18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Chorzowskie ZOO może też być żłobkiem [ZDJĘCIA]

Grażyna Kuźnik
Odkąd weszliśmy do Unii Europejskiej, w polskich ogrodach zoologicznych nastąpiła ogromna zmiana. Miasta inwestują w nie coraz większe pieniądze, bo bez nowych atrakcji i lepszych warunków dla zwierząt, istnienie zoo traci sens. A ludzie wciąż chcą oglądać słonie, misie, lwy i tygrysy. Chorzowskie zoo, choć bez żyraf i krokodyli, nadal ma sporo do pokazania. Pisze Grażyna Kuźnik

Chodźmy do żyraf i krokodyli! - woła kilkulatek, ciągnąc rodziców za ręce w chorzowskim zoo. Ale niestety, nic z tego. Po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat tych zwierząt nie ma. Jedyna żyrafa to ta z żelbetonu, która od 1959 roku zaprasza mieszkańców do wizyty w ogrodzie zoologicznym. Krokodyle pojechały do Sosnowca, dwie słonice do Niemiec, białych misiów Jasia i Małgosi nie ma już od dawna. Mimo to w tym sezonie zoo w Chorzowie odwiedziła rekordowa liczba gości, ponad 400 tys. Bo mamy sentyment do tego zwierzyńca, który z zadyszką dogania najlepsze ogrody zoologiczne w kraju.

Meta jest daleko. Wrocław oszalał na punkcie swojego zoo; zapowiedział, że będzie to największa atrakcja miasta. Zainwestowano w kosztowny basen, który pozwala na obserwację podwodnych popisów fok. Widziałam - zachwycające. Miasto buduje supernowoczesne Oceanarium za 150 mln zł; z rafą koralową, basenami dla hipopotamów, delfinów i rekinów oraz jeziorami, gdzie zamieszkają krokodyle. Goście będą chodzić wodnymi tunelami, oglądając z bliska ten niedostępny dotąd zwykłym ludziom świat.

Jedną nogą w PRL

Stolica też inwestuje majątek w swoje zoo. Kusi największym w kraju akwarium z 13 rekinami, i hipopotarium, w którym są dwa baseny - jeden w środku i drugi na świeżym powietrzu. Warunki do złudzenia przypominają naturalne. A chorzowski hipcio, jedyny już, jaki nam pozostał, nigdy w swoim długim życiu nie wyszedł na zewnątrz.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- Trudno odrobić lata zaniedbań. Jesteśmy jeszcze jedną nogą w epoce PRL - przyznaje Jolanta Kopiec, dyrektor Śląskiego Ogrodu Zoologicznego. - Ale standardy życia zwierząt w zoo bardzo się zmieniły, trzeba zapewnić im doskonałe warunki. Pilnują tego unijne normy i koordynator Europejskiego Stowarzyszenia Ogrodów Zoologicznych, do którego należymy.

Nie dostaniemy na pewno białych niedźwiedzi, bo nie mogą już żyć tak, jak kiedyś u nas. Nie możemy mieć stada słoni, bo brakuje nam drugiego wybiegu. Nie dostaniemy nowego hipopotama. Żeby przetrwać, musimy inwestować.

Budżet najlepszych ogrodów zoologicznych w kraju wynosi kilkaset milionów złotych rocznie. Chorzowskiego - 5 mln. Do każdego remontu muszą dokładać się sponsorzy, tak jak do ostatniej modernizacji pawilonu egzotycznego.

Ale trzeba pamiętać, że jeszcze dziesięć lat temu zoo żebrało nie na inwestycje, ale na jedzenie dla zwierzaków. Głód naprawdę zaglądał im w oczy, a władza kłóciła się, kto ma je żywić; samorząd, skarb państwa czy ludzkie miłosierdzie. Wielki wstyd. Teraz zwierzęta mają pełne miski i jedzenia, ile chcą.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- Nadszedł czas na rozbudowę, mamy wiele pomysłów. I atut, który nas wyróżnia na tle innych ogrodów - podkreśla Jolanta Kopiec. - Chodzi o wolną, niezagospodarowaną jeszcze przestrzeń. Tam mogą powstać naprawdę nowoczesne wybiegi, które będą dowodem, że jesteśmy w XXI wieku. To dobrze, że nie zabudowano jej byle jak.

W kocim pawilonie

Chorzowskie zoo ma jeszcze coś, czego zazdroszczą nam inne ogrody. Gepardzią rodzinę. 21 sierpnia tego roku urodziły się tutaj cztery gepardziątka, chociaż w zamknięciu te najszybsze zwierzęta świata rozmnażają się bardzo niechętnie. Małe są owocem uczucia od pierwszego wejrzenia. Rok temu do 9-letniego samca Iwana przyjechała z niemieckiego ogrodu 6-letnia samica Yathi. Okazało się, że Iwan tak jej się spodobał, że przeskoczyła przegrodę, która ich miała oddzielać do czasu, aż się do siebie przyzwyczają. Gepardzice zwykle tak się nie zachowują. Długo są na dystans.

- Byliśmy zaskoczeni - mówi Marek Kocurek z sekcji dydaktycznej chorzowskiego zoo. - Ale teraz mamy cztery małe, którymi matka wzorowo się opiekuje.

Kiedy ją odwiedzamy, właśnie została wypuszczona na wybieg razem z Iwanem, żeby mogła chwilkę odpocząć od macierzyństwa. Ale Yathi wcale nie jest z tego zadowolona. Nie chce biegać, drapie w drzwi, za którymi są dzieci. Iwan ją zaczepia, spotyka go zimna obojętność. Za chwilę oba gepardy zostają wpuszczone do środka, kiedy jednak stęskniona Yathi czuli się z małymi, tym razem Iwan drapie w drzwi i chce uciekać.

Gepardzica jest dumna z dzieci. Kiedy widzi aparat fotograficzny, podnosi w zębach małe, ustawia się tak, żebyśmy je mogli sobie dobrze obejrzeć. Razem z nami przygląda się jej szara, domowa kotka, która tutaj od dawna mieszka. W końcu to koci pawilon.

Gepard jest jednak nietypowym członkiem rodziny kotowatych. Nie poluje z ukrycia, liczy na swoje nogi. Na krótkich dystansach biegnie z prędkością do 120 km na godzinę. W dodatku nie miauczy, ale szczeka i rechocze. Tak jak Iwan, kiedy nie chce podjąć się ojcowskich obowiązków.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
W ogrodach zoologicznych opieka nad dzikimi kotami należy do najtrudniejszych. Dlatego króla lwa w zoo czeka detronizacja.

- Jest bardzo kosztowny w utrzymaniu - wzdycha Joanna Kopiec. - Ogrody zoologiczne na świecie nie są specjalnie zainteresowane takimi podopiecznymi.

Lwy ze swoją królewską grzywą są jednak bardzo podziwiane przez zwiedzających. Chociaż najczęściej drzemią i ziewają, nawet kiedy samice zaczynają awanturę. Opiekunowie mówią, że to straszne lenie.

W Chorzowie są również dwa tygrysy syberyjskie. To siostry, które przyjechały w tamtym roku z Czech. Są piękne, dorodne i pozostaną tutaj na stałe. Te tygrysy są największymi przedstawicielami kotowatych, a zarazem stanowią jeden z najbardziej zagrożonych gatunków na świecie. Szacuje się, że pozostało zaledwie 500 żyjących osobników. Serce się ściska, gdy patrzy się na ich wspaniałą urodę.

Domek za sabotaż

- Chciałam córce pokazać żyrafę, ale dowiedziałam się, że nie ma ani jednej. Wielka szkoda, bo trudno bez nich wyobrazić sobie ogród zoologiczny - dziwi się Ewa Możonek z Katowic. Przyjechała z córką Martusią i razem oglądają domowe zwierzęta w minizoo.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
- Minizoo to dobry pomysł, ale musiałam zapłacić dodatkowo 2 zł, trzeba też zapłacić za dziecko, które skończyło rok. To chyba przesada - nie ukrywa żalu młoda matka.

Tym bardziej że owieczka nie zastąpi żyrafy. Niestety, ulubieniec zwiedzających, ostatnia 10-letnia żyrafa Cekin przewróciła się i już nie wstała. Dla opiekunów to był szok, przecież Chorzów słynął ze swoich żyraf. Było ich kilka. Przyzwyczaiły się do lokalnego menu, bardzo lubiły cebulę, gałązki wierzby, jabłka.

- Zdecydowaliśmy się na sekcję zwłok - opowiada Jolanta Kopiec. - Okazało się, że Cekin miał wrodzoną wadę serca i nic nie można było zrobić.

Żeby żyrafy znowu mogły się tutaj pojawić, potrzebny jest nowoczesny wybieg, spełniający europejskie standardy. To kolejna inwestycja, na którą musi zdobyć się chorzowskie zoo. Wiadomo, że taki obiekt będzie kosztował ponad 4 mln zł. Na razie jednak nie ma na to pieniędzy. Dzięki wsparciu samorządów Chorzowa i Siemianowic oraz innych sponsorów, nowego wybiegu doczekały się wydry Marta i Maciek. Mają tam trawnik, basen z kaskadą i kotnik z oknami weneckimi, czyli takimi, przez które można patrzeć, nie będąc widocznym. Niestety, na razie nie można nic przez nie ujrzeć, bo wykonawca odwrotnie je zamontował. To wydry mogą teraz podglądać ludzi, gdyby im się chciało.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Nowy dom dostały w tym roku także małpy. Poprzedni pawilon po cichutku zdemolowały, wykręcając ukradkiem co się da, aż w końcu wszystko nagle niemal się rozleciało. Nowoczesny budynek spełnia europejskie wymogi i jest odporny na taki sabotaż.

Żłobek dla słoni

Słoń Thisiam żegna się z Chorzowem, pojedzie niedługo do Niemiec, a wcześniej wyjechały już dwie słonice. Tutejszy wybieg nie nadaje się dla słoniowych rodzin. Dlatego w zamian przyjadą dwa słoniątka, chorzowskie zoo stanie się rodzajem żłobka. Nie ma więc obaw, że nie zobaczymy więcej tego mądrego zwierzęcia.

Zostaną też nosorożce Boś i Fajfula. Mało kto wie, że uwielbiają pieszczoty. Pod okiem opiekuna udało mi się podrapać jednego z nich za uszami i przekonałam się, jaką delikatną ma tam skórę. Ten pieszczoch jest wszystkim przyjazny, ale wpada w złość, gdy jego terytorium narusza inny nosorożec. Staje się wtedy groźny jak czołg.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hania

Tekst jest żenujący.......wypadałoby dać go przed publikacja komuś z ZOO w celu weryfikacji napisanego artykułu......błędy są tak rażące, że aż trudno się to czyta! wstyd......

G
Gosh

"Zainwestowano w kosztowny basen, który pozwala na obserwację podwodnych popisów fok. Widziałam - zachwycające." We wrocławskim ZOO byłam wielokrotnie, ale fok nie znalazłam... Za to udało mi się zobaczyć cudowne kotiki, należące do uchatek...
Pozdrawiam

Dodaj ogłoszenie