Może trochę przesadzę, pisząc, że Jarosław Zagórowski, były prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej, wparował do redakcji DZ niczym rycerz w lśniącej zbroi, ale prawdą jest, że postanowił po długim czasie milczenia zabrać wreszcie głos, między innymi na temat aktualnych działań zarządu JSW.

Po moich licznych publikacjach na temat kopalni Krupiński w Suszcu, batalii związkowców, brytyjskim inwestorze zainteresowanym reaktywacją tej kopalni Jarosław Zagórowski sam do mnie zadzwonił. Poprosił o spotkanie, chciał porozmawiać o Krupińskim oraz postępowaniu, jakie także w kontekście tej kopalni prowadzi prokuratura. Na początku miała to być niezobowiązująca rozmowa, jednak informacje, jakie Zagórowski posiadał, spowodowały, że przerodziła się ona w obszerny wywiad.

PRZECZYTAJ CAŁY WYWIAD Jarosław Zagórowski: Niszczenie kopalni, która ma wciąż zasoby węgla, to sabotaż

W mojej ocenie, głos byłego prezesa JSW w tej sprawie jest niezwykle ważny. Może i można Jarosławowi Zagórowskiemu zarzucić parę rzeczy, ale nie sposób odebrać mu skuteczności i znajomości górniczej branży. Był zmorą związkowców, rządził twardą ręką. Ale przez długi czas był skuteczny w zarządzaniu spółką, i to jest fakt.

Kiedy więc mówi się o postępowaniu przeciwko zarządowi Jastrzębskiej Spółki Węglowej, na którego stał czele, wylicza się zarzuty i nieprawidłowości, jakich miał się dopuścić, należy dać mu prawo głosu. Odpowiedzi, której w innych przekazach medialnych zabrakło.