- To, ile wam płacimy, zależy od cen światowych i od tego, co produkujemy na rynku wewnętrznym - zwrócił się do producentów mleka Waldemar Broś, który stoi na czele Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich.

Ostatnie dane (z końca kwotowania czyli 31 marca 2015) podają, że nad Wisłą działało 131 tysięcy producentów mleka.

- Dzisiaj pewnie nie jest ich więcej niż 120 tysięcy, a trzydzieści lat temu mieliśmy milion 200 tysięcy stałych dostawców, 400 tysięcy sezonowych - przypomniał Waldemar Broś, który wziął udział w Forum Rolniczym Gazety Pomorskiej. Prezes Zw. Rewizyjnego KZSM wziął udział w panelu dotyczącym huśtawki cenowej na rynku mleka.

- 2017 przyniósł rekord, skupiliśmy 11 miliardów 313 milionów litrów mleka. Pewna ciekawostka: najwyższy skup mieliśmy w 1989 roku - 11,5 mld litrów. W tym roku jest szansa, po trzydziestu latach, dojść do tamtego poziomu - szacował Broś.

Jak wskazał, 2012 i 2013 były dobrymi latami dla polskiego mleczarstwa. - Rok 2016 przyniósł kryzys. Po dobrym roku 2017, ceny od grudnia do czerwca spadały. Teraz delikatnie rosną. Najwyższe są w woj. podlaskim i warmińsko-mazurskim - mówił.

Przetwórstwo - przychody mld zł:

  • 2017 rok 33,7
  • 2016 rok 27,6
  • 2015 rok 26,9
  • 2014 rok 30,0

- Choć jesteśmy dużymi producentami masła (210 tys. ton, trzecia produkcja w UE), serów - zwłaszcza dojrzewających i mleka w proszku, mamy zdecydowanie niższe przychody - wskazał prezes.

Sen z powiek spędzają branży zalegające zapasy odtłuszczonego mleka w proszku.

Przypomnijmy, w poprzednich latach zapasy OMP ze skupu interwencyjnego kierowano na rynek. Konsekwencją były spadki cen świeżych partii mleka w proszku. Cena zbytu tego mleka na przetargu wyniosła okolo 5,3 zł za kg czyli 1230 eur za tonę (oferty składano od 905 euro do 1401 euro za tonę). Co istotne, na wyprodukowanie kg mleka w proszku potrzeba od 10 do 11 litrów mleka w płynie). Nie pozostaje to bez wpływu na cenę, którą zakład mleczarski oferuje producentowi.

- Ministerowie rolnictwa mówili jednym głosem o sposobie zagospodarowania tych zapasów. Mówiliśmy o przeznaczeniu na pasze, o pomocy dla uchodźców. Unia Europejska jest głucha - denerwował się Broś.

Kolejny problem - wzrost cen oraz kary za przekroczenie limitów energii elektrycznej.

- Minister Krzysztof Tchórzewski (szef resortu energii, przyp. red.) nie zachowuje się przyzowicie wobec naszej branży - stwierdził w Bydgoszczy prezes KZSM. - Chcemy, aby spółdzielnie mleczarskie, bo z gospodarstwami będzie może trudniej, zostały uznane za zakłady wrażliwe. Zanik energii na minutę czy dwie wiąże się z niebotycznymi kosztami. Ludzie na stołkach ministerialnych nie mają czasem wyobrażenia, co to znaczy.

Dodajmy, że na skutek ograniczenia dostaw prądu, spółdzielnie musiałyby wstrzymać skup mleka albo ograniczyć produkcję czy wyłączyć linie technologiczne, które często muszą pracować bez przerwy (kotłownie, oczyszczalnie, chłodnictwo). Branża podkreśla, iż szczególne znaczenie ma umożliwienie dobowego przerobu surowca bez konieczności uiszczania kar w przypadkach, gdy aktualny limit mocy jest mniejszy od minimalnej mocy niezbędnej do funkcjonowania zakładu mleczarskiego.

Strefa AGRO także na Facebooku. Dołącz do nas

W wahaniach cen ma też swój udział nowozelandzka giełda mleczarska.

- Znów dochodzi do głosu duży kapitał spekulacyjny. Giełda ma wysyłać sygnały o spadku głównych produktów mleczarskich, w moim przekonaniu, to wywieranie presji na rynek. Tak było, wypisz wymaluj, po kryzysie 2013 roku.

Ceny skupu według Głównego Urzędu Statystycznego (w zł za hektolitr):

Rozmowa z Waldemarem Brosiem: