Andrzej Wyglenda - legenda ROW Rybnik. To dla niego zapełniały się stadiony żużlowe w Polsce

Piotr Chrobok
Andrzej Wyglenda legenda ROW Rybnik. To dla niego zapełniały się stadiony żużlowe w Polsce
Andrzej Wyglenda legenda ROW Rybnik. To dla niego zapełniały się stadiony żużlowe w Polsce Leon Majsuk
Andrzej Wyglenda jest żywą legendą ROW-u Rybnik, miejscowego żużla, a także czarnego sportu w Polsce w ogóle. To on stanowił nieodłączną część fenomenalnego kwartetu Maj - Tkocz - Woryna - Wyglenda, dla których rybnicki stadion zapełniał się ponad stan. To wreszcie między innymi do jego wyczynów na torze wzdychają fani Rekinów, na próżno szukający sukcesów klubu w ostatnich latach. Ikonę ROW-u Rybnik, a także reprezentacji Polski żużlowców w domu odwiedził niedawno Rybnicki Magazyn Żużlowy.

Z Rekinami, których barwy reprezentował nieprzerwanie przez szesnaście lat (w latach 1960-1976) Wyglenda zdobył trzynaście krążków mistrzostw Polski, w tym dziewięć z najszlachetniejszego kruszcu. W trakcie trwającej pod znakiem ogromu sukcesów przygody z żużlem rybniczanin sięgał też po indywidualne oraz drużynowe mistrzostwa Polski i świata.

Jego karierę przerwał dopiero fatalny wypadek w Bydgoszczy w maju 1976 roku, w którym doznał kompresyjnego złamania kręgosłupa. - Nie przewidziałem, że jego (rywala, Stanisława Kowalskiego – przyp.red) tylne koło spotka się z moim przednim. W ułamku sekundy stanąłem „dęba”. Wisiałem na motocyklu i nie mogłem przymknąć gazu. Zbliżałem się do ogrodzenia, pech chciał, że nie uderzyłem między słupki, a w słupek, czyli wzmocnienie, którego nie mogłem tego złamać. To złamało mój kręgosłup – przypomina tragiczne wydarzenie były rybnicki żużlowiec.

Nie przeocz

Po zawieszeniu kevlara na kołku Andrzej Wyglenda z równie dobrym skutkiem zajął się szkoleniem swoich następców. To spod jego ręki na tor wyjechali zawodnicy tacy jak: Antoni Skupień, Grzegorz Szczepanik czy Piotr Brachmański. Nawet teraz pomimo wieku ikona rybnickiego żużla wspomaga swojego wychowanka Antoniego Skupienia w nauce rzemiosła młodych adeptów czarnego sportu w powstałej przy Rekinach szkółce.

Niespełna 80-letni obecnie Wyglenda wciąż z sentymentem spogląda w kierunku owalu na Gliwickiej. Tym samym odwdzięczają mu się zresztą w klubie. Dlatego też nic dziwnego, że ostatni odcinek Rybnickiego Magazynu Żużlowego został nakręcony w domu legendy ROW-u.

W trwającym około czterdzieści minut odcinku Andrzej Wyglenda wraz ze swoją żoną Różą na tle licznych pucharów, a nawet kół żużlowych motocyklów opowiada między innymi o tym, jak szkoliło się zawodników, kiedy on stawiał pierwsze kroki na żużlu.

- Oj, całkiem inaczej to wszystko wyglądało. Jak zaczynałem, pierwszy trener Józef Wieczorek miał do wyboru osiemdziesięciu pięciu adeptów! Było z czego wybierać – wspomina Andrzej Wyglenda, którego za pierwszym podejściem ówczesny szkoleniowiec odesłał z kwitkiem! - Powiedział mi, że mam zjeść jeszcze kilkanaście bochenków chleba i dopiero potem wrócić – przyznaje Wyglenda, któremu być może karierę uratował ówczesny prezes drużyny Tadeusz Trawiński. - Tego mi proszę zostawić – rzekł do trenera, wskazując na Wyglendę. Treningi za juniorskich czasów Andrzeja Wyglendy odbywały się raz bądź dwa razy w tygodniu. Zależnie od pory roku i obecności trenera Wieczorka. Przyszli żużlowcy ścigali się na powojennych wykopaliskach.

Trzynastokrotny medalista mistrzostw Polski przytacza także opowieści ze swojego życia prywatnego. Okazuje się, że kiedy w 1964 roku Wyglenda sięgał po Złoty Kask i mistrzostwo Polski uzyskał także tytuł... mistrza ślusarza narzędziowego. Mówi również o wstąpieniu do PZPR.

- Pewnego razu, gdy przyjechaliśmy po wypłatę, kierownik kopalni „Dębieńsko” poprosił nas do biura i dał nam propozycję „nie do odrzucenia”: albo wstępujecie do partii albo nie będę wam pisał dniówek – opowiada pierwszy w historii były żużlowiec, który otrzymał mandat poselski.

Andrzej Wyglenda uchyla też rąbka tajemnicy co do rzekomych tarć w zespole. - Żyliśmy jak rodzina. Wszyscy nawciskali nam „kitu”, że Wyglenda z Woryną nie żyją w zgodzie, a myśmy się dogadywali. Tak jak siedemnaście lat jeździliśmy razem, tak nigdy nie było kłótni między nami – dementuje członek złotej drużyny ROW-u.

Zobacz koniecznie

W materiale przygotowanym przez dział mediów Rekinów nie brakuje historii opowiedzianych przez Andrzeja Wyglendę, które dotyczą chociażby wyjazdów na zachód, przydziału na nowy samochód czy... pięć ton cementu, otrzymanych za wyniki sportowe.

Mimo wieku Wyglenda pozostaje w znakomitej formie fizycznej. Stara się, kiedy to tylko możliwe jeździć na rowerze. Regularnie bywa też na meczach żużlowego ROW-u Rybnik, gdzie jak na ikonę przystało, nadal rozpoznają go tłumy.

Andrzej Wyglenda - żużlowiec, a następnie trener żużlowców, czterokrotny mistrz świata, mistrz Europy, trzynastokrotny medalista MP. W latach 1985-1989 poseł na Sejm PRL

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie