10 dni gorączki. Jak podejmowano decyzję o rozpoczęciu...

    10 dni gorączki. Jak podejmowano decyzję o rozpoczęciu Powstania Warszawskiego

    Witold Głowacki

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Generał Antoni Chruściel "Monter" (w środku) komendant Okręgu Warszawskiego AK oraz oficerowie Wydziału Propagandy Komendy Głównej

    Generał Antoni Chruściel "Monter" (w środku) komendant Okręgu Warszawskiego AK oraz oficerowie Wydziału Propagandy Komendy Głównej AK, na dziedzińcu Poczty Głównej przy placu Napoleona, 10 sierpnia 1944. Od lewej stoją: por. Zygmunt Ziółek "Sawa" (w tle), zastępca szefa Wydziału Propagandy. Przed nim stoi Jan Rzepecki "Wolski", dowódca BIPu Komendy Głównej AK, zasłonięty przez Lecha Sadowskiego "Wasyla" (na pierwszym planie z lewej), komendanta kwatery bojowej Wydziału III Propagandy Komendy Głównej AK. Następnie gen. Chruściel i obok niego z prawej Tadeusz Żenczykowski "Kania", szef Wydziału Propagandy. ©wikipedia/domena publiczna

    Od 1943 r. już prawie nie myślano o powstaniu przeciw Niemcom. Dlaczego w lipcu 1944 r. KG AK zmieniła plan? Czy tę decyzyjną śnieżną kulę dało się zatrzymać? Próbowano.
    Generał Antoni Chruściel "Monter" (w środku) komendant Okręgu Warszawskiego AK oraz oficerowie Wydziału Propagandy Komendy Głównej

    Generał Antoni Chruściel "Monter" (w środku) komendant Okręgu Warszawskiego AK oraz oficerowie Wydziału Propagandy Komendy Głównej AK, na dziedzińcu Poczty Głównej przy placu Napoleona, 10 sierpnia 1944. Od lewej stoją: por. Zygmunt Ziółek "Sawa" (w tle), zastępca szefa Wydziału Propagandy. Przed nim stoi Jan Rzepecki "Wolski", dowódca BIPu Komendy Głównej AK, zasłonięty przez Lecha Sadowskiego "Wasyla" (na pierwszym planie z lewej), komendanta kwatery bojowej Wydziału III Propagandy Komendy Głównej AK. Następnie gen. Chruściel i obok niego z prawej Tadeusz Żenczykowski "Kania", szef Wydziału Propagandy. ©wikipedia/domena publiczna


    [Zwiastun] Tajemnice Państwa Podziemnego from Polska Press Grupa on Vimeo.



    Pierwszego sierpnia 1944 r.
    Warszawa stała się miastem bohaterów, polem jednej z największych miejskich bitew II wojny światowej, wreszcie, po kapitulacji powstania, gigantycznym cmentarzem. Ale w dniach poprzedzających godzinę „W” bohaterami byli nie ci, którzy - pełniąc najwyższe funkcje dowódcze w AK - parli do wybuchu powstania za wszelką cenę, ale ci, którzy do ostatniej chwili próbowali powstrzymać nadchodzącą tragedię. Ludzie, którzy nie bali się mówić prawdy w oczy najwyższym dowódcom Armii Krajowej. Jak „Kurier z Warszawy”, czyli Jan Nowak-Jeziorański, szef wywiadu AK Kazimierz Iranek-Osmecki czy Kazimierz Pużak, przewodniczący Rady Jedności Narodowej, czyli wojennego substytutu parlamentu Polskiego Państwa Podziemnego.

    28 lipca 1944 r. żołnierze Armii Krajowej szli ulicami Warszawy do powstania. W wyznaczonych punktach mobilizacji stawiło się około 80 proc. składu osobowego warszawskich struktur Armii Krajowej - prawie dwa razy więcej niż trzy dni później, w godzinie „W”. Żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego szli tego dnia do walki o swoje miasto karnie i ze świetnym morale. Spodziewali się, że już po południu uderzą na Niemców.

    ZOBACZ TAKŻE: Tajemnice Państwa Podziemnego. Zobacz serial dokumentalny

    Stanęli w szeregach w punktach zbiórek. Ale nikt ich nie posłał do walki. Zamiast tego na własne oczy zobaczyli popis nieudolności swoich dowódców. Rozkaz mobilizacji, dla wykonania którego narażali życie, już nawet nie obowiązywał.

    63 DNI WALCZĄCEJ STOLICY. POWSTANIE DZIEŃ PO DNIU
    ZDJĘCIA ARCHIWALNE | KALENDARIUM



    Tak właśnie wyglądała rzeczywistość w ostatnich dniach przed wybuchem powstania warszawskiego. Pogrążone w chaosie informacyjnym i decyzyjnym dowództwo Armii Krajowej - zarówno na szczeblu Komendy Głównej, jak i Okręgu Warszawskiego - nawet na tym elementarnym poziomie decyzyjnym nie szanowało życia i bezpieczeństwa własnych żołnierzy, ludzi, którzy przez całą okupację zdołali skutecznie ukrywać się przed Niemcami i cały czas zachowywać gotowość do walki.

    Był to moment, w którym wizja rozpoczęcia walki powstańczej w milionowym mieście - przed zaledwie miesiącem uważana za ryzyko absolutnie nie do podjęcia - stała się już w kierownictwie AK obowiązującą doktryną. Najważniejsi dowódcy armii Państwa Podziemnego już nie słuchali ostrzeżeń z polskiego wojskowego Londynu, nie słuchali Jana Nowaka-Jeziorańskiego, obrazowo przedstawiającego zarówno realne możliwości wsparcia powstańców z powietrza, jak i rzeczywisty stosunek zachodnich aliantów. Nie przyjmowali do wiadomości losu rozbrajanych i aresztowanych przez Sowietów akowców, którzy przed niespełna trzema tygodniami wyzwali Wilno i inne miasta na Wschodzie. Woleli też nie słuchać wodza naczelnego, lecz ludzi premiera Stanisława Mikołajczyka, który - dając się Stalinowi rozgrywać jak dziecko - wierzył, że wybuch powstania zmusi Sowietów do udzielenia natychmiastowej pomocy, a przy tym znacząco podniesie znaczenie Polski - i Mikołajczyka oczywiście - w oczach aliantów. Chcieli też wierzyć pogłoskom o rzekomych sowieckich czołgach na Pradze i w oparciu o nie podejmować ostateczne decyzje.

    WSZYSTKO O POWSTANIU WARSZAWSKIM TUTAJ

    Albo też podejmowali najbardziej kluczowe decyzje ad hoc, pod wpływem impulsu i na podstawie szczątkowych danych - jak tę o pierwszej mobilizacji do powstania. Dziś wolimy nawet nie pamiętać ani o niej, ani o jej odwołaniu i tego konsekwencjach. Historycy rzadko o niej wspominają, próżno szukać wzmianek o mobilizacji z 28 lipca w podręcznikach.
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (6)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    wydani na rzez....01.08.1944

    sas (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 3

    tych panów należałoby rozstrzelać na miejscu,bez sądu .....skazali stolice na jatke ,250tyś. cywilów ,kobiet, starców. dziec,i chorych i rannych.....................ok.15 tyś.powstańców co walczyli...rozwiń całość

    tych panów należałoby rozstrzelać na miejscu,bez sądu .....skazali stolice na jatke ,250tyś. cywilów ,kobiet, starców. dziec,i chorych i rannych.....................ok.15 tyś.powstańców co walczyli bez broni,bo mieli zdobyć na Niemcach,...........bez sensowne akcje gdzie ginęło 60% walczących.......nie zbobyto lotniska Okęcie,podejścia do lasów kabackich,po pierwszym tygodniu nie osiągnięto żadnego zakładanego celu powstania,a utracono elektrownie,stacje pomp,dworzec PKP,gazownie,.i wszystkie mosty....stan uzbrojenia w dniu wybuchu średnio .....1 karabin na 4 żołnierzy.młodzież -harcerze,ochotnicy,bez broni najwyżej z granatem,albo butelką z benzyną,.......rzeznia warszawska.....straty w akcjach ..70% zabitych i rannych........i po co to wszystko ? nic to nie zmieniło ...bo Polska już była sprzedana Stalinowi.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Czy zdrada?

    Nieufny (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 5

    Interesuje mnie rola Okulickiego w decyzji o wybuchu PW. W 1939 roku aresztowany przez NKWD , później zwolniony wyjechał do Londynu . Przed wybuchem powstania wysłany z Londynu do Warszawy , żeby...rozwiń całość

    Interesuje mnie rola Okulickiego w decyzji o wybuchu PW. W 1939 roku aresztowany przez NKWD , później zwolniony wyjechał do Londynu . Przed wybuchem powstania wysłany z Londynu do Warszawy , żeby zapobiec wybuchowi PW , ale okazuje się , że to on najbardziej dążył do wybuchu PW (zatrzymywał nawet depesze z Londynu). Później znalazł się w Moskwie (proces) , ale nikt nigdy nie widział jego ciała ( sowieci twierdzili , że je spalili ). Na PW najwięcej zyskał Stalin , bo rękami Niemców pozbył się tysięcy antykomunistów.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ...

    kali (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 1

    zdrajca i ignorant.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nie zgadzam się.

    Czarna Wołga (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 8 / 7

    Stalinowi to do niczego nie było potrzebne, wręcz przeciwnie, bo nadwyrężyło jego stosunki z innymi aliantami, poczytaj sobie o Powstaniu w świetle dyplomacji (chociażby na wiki). W depeszy do...rozwiń całość

    Stalinowi to do niczego nie było potrzebne, wręcz przeciwnie, bo nadwyrężyło jego stosunki z innymi aliantami, poczytaj sobie o Powstaniu w świetle dyplomacji (chociażby na wiki). W depeszy do Churchilla, z 22 sierpnia 1944, napisał: "Wcześniej czy później prawda o grupie kryminalistów, którzy rozpętali awanturę w Warszawie, aby uchwycić władzę, będzie powszechnie znana. Ludzie ci wykorzystali zaufanie mieszkańców Warszawy, rzucając wielu niemal nie uzbrojonych ludzi na niemieckie armaty, czołgi i samoloty". Zdziwiłbyś się jak wielu komunistów, w tym tych z przedwojennej KPP, zginęło w walkach, ile łączniczek AL i PPR zamordowano, to na pewno nie było Stalinowi na rękę.
    Co do Okulickiego, to wielce prawdopodobne, że tu na miejscu dał się opętać ideą powstania i zaczął do niego dążyć, za co później został słusznie ukarany. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Głupoty opowiadasz, typowe jak z pisowskiego ipeenu.

    Czarna Wołga (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 4

    Stalinowi to do niczego nie było potrzebne, wręcz przeciwnie, bo nadwyrężyło jego stosunki z innymi aliantami, poczytaj sobie o Powstaniu w świetle dyplomacji (chociażby na wiki). W depeszy do...rozwiń całość

    Stalinowi to do niczego nie było potrzebne, wręcz przeciwnie, bo nadwyrężyło jego stosunki z innymi aliantami, poczytaj sobie o Powstaniu w świetle dyplomacji (chociażby na wiki). W depeszy do Churchilla, z 22 sierpnia 1944, napisał: "Wcześniej czy później prawda o grupie kryminalistów, którzy rozpętali awanturę w Warszawie, aby uchwycić władzę, będzie powszechnie znana. Ludzie ci wykorzystali zaufanie mieszkańców Warszawy, rzucając wielu niemal nie uzbrojonych ludzi na niemieckie armaty, czołgi i samoloty". Zdziwiłbyś się jak wielu komunistów, w tym tych z przedwojennej KPP, zginęło w walkach, ile łączniczek AL i PPR zamordowano, to na pewno nie było Stalinowi na rękę.
    Co do Okulickiego, to wielce prawdopodobne, że tu na miejscu dał się opętać ideą powstania i zaczął do niego dążyć, za co później został słusznie ukarany. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Jak podejmowano decyzję?

    abcd (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 4 / 4

    Przeczytaj koniecznie: "Hańba i chwała – policzmy głosy"

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo