Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

A gdyby tak… przestać jeść? Recenzja filmu „Club Zero”

Adam Pazera
Polska premiera filmu „Club Zero” miała miejsce 16 lutego
Polska premiera filmu „Club Zero” miała miejsce 16 lutego materiały prasowe
Są takie pytania, które od lat rozpalają umysły naukowców, ale brak na nie jednoznacznej odpowiedzi. Takim odwiecznym pytaniem jest np. co było pierwsze - jajko czy kura? Ale jest też inne, przewrotne: Żyjemy po to, aby jeść, czy jemy po to, aby żyć? I od lat pojawiają się różne teorie badaczy, choć oczywiste wydaje się, że żyjemy dlatego, że jemy, a nie po to, aby dla jedzenia żyć. Choć... różnie z tym bywa: niektórzy przejadają się z rozkoszą, zapadając na cukrzycę, otyłość, choroby układu krążenia i inne spowodowane nadmiarem spożywania. A więc w takim razie: co jeść i jak jeść?

Pozostając przy wspomnianym jajku, w historii zderzają się dwie odrębne teorie: że ich spożywanie szkodzi oraz przeciwnie - jedzenie jajek jest zdrowe, ponieważ dostarcza organizmowi białka, witaminy i tłuszcze. A jeśli mowa o tłuszczach, to taki np. gęsi smalec? Jedna osoba powie, że zawiera głównie szkodliwe dla organizmu tłuszcze nasycone, a inna zaoponuje: ma właściwości zdrowotne, jest dobrym panaceum przy objawach grypy i na przeziębienia, może pomóc przy zwalczaniu dolegliwości związanych z bólem stawów i kości. Może jednak wobec takich powyższych wątpliwości... zrezygnować w ogóle z jedzenia? A czy w ogóle musimy jeść?! A gdyby tak przestać przyjmować pokarm i przejść do ekskluzywnego „Clubu Zero”?!

Ta szokująca myśl jest motywem filmu Austriaczki Jessiki Hausner o takim właśnie tytule. Film uczestniczył w konkursie głównym ubiegłorocznego festiwalu filmowego w Cannes.

Oto, co pisałem w majowej relacji (wówczas z braku miejsca tylko kilka zdań) do „Dziennika Zachodniego”: „…film spotkał się z dużą krytyką pism festiwalowych: »Screen« i »Le film francais«, ale według mnie wart jest uwagi. Porusza bowiem problem aktualny dziś. Mia Wasikowska gra nauczycielkę, która wobec uczniów stosuje pranie mózgów: prowadzi lekcję tzw. świadomego odżywiania, zachęcając młodzież do ograniczania się w jedzeniu i buntu wobec rodziców. Kiedy rodzice zorientują się w »ideologii« Ms Novak, może okazać się, że sytuacja zabrnęła już za daleko”.

W prestiżowej szkole dla młodzieży, utrzymywanej przez bogatych fundatorów-rodziców, dzięki poparciu Rady Rodziców zostaje zatrudniona pani Novak. Już podczas pierwszego spotkania potrafi oczarować panią dyrektor, wręczając jej w prezencie pudełeczko dietetycznej herbaty (Fasting Tea) ze swym wizerunkiem na opakowaniu. Dyrektorka chwali swych uczniów: „wszyscy są wysoko uzdolnieni, uczą się bez presji, ale mają pęd do rywalizacji”. Pani Novak rozpoczyna lekcję tzw. świadomego odżywiania, argumentując, że to „wzmacnia i oczyszcza nasze ciało”. Na początku proponuje jednemu z uczniów, aby poczęstował się czekoladą: „Ucz się kontroli nad sobą, miej świadomość; zanim ugryziesz, pooddychaj głęboko, upewnij się, że nic cię nie rozprasza, bądź sam na sam z czekoladą”.

Coraz bardziej zachwycone charyzmatyczną nauczycielką dzieci recytują formułki przemawiające za takim systemem: „Świadome odżywianie przyczyni się do redukcji ciepła”, „Pragnę zrównoważonego stylu życia” (uczennica Ragna), „Ochrona środowiska jest dla mnie niezwykle ważna” (Helen), „Dla mnie na tym kursie chodzi o samokontrolę” (Elsa). Wątpliwości Freda, który ćwiczy balet („Jeśli mniej jem, będę słabszy”) pani Novak obala stwierdzeniem: „Jedząc mniej, wydłużamy sobie życie, chronimy środowisko. Jedzenie szkodzi naszemu ciału i umysłowi”.

W metodę kontrolowanego jedzenia powątpiewa Ben (podjada batoniki z automatu na korytarzu), ale czule zapatrzony w koleżankę Elsę, zmięknie pod jej przyjaznym spojrzeniem. Edukowane przez panią Novak dzieci nawzajem kontrolują się w szkolnej stołówce: „To zbyt duży kawałek, żuj wolniej, im wolniej, tym mniej będziesz potrzebowała”. Elsa dopinguje Ragnę i na widok nuggetsów z kurczaka z ziemniakami na obiad, powstrzymuje ją: „Serio? Aż tyle zjesz? Zjedz tylko trzy kawałeczki ziemniaka”. Pani Novak tłumi obawy dzieci, co powiedzą rodzice: „Ludzie trzymają się starych wierzeń, są przekonani, że muszą jeść, aby żyć”. Jednak rodzice, po weekendowych wizytach uczniów w domach rodzinnych, ufają nauczycielce: „To takie ważne, żeby uczyć dzieci, jak redukować konsumpcjonizm” oraz „Dobrze, że pani Novak ma to pod kontrolą”. Jedynie zaniepokojona pani Benedict, matka Bena, który do tej pory z apetytem pałaszował domowe jedzenie, interweniuje u dyrektorki: „Nie do końca wiem, co tam się wyprawia, ale myślę, że pani Novak manipuluje naszymi dziećmi”. I zwraca się do syna: „Może ta szkoła nie jest dla nas?”. Ciągłe indoktrynowanie, ćwiczenia relaksujące, medytacje z grupką młodzieży dają rezultaty.

Mimo braku postępów na zajęciach z baletu, na co zwraca uwagę trener, pan Dahl, szczęśliwy Fred informuje nauczycielkę: „Nie skupiam się, co jadłem, nie myślałem i zjadłem mniej”. Ale pani Novak naciska mocniej: drugi poziom „edukacji” to roślinna dieta mono (jeden składnik), ale celem ostatecznym ma być... całkowita rezygnacja z jedzenia, czyli jak informuje fanatyczna edukatorka: „Możecie dołączyć do grupki, która będzie żyć, gdy reszta zginie”, czyli stać się członkami tytułowego „Clubu Zero”! Albowiem „współczesne metody konsumpcji i produkcji żywności są bardzo szkodliwe dla naszego środowiska”, natomiast „jedzenie jest wyłącznie kwestią wiary, silną wolą można przezwyciężyć głód”. I wówczas ci, którzy dostosują się do reguł, zostaną „ocaleni”!

W Cannes poddano film krytyce, uznając, że Hausner kpi sobie ze zdrowego odżywiania, działań na rzecz klimatu, ale myślę, że miała ona wszystko pod kontrolą. I nie jest „Club Zero” satyrą, ale porażającym, surowym obrazem manipulacji, jak można otumanić dzieciaki sekciarską wizją szczęśliwości. A jednocześnie jest oskarżeniem rodziców o brak kontroli nad swymi pociechami, ich złudny spokój, że odesłało się dziecko do prestiżowej szkoły i to wystarczy.

Czy „edukacja” prowadzona przez panią Novak to rodzaj fanatyzmu, szarlatanerii, choroby psychicznej, a może… „kocha dzieci bardziej, bo nie ma swoich? Ale posuwa się za daleko” (mówi tak w którymś momencie pani Benedict, samotnie wychowująca Bena). Sterylne pomieszczenia szkoły i eleganckich mieszkań rodziców, jaskrawe kolory uczniowskich mundurków (żółte koszulki, piaskowe krótkie spodnie i fioletowe podkolanówki), niepokojąca muzyka i nieoczywiste zakończenie sprawiają wrażenie jakiegoś odrealnionego świata. Ale to jest nasz świat, a film nie pozostawia nas obojętnymi i prowokuje do pytań: dokąd zmierza ten ziemski glob!?

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Nie tylko o niedźwiedziach, które mieszkały w minizoo w Lesznie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera