Bydgoszcz. Lekarz obrzucił jajkami manifestujących przeciwko LGBT. Nie przyjął mandatu

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Manifestanci trzymali transparent ostrzegający przed "ideologią" LGBT
Manifestanci trzymali transparent ostrzegający przed "ideologią" LGBT Karol Makurat/Zdjęcie Archiwalne
Udostępnij:
Do incydentu doszło w sobotę (16 stycznia) w Bydgoszczy. Mężczyzna obrzucił baner z napisem "Zobacz, czego chce uczyć dzieci ideologia LGBT". - Nie mogłem zachować się inaczej. Spełniłem swój obywatelski obowiązek - mówi lekarz.

Zobacz wideo: Koniec z odmową przyjęcia mandatu? Jest nowy projekt

Do zdarzenia doszło w sobotę (16 stycznia) w centrum miasta. Grupa osób stała z banerami ostrzegającymi przed rzekomo szkodliwą "ideologią" LGBT. W stronę manifestujących i transparentu, który trzymali poleciały jajka.

Incydent z banerem

- Potwierdzam, że taka sytuacja miała miejsce.

Doszło do niewielkiego zgromadzenia, liczącego kilka osób - mówi st. asp. Piotr Duziak, z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

To Cię może też zainteresować

Osobą, która rzuciła jajkami, był bydgoski lekarz ginekolog Maciej Socha. Jak wynika z relacji próbowano ukarać medyka mandatem karnym, ale go nie przyjął.

Lekarza wsparła podczas zajścia grupa mieszkańców Bydgoszczy. Czekamy na komentarz medyka.

- W pobliżu ronda Grunwaldzkiego odbywała się klasyczna pikieta fundacji "Pro Prawo do Życia". Oni mają dość charakterystyczne banery. Jechaliśmy z moi narzeczonym, uchyliliśmy szybę. To, co usłyszeliśmy, to też pewnie były standardowe głoszone przez nich komentarze. Usłyszeliśmy, że my lekarze dokonujemy mordowania dzieci zgodnie z ustawą, dzieci do 7. miesiąca życia. Na jednym z banerów było zdjęcie rozkawałkowanych zwłok płodu. Tak się składa, że z moimi studentami omawialiśmy wyrok sądu we Wrocławiu, który uznał, że prezentowanie takich treści, obrazowanie w przeciwaborcyjnych akcjach podobnych treści nie powinno mieć miejsca - mówi dr Maciej Socha, ginekolog-położnik, onkolog, współwłaściciel kliniki Lekarze Mostowa 4 w Bydgoszczy, kierownik Katedry Perinatologii, Ginekologii i Ginekologii Onkologicznej Medicum UMK w Bydgoszczy, ordynator Oddziału Położniczo-Ginekologicznego Szpitala św. Wojciecha w Gdańsku. - Wiedziałem, że to jest niezgodne z prawem. na drugim banerze było również standardowe hasło o LGBT dotyczące seksualizacji dzieci. Był napis "Stop pedofilii", co tak naprawdę wprost zrównuje osoby nieheteronormatywne z pedofilami. Dotyka to również mnie prywatnie, bo reprezentuję literkę "G" w tym skrócie. Jako ginekolog, jako nauczyciel akademicki, lekarz i jeszcze ja, Maciej Socha, po prostu szlag mnie trafił. Nigdy wcześniej nie widziałem tych banerów tak naocznie, więc sobie pomyślałem, o nie, w mojej Bydgoszczy....

Medyk zaznacza, że w pierwszej chwili chciał zadzwonić po policję, ale spostrzegł, że mundurowi już "w pobliżu". - Później dowiedziałem się - swoją drogą - od policjantów, że rzekomo ci państwo mieli zgodę, mieli prawo tam być. Kiedy zapytałem, dlaczego policja ich ochrania, powiedzieli, że oni są właśnie od tego, żeby chronić tych ludzi. Kiedy zapytałem, czy oni widzą te treści, które tam są zapisane, policjanci powiedzieli, że to jest pikieta prorodzinna i że jest tam poniżej 5 osób. A to też była fikcja, bo te banery trzymały cztery, czy 5 osób w kamizelkach odblaskowych, ale w pobliżu było więcej ludzi, którzy ich w jakiś sposób pewnie ochraniali. Dodatkowo nie mieli maseczek.

- Miałem tego już dość. W pobliżu jest sklep spożywczy, więc kupiłem w nim 10 jaj - mówi dr Socha. - Zatrzymałem się na skrajnym prawym pasie, dwa pozostałe były wolne. Zacząłem rzucać tymi jajkami w baner. Wkrótce zjawiła się policja, kiedy jeden z tych panów zaczął mnie szarpać. Ludzie zaczęli się wtedy też zatrzymywać samochodami. Krzyczeli, "gdzie z łapami", nagrywała to jakaś dziewczyna.

Wtedy - jak wynika z relacji - zjawiła się ponownie policja. - Zjechaliśmy na bok. Policjanci poinformowali mnie, że zatamowałem ruch. Nie chcieli słuchać, że stałem tylko na jednym pasie, miałem włączone światła awaryjne. Dodatkowo uznali, że oddaliłem się od auta. Nie chcieli też słuchać, że w samochodzie został Mateusz (narzeczony). No i po trzecie, dowiedziałem się, że zaśmiecam środowisko, więc za to grozi kara 500 zł dodatkowo jeszcze. Mówiłem, że to przecież są jajka i to "eko". Policjanci dokładnie przejrzeli moje auto. Nie przyjąłem mandatu.

Maciej Socha podkreśla ponadto, że próbował tłumaczyć policjantom, iż działał w stanie wyższej konieczności. - Zdecydowałem się poświęcić swobodę ruchu drogowego innych kierowców na rzecz tego, by zapobiec szerzeniu nieprawdy, obrażaniu ludzi, wywoływaniu lęku tym zdjęciem. Uważam, że spełniłem swój obywatelski obowiązek i jestem dumny z tego, co zrobiłem jako Polak.

- Jeżeli ktoś chce prezentować swoje poglądy, ma do tego absolutnie wolne prawo - mówi lekarz. - Jeśli ktoś jest przeciwny aborcji, ma prawo przeciwko temu protestować, ale te zdjęcia rozkawałkowanego ludzkiego ciała dla mnie nawet jako lekarza są zbyt drastyczne i uważam, że dzieciaki nie powinny ich oglądać. Chciałbym żyć w państwie prawa i sprawiedliwości. Natomiast nie widziałem wtedy innej szansy na inną formę wyrazu niż obrzucenie jajkami tego baneru.

Wideo

Materiał oryginalny: Bydgoszcz. Lekarz obrzucił jajkami manifestujących przeciwko LGBT. Nie przyjął mandatu - Gazeta Pomorska

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
justa3

Kilku, czy może 6? To już nielegalne zgromadzenie. Powinni mandaty dostać.

Dodaj ogłoszenie