MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Bytom: Sąd zgodzi się na zabranie dzieci?

Magdalena Nowacka-Goik
Rozprawa odbyła się w piątek, 8 kwietnia
Rozprawa odbyła się w piątek, 8 kwietnia Magdalena Nowacka-Goik
Jugendamt chce zabrać polskie dzieci rodzicom. Sąd Rejonowy w Bytomiu wyda orzeczenie 15 kwietnia

W piątek w bytomskim Sądzie Rejonowym odbyła się rozprawa w sprawie ewentualnego wydania polskich dzieci niemieckiej organizacji Jugen-damt. Urząd powiadomił by-tomski sąd o tym, że dzieci - dwie dziewczynki, 4-letnia Julia i 7-letnia Viktoria - zostały przez rodziców uprowadzone. Sąd decyzję w tej sprawie oznajmi 15 kwietnia. Na rozprawie nie było żadnego reprezentanta strony niemieckiej. Z tego już powodu pełnomocnik prawny rodziców, Markus Matuschczyk, wnioskował o oddalenie wezwania niemieckich urzędników i zamknięcie sprawy. Sąd jednak takiej decyzji nie podjął. Rodzice wcześniej złożyli też doniesienie do prokuratury w związku z podejrzeniem, że dzieci były krzywdzone w rodzinie zastępczej. Sprawa w prokuraturze nie została zakończona. Rodzice dzieci, Aneta i Jacek, mieszkali wraz z córkami i synem, niespełna 16-letnim Gabrielem, w Hanowerze od czerwca 2009 roku. Wszyscy są obywatelami polskimi. W listopadzie 2013 roku Jugendamt odebrał dzieci rodzicom - chłopiec trafił do specjalnego ośrodka, a dziewczynki do rodziny zastępczej. Podczas piątkowej rozprawy zarówno rodzice dzieci, jak i ich pełnomocnik, Markus Matuschczyk, byli przekonani, że sąd podejmie decyzję o tym, aby dzieci zostały z rodzicami. Mimo wielu pozytywnych opinii (szkoła, kurator, policja), świadczących o tym, że dzieci powinny zostać z rodzicami, którzy zapewniają im najlepszą opiekę, sąd nie zdecydował się w piątek na wydanie orzeczenia w tej sprawie.

- Ja zawsze jestem dobrej myśli. Merytorycznie patrząc, tyle tych opinii zostało sporządzonych i wszystkie są pozytywne. Mówią o dobrych relacjach w rodzinie i o tym, że oderwanie dzieci teraz od rodziców narażałoby ich na szkody fizyczne i psychiczne - mówił pełnomocnik po rozprawie. Rozgoryczona była matka dzieci, pani Aneta. - Ja mam wrażenie, że sędzia, mimo iż nie było niemieckiej strony, i tak szukała czegoś, do czego by się mogła doczepić. Nie ma jednak do czego, tak samo jak strona niemiecka miała tylko opinię asystenta i tylko tym się sugerowali. Czekamy do 15 kwietnia - mówiła.

Co było powodem odebrania dzieci w Niemczech? Strona niemiecka stwierdziła, że rodzice są uzależnieni od alkoholu. Rodzina wcześniej zgodziła się na pomoc asystenta, ale po pewnym czasie uznała, że asystent zbyt ingeruje w ich życie. Kiedy stwierdzili, iż nie chcą, aby dłużej ich odwiedzał, asystent zareagował doniesieniem. Mimo iż matka przedstawiła zaświadczenia lekarskie, które zaprzeczały, aby była uzależniona od alkoholu, dzieci nadal nie mogły wrócić do rodzinnego domu. Matka podczas spotkań z córkami zauważyła, że są rozdrażnione, smutne i najwyraźniej źle się czują w rodzinie zastępczej. Zdesperowani rodzice postanowili zabrać dzieci i wrócić do Polski. Zamieszkali w Bytomiu. Dalsze postępowanie i badania psychologiczne wykazały, że nie jest wykluczone, iż dzieci były narażone na przemoc, a nawet molestowanie w rodzinie zastępczej. Rodzice złożyli też doniesienie do prokuratury. Sprawa nie została jeszcze zakończona.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni