Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Był dobrym i oddanym sprawie kapłanem. Wspominamy księdza Andrzeja, prawdopodobną ofiarę sobotniego pożaru w Kozłowie

Aleksandra Wielgosz
Aleksandra Wielgosz
Im wyżej, tym piękniej. Na wzgórzu we wsi Kozłowo rozpościera się wiejski krajobraz - pasące się krowy, zieleń pobliskich pól uprawnych i błękit nieba. Szeroki horyzont. Dopełnieniem obrazu jest urokliwym murowany kościół z drewnianymi wieżami i kamiennym prezbiterium. I tylko pobliski budynek parafii, z czarnymi jamami zamiast okien, przypomina o niedawnej tragedii.

W sobotę, 21 października 2023r. media obiegła wieść o pożarze na plebanii we wsi Kozłowo niedaleko Gliwic. Na miejscu pracowało siedem zastępów straży pożarnej. W wyniku oględzin znaleziono szczątki ludzkie. Wszystkie poszlaki wskazują na to, że ofiarą jest 54-letni ks. Andrzej Wandzel.

Spędził zaledwie 51 dni służby w parafii

Dwie doby po pożarze na miejscu dalej pracują służby. Nieprzychylnie patrzą na dziennikarzy. Jak się później okaże, nie tylko oni. Trudno pozyskać jakiekolwiek informacje na miejscu zdarzenia, poza tym, że domniemaną ofiarą jest ksiądz Wandzel, który objął funkcję administratora we wrześniu bieżącego roku. W dniu pożaru mija 51 dni jego służby w parafii pw. św. Mikołaja w Kozłowie.

Milczenie mieszkańców Kozłowa - prośba poprzedniego proboszcza

Niedaleko kościoła jest lokalna restauracja. Miejsce spotkań mieszkańców.

- Słyszałeś o pożarze? - pyta kelnerka kolejnych klientów.

Odpowiedzi w większości są twierdzące, ale rozmowy szybko zmieniają tor. Mieszkańcy Kozłowa nie zdążyli poznać bliżej nowego kapłana, nie dociekają przyczyn tragedii.

Administrator to ważna figura we wsi. Trudno uwierzyć, że śmierć przyszłego proboszcza przeszła bez echa. Mieszkańcy Kozłowa, pytani o księdza, milczą, zbywają półsłówkami. Po wielu próbach rozmów przychodzi frustracja. Dwie kobiety czekające na przystanku autobusowym są ostatnim źródłem nadziei.

- Nic nie wiemy, ksiądz był tutaj bardzo krótko, nie zdążyliśmy go poznać. Trudno nam się wypowiadać – mówi młodsza z kobiet.

- Na niedzielnej mszy ksiądz proboszcz prosił, aby nie rozmawiać z dziennikarzami o tragedii – dodaje starsza, około siedemdziesięcioletnia mieszkanka Kozłowa.

Emerytowany proboszcz wraca na służbę w parafii św. Mikołaja w Kozłowie

Sobotnie wydarzenia zmienią życie wspomnianego księdza. To niedawny proboszcz parafii – ks. Mikołaj Skawiński, który w tym miejscu pełnił posługę przez ostatnie 23 lata. Jego niechęć do mediów jest uzasadniona. Okazuje się, że bliscy proboszcza przeżyli chwile grozy, myśląc, że to on jest ofiarą tragedii. To wynik błędów w pierwszych doniesieniach prasowych.

Ksiądz patrzy na swój niedawny dom z wielkim zatroskaniem. Mówi, że zrobił wszystko, aby oddać budynek plebani w jak najlepszym stanie. Pochłaniają go sprawy związane z przyszłym koniecznym remontem, m.in. z wymianą stropu i okien.

- Przez ostatnie trzy lata przygotowywałem się do przejścia na emeryturę. Teraz zdecydowano, że na nowo obejmę parafię i zajmę się sprawami jej remontu – mówi ksiądz.

Rozmawiamy chwilę o przyczynach tragedii, proboszcz nie dowierza doniesieniom związanym z zaczadzeniem i problemami z instalacją grzewczą. Jego tropy prowadzą raczej do zwarcia instalacji elektrycznej. Jednak to wszystko domniemywania. Trzeba czekać na wyniki śledztwa.

Niewiele mówimy na temat zmarłego księdza, proboszcz twierdzi, że słabo się znali.

Spojrzenie na zegarek.

- Przepraszam, muszę jechać na spotkanie z biskupem – proboszcz kończy naszą rozmowę.

Nie mogę spać - głosy mieszkańców Rept Śląskich

Ks. Andrzej Wandzel przez ostatnie lat był wikariuszem w parafii św. Mikołaja w Reptach Śląskich. Jadąc tam, trudno oprzeć się wrażeniu podobieństwa obu parafii. Ulokowanie na wzgórzach, otoczenie pobliskimi polami uprawnymi – sielski widok, ale atmosfera na miejscu zgoła inna.

- To był wspaniały człowiek. Dobry, oddany sprawie, to ogromna strata – mówi pan Krzysztof, który prężnie działa w parafialnym męskim chórze.

- Nie mogę spać w nocy, trudno pogodzić się z taką tragedią. Czekamy na wiadomość o pogrzebie, na pewno na niego pojedziemy – dodaje żona pana Krzysztofa, pani Teresa.

Okazuje się, że ksiądz był kapelanem w pobliskim domu seniora „Pogodna jesień”. Spędzał wśród pensjonariuszy wiele godzin – organizował imprezy i wydarzenia kulturalne i religijne.

- Kiedyś poprosił mnie, abym pożyczył mu czapkę kolejarza. Chciał zrobić zabawę z pociągiem dla seniorów. Pamiętał, że byłem kiedyś kolejarzem – wspomina pan Krzysztof.

Mimo wielkiego żalu, który słychać w głosach mieszkańców Rept Śląskich, wspomnieniom towarzyszą uśmiechy. Mieszkańcy chętnie opowiadają o swoim wikarym – o braku dystansu, pomocy potrzebującym, oddaniu sprawom maryjnym.

- Proszę porozmawiać z proboszczem, on na pewno dużo powie o księdzu Andrzeju – pan Krzysztof wskazuje ręką na człowieka jadącego traktorem z przyczepą pełną skoszonej trawy.

Straciłem dobrego przyjaciela - rozmowa z proboszczem z Rept Śląskich

Pod imponującym budynkiem plebanii wybudowanym przez Donnersmarcka stoi wysoki mężczyzna. Jest ubrany w niebieskie dżinsy i poplamiony, granatowy polar. To proboszcz parafii św. Mikołaja w Reptach Śląskich, ks. Piotr Sikora. Praca wokół kościoła wre, trzeba przygotować się do nadchodzącego dnia Wszystkich Świętych.

- Jestem duszpasterzem, dodatkowo pracuję wokół parafii - dbam o obejście, o zieleń, hoduję pszczoły. Ksiądz Andrzej brał w tym wszystkim udział – mówi proboszcz.

Ksiądz Piotr opowiada o wielkiej radości, która zagościła na plebanii w maju tego roku. To wtedy ksiądz Andrzej dowiedział się, że zostanie administratorem parafii w Kozłowie.

- Już wtedy przygotował sobie specjalną tabliczkę na wejście do przyszłej plebani – mówi ksiądz Piotr.

Dziesięcioletnia współpraca zaowocowała silną więzią i wielkim zaufaniem. Ksiądz Piotr twierdzi, że w parafii nie funkcjonował tradycyjny podział na proboszcza i wikariusza. Obaj kapłani traktowali się partnersko i uzupełniali w działaniach według umiejętności i potrzeb.

- Ksiądz był bardzo blisko parafian, lubił spowiadać, wiele godzin spędzał w konfesjonale – dodaje proboszcz.

Jak wspomina ks. Piotr, odejście było olbrzymim ciosem dla seniorów zamieszkujących ośrodek „Pogodna jesień”. Pensjonariusze nie są w stanie rozmawiać o śmierci ulubionego księdza, rany potrzebują czasu na zabliźnienie.

- Miał różne pomysły. Zastanawiał się jak może pomóc potrzebującym. Jednym z jego pomysłów było kupowanie szklanek na licytacjach. Pieniądze ze sprzedaży były przeznaczane na leczenie chorych dzieci. Mieliśmy na plebanii pełno szklanek, śmiałem się, że już się u nas nie mieszczą – wspomina z nostalgią ksiądz Piotr.

Pogrzeb - wierni czekają na dalsze informacje

Tymczasem dochodzenie trwa. Wielu ludzi czeka na wyniki badań DNA, które zlecono, aby mieć stuprocentową pewność dotyczącą tożsamość ofiary pożaru.

- Ksiądz Andrzej często dziwił się ludziom, którzy chcieli dokonać spalenia ciała, kremacji. To znamienne co go spotkało – kończy ks. Piotr.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

od 7 lat
Wideo

iPolitycznie - Przemysław Czarnek

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera