Bytom: "Sól ziemi czarnej" - premiera baletowa w Operze Śląskiej [RECENZJA]

Magdalena Nowacka-Goik
Magdalena Nowacka-Goik
Nie podchodzę z pietyzmem do filmów Kazimierza Kutza. Cenię, szanuję, doceniam wkład w ducha śląskości, ale to wszystko. Dlatego, kiedy usłyszałam, że najnowsza premiera baletowa w Operze Śląskiej będzie oparta na kanwie „Soli ziemi czarnej”, podeszłam do tego nieco sceptycznie...

Jak pokazać ducha tego filmu, bez śląskiej godki, jak oddać to, co istotne i ważne, a nie popaść w przaśność na zmianę z patosem. Jak pokazać kawałek historii, która jest tak odległa. I nie mówię już o samych powstaniach śląskich, ale nawet o filmie, który zrealizowano ponad pół wieku temu. I...okazuje się, że można. A środki do tego użyte czynią z opowieści o Śląsku i walce o byciu częścią Polski, historię uniwersalną. Pod względem formy, przekazu. Taką, która dotrze do każdego – bez względu na powiązania z regionem, bez względu na to, że jest z zupełnie innego pokolenia. Także z innego już Śląska.

Oczywiście ogromna w tym zasługa reżysera i choreografa, Artura Żymełki, który miał pomysł na to, jak za pomocą tańca, symboliki, barw, oddać ducha czasów historycznych, które tak naprawdę nie muszą być tylko opowieścią o tym, co minęło. Każda ze scen ma swój koloryt i dynamikę. I nie oznacza to wcale, że Żymełka przeładował czy przekombinował, nasycając spektakl różnorodnością. Tu wszystko jest płynne, a każdy gest ma swoją konkretną wymowę. Bez domyślania się, bez zastanawiania „co autor chciał powiedzieć”. To się po prostu wie, a może raczej czuje, patrząc na tancerzy. Żymełka przenosi nas do kopalni, do kręgu domowej lampy, na miejsce, gdzie zderza się sacrum z profanum. A jednak jeśli są tu nawet kontrasty, to potrzebne.

To, że widzimy na scenie młodych ludzi, także nie z Polski, może sugerować przewrotnie kosmopolityczny wydźwięk. A przecież każdy z artystów ma swoją ojczyznę, miejsce, z którym czuje się związany, kulturę, tradycję, do której tęskni. Każdy kraj ma też swoją historię.

Po raz pierwszy trudno mi kogoś zdecydowanie wyróżnić, chociaż jest tu oczywiście kilka wyjątkowych partii solistycznych. Kobieta w czerwieni, alegoria Polski, czyli Michalina Drozdowska, ma w sobie tyle charyzmy i dojrzałości, że wydawać się może, iż na jej znak, do walki rzucą się nie tylko artyści, ale i pociągnie za sobą całą widownię. Drozdowska to nadal młodziutka tancerka, ale już mająca na koncie wiele solowych ról i nagród. Każdy spektakl z jej udziałem na scenie, zwraca uwagę na coś innego. Jako Kitri w „Don Kichocie” przykuwa uwagę swoją świetną techniką, jako Zobeida w „Szeherezadzie/Medei” zaskakuje przekazem psychologicznym.
W „Soli ziemi czarnej” widzimy niesamowity progres tancerki w dojrzałości przekazania treści, połączenia tańca z głębokim przeanalizowaniem swojej roli.

Ale i Mitsuki Noda, jako Matka, delikatna i silna jednocześnie wzrusza niesamowicie, podobnie jak subtelna, a pełna emocji Ai Okuno w roli Sanitariuszki. Nie zapominajmy o mężczyznach. Przede wszystkim Karl Picuira-de Pimodan jako Gabriel Basista, który ma okazję pokazać swoje umiejętności już nie tylko w zespole. Duet z Ai Okuno, który stworzyli, ma w sobie niesamowity liryzm...

Zobacz koniecznie

Natomiast brawa należą się całemu zespołowi – tu nie ma wyjątku.

Przekaz tańca nie byłby jednak przekazem prawdziwym, przekazem o duszy Śląska, gdyby nie muzyka. Muzyka, która jest prawdziwą kompilacją przebogatego dorobku śląskich (i nie tylko) kompozytorów: Wojciecha Kilara, Michała Spisaka, Stefana Kisielewskiego, Bolesława Szabelskiego, czy Henryka Mikołaja Góreckiego z poruszającą trzecią częścią Symfonii Pieśni Żałobnych i pieśnią „Kajze mi sie podzioł mój synocek miły”. No i do tego kierownictwo muzyczne związanego ze Śląskiem (jakby inaczej) Macieja Tomasiewicza.

Idźcie więc zobaczyć ten spektakl, niezależnie czy lubicie filmy Kutza, czy nie, czy czujecie się Ślązakami, Polakami, obywatelami świata. A jeśli nie jesteście przekonani, zobaczcie zdjęcia Krzysztofa Bielińskiego.

Najbliższe i ostatnie spektakle w tym sezonie:
26 czerwca : https://opera-slaska.pl/system_biletowy/1530
27 czerwca: https://opera-slaska.pl/system_biletowy/1531

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jo-Achim!

"z opowieści o Śląsku i walce o byciu częścią Polski, historię uniwersalną." NC...... :-(

J
Jo-Achim!

O czym jest ten tekscik ? Najlepszy ten 'przed-tytul": "Polska i Slask - milosc tancem pokazana." Japier, ale poezyja, ale lanie po scianie, ojej. A tak btw: czy sie czujesz Slazakiem czy Polakiem - a co, Niemcem czy Czechem to juz nie przewidziane (zapomniane, skreslone) ? A ta "dusza Slaska", chwalona tu jako "uniwersalna, wielowymiarowa" wydaje mi sie raczej bardzo plytka, uproszczona, zredukowana, zeby nie pedziec: amputowana. Tak jak i (Górny) Slask to nie tylko kopalnia.

Dodaj ogłoszenie