos mom po to, i za to bierecie piniundze, cobyście tu mi pedzieli jak to zrobić, aby stanął Pałac Ślubów, a wy mi sam fanzolicie od godziny, że są przepisy, co nie można! - miał rzec prawnikom, którzy próbowali go przekonać, że to niekoniecznie dobry pomysł.

Już niedługo generał nie będzie Pałacu oglądać, bo budynek zostanie wyburzony, kiedy rozpocznie się kolejna przebudowa centrum Katowic. Jednak inne Ziętkowe "dzieci" trzymają się mocno, choć i na nie były zamachy. Na razie, gdzie nie rzucić kamieniem, tam znajdziemy ślady po tym, że przez 40 lat gospodarzył na Śląsku: jako wicewojewoda, zastępca przewodniczącego, przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach, wojewoda, a potem członek Rady Państwa i zastępca przewodniczącego Rady Państwa. A metody miał niekonwencjonalne. I pomysły też. Właśnie mija 25 lat od jego śmierci.

Wymyślił na przykład, że Spodek ma stać nie w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku, ale w centrum Katowic. I doprowadził do tego, że halę wybudowano, mimo że zamiast planowanych 200 mln złotych wydano na nią 800 mln. Ale najpierw na granicy Chorzowa i Katowic wymyślił sam park. Kto nie sadził w nim drzew? Przyznaje się do tego m.in. Jerzy Buzek. Jak robić takie parki, Ziętek już wiedział, bo przed wojną "wprawił" się w niewielkim Radzionkowie, gdzie był naczelnikiem - na Księżej Górze powstał WPKiW w miniaturze.
Potem zabrał się za mieszkania: tak powstało chociażby osiedle Tysiąclecia (ponoć Ziętek założył się z Ryszardem Nieszporkiem, przewodniczącym PWRN, o koniak o to, że uda się to osiedle postawić). A kiedy już ludzie mieli gdzie mieszkać, mieli gdzie chodzić na spacery i na mecze, uznał, że pora na zdrowie. Tak w Ustroniu powstały charakterystyczne piramidy - sanatoria, sanatorium w Rabce, a w Reptach - potężny ośrodek rehabilitacji. A jeszcze są trasa do Warszawy, do Krakowa, w stronę Wisły; Pałac Młodzieży, zespół Śląsk, Stadion Śląski. A loteria "Karolinka"?

- Był niezłym PR-owcem na owe czasy, choć wówczas takiego pojęcia nie było - ocenia Mirosław Słomczyński, razem z Wiesławem Wilczkiem współautor książki "Jerzy Ziętek z oddali i bliska", która swoją premierę miała w ubiegłym tygodniu.

- Był także mistrzem kamuflażu i przebiegłości. Miał niezwykły spryt życiowy - dodaje Słomczyński.
Właśnie dlatego, że był dobrym PR-owcem, pozostały po nim tysiące anegdot: o pracy na odcinku haźli (których nie było w starej szkole podstawowej). O siedemnastu dziewicach, których zażyczył sobie na otwarcie basenu. O naradach na placach budowy o 6 rano.

O pomyśle na szkołę jak wóz Drzymały, na kółkach, bo dwie wsie nie mogły się dogadać, gdzie budynek ma stanąć. O budzikach, które kazał kupić swoim współpracownikom, bo spóźniali się na spotkania.
- Dzisiaj, na szczęście, możemy już wszystkie te anegdoty przytaczać. Jak np. opowieść o niezbyt zgodnej z ówczesnym prawem akcji cegiełek na Park Kultury - przyznaje Antoni Halor, reżyser i dokumentalista, który w 1979 roku nakręcił film "Człowiek z laską", uhonorowany nagrodą główną na festiwalu w Łodzi. - Ale jakby tego pomysłu nie wcielił Ziętek w życie, nie byłoby ani Wesołego Miasteczka, ani kolejki parkowej, ani kolejki linowej (zresztą jej likwidacja woła o pomstę do nieba i jakby stary Jorg żył, to by ze swoją lagą "naruszył" niejeden grzbiet dyrektorski). Albo historia budowy hali parkowej (chodzi o Spodek - przyp. red.), która była wznoszona z własnych pieniędzy województwa, nad którymi nie miała Warszawa kontroli, więc przy każdej wizycie oszczędnego jak wyschła szczapa Gomułki w Katowicach robiono wszystko, żeby trasa jego przejazdu, broń Boże, nie prowadziła w najbliższej okolicy ronda, gdzie budowa trwała w najlepsze - wspomina Halor.

- Ziętek jak nikt inny potrafił te środki finansowe zdobywać na sto czy tysiąc sobie tylko znanych sposobów - potwierdza Słomczyński. - Ja znam tylko kilka, np. sposób tak zwanej KUM-y, Komitetu Upiększania Miasta, który był pretekstem do ściągania pieniędzy. Stworzył też FOS, czyli Fundusz Odbudowy Szkół. Śląska Gra Liczbowa "Karolinka" to też jego inicjatywa. Inni przyjeżdżali na Śląsk podpatrywać, jak to możliwe, że można ściągać pieniądze i przeznaczać na cele społeczne w taki sposób.

Ale wypominano mu też, że kazał wyburzyć to, co pozostało z Małego Wersalu w Świerklańcu. Że Repty zbudował w miejscu zabytkowego pałacu. Że w tamtych latach wystarczył telefon i polityczne przełożenie, aby budować. Że podczas wojny wrócił z Kaukazu. Że dwie golonki zapijał litrem wódki, a potem objadał się czosnkiem, żeby nic nie było czuć. Kiedy 25 lat temu, w sobotę 23 listopada 1985 roku, żegnano Ziętka, cmentarz przy ul. Francuskiej w Katowicach ledwie pomieścił żałobników. Zmarł 20 listopada. Miał 84 lata, a przecież miał żyć lat 125, bo tego mu życzył Józef Cyrankiewicz. Nie z życzliwości, ale po to, by mógł odsiedzieć 25 lat za naginanie prawa.

Gdyby to życzenie miało się spełnić, musiałby umrzeć w 2026 roku. Kto wie, gdzie jeszcze by sięgnął, gdyby miał więcej czasu na realizowanie swoich wizji?
- Bo już później nie było w naszym regionie żadnego polityka takiego formatu - kwituje Halor.

Dorota Niećko, Monika Chruścińska
Korzystałyśmy z książki "Jerzy Ziętek z daleka i bliska" Mirosława Słomczyńskiego i Wiesława Wilczka.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jednym miescie
Szkoda, ze wtedy nie pomyslano o jednym miescie Katowice/Silesia.
Dzis sie dyskutuje, dyskutuuuje, dyskuuuuuuuuuuutuje ................................ i nic
Janek
Byly to inne czasy,partia miala taka wladze ze mogla wszystko a jak widac Zietek byl dyktatorem i co powiedzial to bali mu sie odmowic.Wiele zrobil dla Slaska ale i wiele popsul.Dzisiaj takie zachowania nie sa mozliwe bo wszytko mogacej partii juz nie ma chyba ze wroci PIS i jego guru a wtedy uchowaj nas panie Boze.
Dodaj ogłoszenie