Ceny mieszkań 2021. Coraz więcej trzeba zapłacić za metr kwadratowy mieszkania. Ale nie wszędzie [22.04.2021]

OPRAC.:
Zbigniew Biskupski
Zbigniew Biskupski
W tym momencie na pewno nie spodziewamy się spadku cen, gdyż zbyt dużo czynników przemawia za ich wzrostami. Joanna Urbaniec / Polska Press
Choć od pojawienia się epidemii w naszym kraju minął już ponad rok, rynek mieszkaniowy nie uległ osłabieniu, a ceny nowych lokali nie przestały rosnąć. Luty przyniósł jednak pewne zawirowania. W niektórych miastach ceny szły w górę, a w innych spadały. Czy to zapowiedź nowego trendu?

Ze wstępnych danych NBP wynika, że w IV kwartale 2020 roku na siedmiu największych rynkach przeciętna cena transakcyjna nowego mieszkania była o 7,5 proc. wyższa niż w tym samym czasie w roku ubiegłym.

Największe wzrosty w Lublinie i Zielonej Górze

Najbardziej zdrożały mieszkania w Lublinie, za mkw. trzeba było zapłacić tam 6 849 zł, a więc o 15 proc. więcej niż w analogicznym okresie w 2019 roku. Podobne wzrosty cen zaobserwowano w Zielonej Górze, mkw. był to wydatek rzędu 5 343 zł, tj. o 14 proc. więcej niż w IV kwartale 2019. Znacznie zdrożały też mieszkania w Kielcach, mkw. kosztował 5 920 zł, o 12 proc. więcej niż przed rokiem. 10-procentowe wzrosty cen odnotowano z kolei w takich miastach jak Gdańsk (9 401 zł/mkw.), Łódź (6 6624 zł/mkw.) i Opole (5 970 zł/mkw.). O 8 proc. wzrosły ceny lokali w Warszawie (10 762 zł/mkw.), Wrocławiu (8 233 zł/mkw.) i Bydgoszczy (6 666 zł/mkw.).
W żadnym z badanych ośrodków nie odnotowano natomiast spadku cen w relacji r./r. Najmniej, bo zaledwie o 1 proc. poszły w górę ceny mieszkań w Gdyni, mkw. w IV kwartale 2020 był to koszt 8 133 zł (Hre Investments).
- Trend wzrostowy cen nowych mieszkań był kontynuowany w całym ubiegłym roku, a sytuacja na największych polskich rynkach nieruchomości pozostała stabilna. Wpływ na taki stan rzeczy miały tanie kredyty hipoteczne, a także brak alternatyw dla lokowania oszczędności w innych źródłach - mówi Karolina Opach kierownik działu sprzedaży w spółce Quelle Locum. - Jako spółka deweloperska nie odnotowaliśmy spadku liczby transakcji, a wręcz przeciwnie, ich wzrost, co mogło wynikać z wprowadzenia kolejnego etapu inwestycji do sprzedaży oraz uruchomienia całkowicie nowej inwestycji w centralnej lokalizacji Krakowa - dodaje.

NEWSY DNIA. Kliknij i przeczytaj!

Drożeją i tanieją jednocześnie

Jak wynika z danych opublikowanych przez RynekPierwotny.pl, w Warszawie ceny ofertowe mieszkań wzrosły w lutym 2021 w porównaniu do stycznia o ponad 1,4 proc. Osoba kupująca mieszkanie musiała więc zapłacić średnio 10 762 zł za mkw., a więc o 150 zł więcej niż zapłaciłaby jeszcze miesiąc wcześniej. W Krakowie średnia cena mkw. nowego lokalu przekroczyła symboliczną granicę 10 000 zł i wynosiła 10 128 zł. W mieście Kraka za mkw. mieszkania trzeba było w lutym zapłacić o prawie 1,5 proc. więcej niż w styczniu. O 1,5 proc. zdrożały też mieszkania w Łodzi, w lutym bieżącego roku mkw. był to wydatek 6 833 zł, co oznacza wzrost o 105 zł w porównaniu do miesiąca poprzedniego.
Dane przygotowane przez RynekPierwotny.pl pokazują, że całkowicie odwrotnie kształtuje się sytuacja w trzech pozostałych miastach. Znaczącą obniżkę cen ofertowych odnotowano w Poznaniu, gdzie za mkw. w lutym 2021 roku trzeba było zapłacić 7 647 zł, a więc o prawie 100 zł mniej niż w styczniu tego roku (spadek o 1,2 proc.). W Gdańsku w lutym mkw. mieszkania kosztował 8 982 zł, tj. o 135 zł mniej niż miesiąc wcześniej (korekta o 1,5 proc.). Przy czym eksperci zaznaczają, że w Gdańsku ceny spadają już od listopada 2020 (w ciągu 4 miesięcy średnia cena ofertowa mieszkania została tam obniżona o 500 zł za mkw.) W lutym 2021 spośród 6 analizowanych ośrodków miejskich największy spadek cen miał miejsce we Wrocławiu i wynosił 2 proc. m./m. W stolicy Dolnego Śląska w lutym za mkw. trzeba było zapłacić średnio 8 828 zł (o 184 zł mniej niż jeszcze miesiąc wcześniej).

NEWSY DNIA. Kliknij i przeczytaj!

Wahanie cen - zapowied zmiany trendu?

Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl zwraca uwagę, że sytuacja wahania cen w granicach 3 proc. w jedną lub drugą stronę w skali miesiąc do miesiąca może potrwać jeszcze długi czas. Presję na wzrost cen wywierać będą rosnące koszty budowy, sytuacja na rynku gruntów i ceny materiałów budowlanych. Ekspert zwraca też uwagę na to, że deweloperzy coraz częściej wprowadzają do swojej oferty nieruchomości z wyższej półki, skupiając się na bardziej zasobnych i wymagających klientach.
- Wzrost cen mieszkań w dwóch największych miastach może pociągnąć za sobą wzrosty w pozostałych dużych ośrodkach i myślę, że jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz. W tym momencie na pewno nie spodziewamy się spadku cen, gdyż zbyt dużo czynników przemawia za ich wzrostami. Popyt na nowe mieszkania będzie wciąż stymulowany bardzo niskimi stopami procentowymi i łagodzeniem wymagań dotyczących kredytowania inwestycji. Za wzrostem cen nowych lokali przemawiają również wyższe koszty budowy, związane ze wzrostem cen materiałów budowlanych, a także nowymi wymogami dotyczącymi efektywności energetycznej budynków - mówi kierownik działu sprzedaży w spółce Quelle Locum. Dodatkowo polski rynek mieszkaniowy wciąż jest rynkiem nienasyconym, a deficyt mieszkań jest jednym z najwyższych w Europie, co będzie jeszcze przez długi czas przekładało się na wysoki popyt - dodaje.

Polacy biedniejsi od Czechów. Zobacz ranking

Wideo

Materiał oryginalny: Ceny mieszkań 2021. Coraz więcej trzeba zapłacić za metr kwadratowy mieszkania. Ale nie wszędzie [22.04.2021] - Strefa Biznesu

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Można jeszcze znaleźć niedrogie mieszkanie, nawet w stolicy. Mnie się udało na osiedlu pod dębami na Płochocińskiej. Niby obrzeża miasta ale dzielnica cały czas się rozbudowuje więc wartość rynkowa nieruchomości sukcesywnie wzrasta.

G
Gość

A dlaczego rowniez stare mieszkania i grunty podrozaly w czasie półtora roku? Bo jest popyt na nieruchomosci spowodowany niskimi stopami kredytow, strachem przed zalamaniem gospodarczym w pandemii oraz nabijaniem w butelke przez szefow budowniczych chcacych zarobic. Mieszkania po pandemii oczywiscie, ze potanieja, bo nie bedzie na nie popytu, najem nie bedzie oplacalny zbytnio, bo trzeba dluzej czekac na chetnych. Kto chce zarobic na nieruchomosci to wystawia stare mieszkanie czy dzialke windujac ceny tak jak czynia to deweloperzy. Ostatni sygnal do sprzedazy jak ktos chce zarobic, bo pandemia niebawem przygasnie. A co do posrednikow, to kazdy umie w internecie sobie wystawic nieruchomosc i jak jest napisane zeby nie dzwonily biura nieruchomosci to 20 telefonow jest... a jakie to to zjadliwe. Nie dosc, ze nie umie czytac to na sile sie wpycha w tranzajcje. Od badania hipotek jest notariusz a nie hiena, ktora za darmo chce wydrzec z tranzakcji 2 procent, z tego powodu, ze kogos zaprowadzi tylko. 100 zl sie nalezy i won!!!

L
Lipo

Czyżby artykuł sponsorowany? Jeszcze jest jeden ważny czynnik poziomu cen o którym nikt nie mówi czyli popyt. Absurdalne wzrosty cen są wynikiem niskich stóp procentowych sztucznie zaniżanych. Gdy koszt kredytu wzrośnie (a to niechybnie nastąpi gdy gospodarka ruszy po zapaści) ceny runą w dół tak jak w 2007 roku bo nie będzie chętnych na kredyty. A ci którzy już się nabrali na kredyt gorzko tego pożałują.

Dodaj ogłoszenie