MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pożar składowiska w Siemianowicach Śląskich - trwa dogaszanie i zabezpieczanie niebezpiecznych odpadów. Sytuacja jest opanowana

Wideo
emisja bez ograniczeń wiekowych
Walka z pożarem, który wybuchł 10 maja na składowisku odpadów w Siemianowicach Śląskich powoli dobiega końca. Pożar został opanowany, trwa dogaszanie i zabezpieczanie odpadów. Bardzo dziękuję funkcjonariuszom Straży Pożarnej, Policji, Wojewodzie za tak sprawne działanie i profesjonalizm - komentuje Rafał Piech, prezydent Siemianowic Śląskich.

Aktualizacja 20.50 – Rafał Piech, prezydent Siemianowic Śląskich: "Pożar został opanowany"

Trwa dogaszanie pożaru i zabezpieczanie niebezpiecznych odpadów.

- Pożar opanowany, trwa dogaszanie. Bardzo dziękuję funkcjonariuszom Straży Pożarnej, Policji, Wojewodzie za tak sprawne działanie i profesjonalizm. Z tym przestępczym procederem ja osobiście walczę od 2019 roku. Takich tykających bomb w Polsce są tysiące. Brak narzędzi i potężne lobby śmieciowe powoduje, że mafie śmieciowe są bezkarne. Te odpady trafiają m.in. z zagranicy w różne miejsca w całej Polsce – przekazuje Rafał Piech, prezydent Siemianowic Śląskich.

Szymon Michałek, prezydent Chorzowa, dodaje, że czynności na miejscu potrwają całą noc.

- Na ten moment nie występuje bezpośrednie zagrożenie dla mieszkańców Chorzowa, mimo to apelujemy o ostrożność i śledzenie alertów RCB. Decyzje dotyczące weekendowych, plenerowych wydarzeń podejmować będziemy na bieżąco, w zależności od sytuacji - czytamy w komunikacie prezydenta Chorzowa.

Pożar w Siemianowicach - zobacz ZDJĘCIA

Aktualizacja 18.30 – prokurator Michał Binkiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach: "Zawiadomienie o przestępstwie zostało złożone 4 lata temu"

Składowisko w Siemianowicach Śląskich w gronie mafii śmieciowej.

- Cztery lata temu, przez magistrat Siemianowic Śląskich zostało złożone zawiadomienie o przestępstwie odnośnie składowania tych odpadów. Przedmiot tego zawiadomienia został włączony do wątku większej sprawy dotyczącej śmieci oraz nielegalnego składowania odpadów, nie tylko w Siemianowicach Śląskich. Śledztwo jest dużo szersze i obejmuje nie tylko aglomeracje śląską, ale inne miejscowości i dotyczy wielu podmiotów w zakresie składowania różnego rodzaju odpadów. Postępowanie jest dużo bardziej złożone. Mowa jest o zorganizowanej grupie - przekazuje prokurator Michał Binkiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Osoby odpowiedzialne za składowanie odpadów w Siemianowicach Śląskich przy ul. Wyzwolenia usłyszały zarzuty i sprawa jest w toku. Inne osoby, które obejmuje śledztwo, usłyszały zarzuty między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Aktualizacja 17.35 – Jan Grygier, zastępca dyrektora Wód Polskich w Gliwicach ds. ochrony przed powodzią i suszą: "Pobliskie cieki wodne obecnie nie są zagrożone"

Zanieczyszczenia nie przedostały się do pobliskich cieków wodnych.

- Na chwilę obecną nie stwierdziliśmy przedostania się zanieczyszczeń do cieków wodnych, czyli Rowu Michałkowickiego i rzeki Brynicy, do którego uchodzi - zostały zabezpieczone przed przedostaniem się tych zanieczyszczeń. W tym momencie będziemy prowadzić bieżący monitoring skażenia wody, bądź środowiska. Wody pożarowe nie dostają się do tych miejsc – przekazuje Jan Grygier, zastępca dyrektora Wód Polskich w Gliwicach ds. ochrony przed powodzią i suszą.

Aktualizacja 17.20 – insp. Waldemar Wierzycki, komendant Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich: "Policjanci zabezpieczają miejsce zdarzenia przed osobami postronnymi oraz prowadzą czynności procesowe"

Pierwsze czynności procesowe zostały już wykonane.

- Policjanci na miejscu zdarzenia skupiają się głównie na czynnościach prewencyjnych, nie dopuszczając osób postronnych do miejsca zdarzenia, ale umożliwiając wozom straży pożarnej dojazd do pożaru. Równocześnie wykonujemy czynności procesowe pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Siemianowicach Śląskich. Pierwsze czynności zostały już wykonane. Bliższych szczegółów nie chcę zdradzać, na pewno będziemy o tym informować później. Dalsze czynności procesowe będziemy wykonywać w momencie zezwolenia straży pożarnej i udostępnienia przez nią terenu pogorzeliska. Wówczas wykonamy oględziny miejsca zdarzenia przy udziale biegłego z zakresu pożarnictwa i nadzorem prokuratury - przekazał podczas konferencji na miejscu insp. Waldemar Wierzycki, komendant Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich.

W pobliżu miejsca zdarzenia występują utrudnienia w ruchu drogowym.

- Obecnie zablokowana jest ulica Wyzwolenia i od tyłu miejsca zdarzenia ulica Przedsiębiorców. Na miejscu są policjanci kierujący ruchem i udzielający informacji, jeżeli ktoś ma problem z dojazdem do docelowego miejsca. Dostaliśmy wsparcie od policjantów prewencji z KW Policji w Katowicach w postaci siedmiu policjantów, a także przy udziale dwunastu policjantów z naszej komendy. Policjanci będą czuwać tam w godzinach popołudniowych i nocnych - dodaje insp. Waldemar Wierzycki, komendant Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich.

Aktualizacja 17.00 – st. bryg. Wojciech Kruczek, śląskie komendant wojewódzki PSP.: "Obecnie w działaniach udział bierze ponad stu ratowników z 40 zastępów"

Przestrzeń pożaru jest sukcesywnie pomniejszana.

- Jeżeli chodzi o nasze działania, są cztery odcinki bojowe. Obecnie w akcji działa ponad stu ratowników i 40 zastępów z PSP i OSP. Jeżeli chodzi o odcinki bojowe są to dwa odcinki gaśnicze, działamy tam działkami wodnymi podawanymi z ziemi i z drabiny z dwóch stron. Cały pożar miał przestrzeń ponad 5 tys. m2. Dzięki działaniom strażaków ten pożar zostaje sukcesywnie pomniejszany z metra na metr, docierając do centrum z nadzieją jego szybkiego ugaszenia. Środki są bardzo mocno niezidentyfikowane i ich palność jest dla nas w każdym momencie zaskoczeniem - przekazuje st. bryg. Wojciech Kruczek, śląski komendant wojewódzki PSP.

Całkowity czas ugaszenia pożaru jest trudny do przewidzenia i ustalenia.

- Jedne środki chemiczne palą się bardzo intensywnie i potrzebują więcej wody, aby je ugasić, inne ulegają szybszemu gaszeniu, ale jest to nie do przewidzenia i określenia czasu trwania gaszenia pożaru. Pożar jest opanowany, bo nie rozprzestrzeniań się. W pierwszej fazie składowisko całe było objęte pożarem, teraz przesuwamy się do środka. Źródła ognia pojawiają się w zależności od materiałów, które są obejmowane pożarem - dodaje st. bryg. Wojciech Kruczek.

Niektóre z materiałów wybuchają.

- Te materiały były składowane na wielu poziomach, czyli pożar i wysoka temperatura, działa na te materiały, które były głębiej składowane, że one się zapalają z opóźnieniem i następuje eksplozja na te materiały. Trudno nam określić czy są tam zbiorniki, które nie objął ogień, ze względu na duże zadymienie i słabą widoczność, my widzimy po przesuwaniu się w głąb, co zostało ugaszone, a co nam się pojawia - wyjaśnia śląski komendant wojewódzki PSP.

Aktualizacja 16.30 – Marek Wójcik, wojewoda śląski: "Na chwilę obecną dane z monitoringu powietrza nie wskazują znaczącego przekroczenia stężeń substancji niebezpiecznych, które zagrażałyby życiu i zdrowiu"

Zwołano posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Prowadzone są systematyczne pomiary stanu powietrza.

- Za chwilę odbędzie się posiedzenie Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w sprawie pożaru chemikaliów. Dziś przez cały dzień trwa akcja gaśnicza. Obraz płonącego składowiska i kłębów dymu wyglądają niepokojąco, natomiast prowadzimy monitoring sytuacji, jeżeli chodzi o środowisko. Analizujemy dane ze stacji pomiarowych, zarówno stacjonarnych, prowadzonych przez WIOŚ, które znajdują się w Katowicach i okolicznych miastach – przekazał podczas konferencji na miejscu Marek Wójcik, wojewoda śląski.

Aktualne pomiary powietrza nie wskazują na zagrożenie dla życia i zdrowia.

- Te stacje na ten moment nie wykazały zagrażającego stężenia niebezpiecznych substancji, które są przez nie badane. Na miejscu funkcjonuje specjalne mobilne laboratorium Państwowej Straży Pożarnej, które prowadziło badania, zarówno w miejscu pożaru, jak i w okolicy, jeżdżąc i sprawdzając, czy nie ma w powietrzu przekroczeń substancji niebezpiecznych. Takich przekroczeń nie stwierdzono - dodał Marek Wójcik.

Laboratoria będą działały przez najbliższe dni.

- Składowisko funkcjonowało od 2016 roku do 2019 roku, kiedy proceder został odkryty i podjęto szereg działań administracyjnych, aby ustalić sprawców, co już się stało, ale precyzyjnie przedstawimy to w najbliższym czasie – dodaje wojewoda śląski.

Trwają czynności wyjaśniające jakie substancje były tam składowane.

- W chwili obecnej na miejscu jest specjalistyczna jednostka z Kędzierzyna Koźla, która pomoże w ustaleniu składu atmosfery w tym miejscu. Dodatkowo pojawi się jeszcze jeden samochód laboratoryjny PSP, będziemy zwiększali obszar sprawdzania powietrza w okolicznych miastach aglomeracji. Na chwilę obecną dane z monitoringu nie wskazują znaczącego przekroczenia stężeń substancji niebezpiecznych, które zagrażałoby życiu i zdrowiu. Będziemy prowadzić czynności, co tam było składowane, proszę nam dać trochę czasu - poinformował wojewoda śląski.

Aktualizacja 15.50 - Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska: "Podmiot był systematycznie kontrolowany"

Podmiot był pod systematyczną kontrolą przez WIOŚ

- Podmiot zarządzający aktualnie nielegalnym już składowiskiem był kontrolowany przez WIOŚ w Katowicach w 2020 r., w kolejnych latach Inspektorzy WIOŚ cyklicznie sprawdzali stan tego terenu i zgromadzonych na nim odpadów. Inspektorat był również w stałym kontakcie z Urzędem Miasta Siemianowice Śląskie, w zakresie bieżącej wymiany informacji o tym, co dzieje się przy ul. Wyzwolenia 2 w Siemianowicach Śląskich - przekazuje nam Sekretariat Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

Podmiot posiadał decyzję zezwalającą na zbieranie odpadów, w tym niebezpiecznych, która wygasła.

- Podmiot posiadał decyzję Prezydenta Miasta Siemianowice Śląskie zezwalającą na zbieranie odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych, nie mniej jednak w ustawowym terminie nie wywiązał się z obowiązku złożenia wniosku o jej aktualizację i decyzja wygasła - przekazuje nam Sekretariat Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

WIOŚ wstrzymał działalność gospodarczą oraz nałożył kary finansowe.

- Śląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska wstrzymał działalność gospodarczą w zakresie zbierania odpadów, w związku ze stworzeniem zagrożenia zdrowia lub życia ludzi oraz stworzeniem zagrożenia zniszczenia środowiska oraz nałożył trzy kary pieniężne na łączną kwotę 318 tys. zł - przekazuje nam Sekretariat Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

Działalność była prowadzona niezgodnie z warunkami decyzji i przepisów.

- Działalność prowadzona była z naruszeniem warunków decyzji i przepisów w zakresie zbierania odpadów, w związku z tym ŚWIOŚ w Katowicach wstrzymał w dniu 8 kwietnia 2020 r. działalność ć tego podmiotu oraz skierował wystąpienie do Marszałka Województwa Śląskiego o wykreślenie podmiotu z BDO - przekazuje nam Sekretariat Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

Aktualizacja 15.00 - Prezydent Siemianowic ostrzega: "Takich sytuacji jak w Siemianowicach w całej Polsce będą setki"

— To jest problem, z którym borykamy się jako siemianowiczanie, ale także jako chyba wszystkie miasta w Polsce. Jestem jednym z tych prezydentów, który bardzo często był w Ministerstwie Ochrony Środowiska, gdzie prosiliśmy o to, aby weszły przepisy - kontrolujące. Takich sytuacji jak w Siemianowicach w całej Polsce będą setki. Tych tykających bomb - pochowanych pojemników z z chemikaliami, mauserów w całej Polsce są setki, jak nie tysiące - przekazał dziennikarzom Rafał Piech.

Rafał Piech dodał, że miasto wie, że właściciel terenu od kilkunastu lat prowadzi działalność związaną z odpadami w kilku miejscach. Wskazuje, że istnieje problem z kontrolą pojazdów przewożących odpady oraz hermetyzacji odpadów, które mają nieprzyjemny zapach.

— Z tego co wiemy, działalność tej firmy została jakiś czas temu zawieszona. Wiemy, że trwa pewien spór kompetencyjny. Mamy kwestię zdecydowania przez prokuraturę, w jaki sposób te odpady powinny zostać zutylizowane - dodał Rafał Piech.

Aktualizacja 14:30 - Śledztwo dotyczące odpadów od dawna prowadzi prokuratura

Przedstawiciele miasta pojawili się na miejscu pożaru. Głos zabrał między innymi naczelnik wydziału gospodarki odpadami Urzędu Miasta Siemianowice Śląskie.

— Firma pojawiła się na naszym terenie w 2017 roku. W 2019 roku po przeprowadzeniu kontroli i stwierdzeniu nieprawidłowości wysłaliśmy informację do wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska oraz do marszałka województwa śląskiego jako organu właściwego w sprawie oraz do Prokuratury Rejonowej w Siemianowicach Śląskich. Prokuratura Rejonowa wszczęła śledztwo. Aktualnie obszerne śledztwo jest prowadzone w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach - powiedział Paweł Zawidlak.

Miasto poinformowało także, że teren jest w użytkowaniu wieczystym przez osobę fizyczną i nie należy do firmy Fabud. Na miejscu pojawił się również prezydent miasta Rafał Piech.

Aktualizacja 13.30. W powietrzu nie ma niebezpiecznych substancji

— W rejonie zdarzenia strażacy przeprowadzili badania pod kątem skażenia terenu. Czujniki nie wykazały w powietrzu żadnych substancji zagrażających zdrowiu i życiu. Miasto oczywiście jest na bieżąco monitorowane pod tym kątem - informuje rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Siemianowicach Śląskich Łukasz Pietrzyk.

Otrzymaliśmy także zdjęcie, które rzekomo pokazuje składowisko odpadów przed pożarem.

Internauci informują, że tak wyglądał teren składowiska przed pożarem.
Internauci informują, że tak wyglądał teren składowiska przed pożarem. Rafał Woźniok

Aktualizacja 12.50 - z powodu pożaru odwołano mecze w Sosnowcu

Został przerwany finał wojewódzki Pucharu Tymbarku, mimo tego, że meczy nie odbywały się w Siemianowicach Śląskich, a na stadionie AKS Niwka w Sosnowcu. Grały tam drużyny chłopców i dziewczynek do lat ośmiu.

Przesunięty został także "Bieg Prezydenta" w Siemianowicach Śląskich, który miał odbyć się o godzinie 17.00. Powodem mają być obowiązki Rafała Piecha w czasie sytuacji kryzysowej. Bieg odbędzie się równo na tydzień. W Siemianowicach zajęcia w szkołach odbywają się normalnie. Ratusz nie przewiduje na tym etapie żadnej ewakuacji.

Aktualizacja 12.00 - alert RCB. Z pożarem walczą 33 zastępy

Mieszkańcy Siemianowic i okolicznych miast otrzymali informację tej treści:

— Uwaga! Pożar substancji chemicznych w Siemianowicach Śląskich. Nie zbliżaj się do miejsca pożaru. Jeśli możesz, zostań w domu i zamknij okna.

Jak przekazał nam oficer prasowy siemianowickiej straży pożarnej kpt. Sebastian Karpiński, z ogniem walczą na ten moment 33 zastępy straży pożarnej. Wśród nich są dwa zastępy ratownictwa chemicznego. Ogień objął "niezidentyfikowane substancje" przechowywane w różnego rodzaju pojemnikach. Sytuacja nie jest opanowana

— Pożarem objętym jest cała powierzchnia składowiska - ok. 5 tys. m2 - dodaje kpt. Sebastian Karpiński.

Aktualizacja 10.40 - Urząd Miasta zaleca pozostać w domu

Jak przekazał nam miejski ratusz, ogień wybuchł na terenie wynajmowanym od prywatnego właściciela. Sytuacja na miejscu jest dynamiczna. Mieszkańcy z daleka widzą dym pożaru, który wznosi się wysoko. Na miejsce zadysponowano także jednostkę ratownictwa chemicznego z Katowic. Ogień jest tak wielki, że widać go nawet z miast ościennych - nawet z niegraniczących z Siemianowicami Świętochłowic.

— Prewencyjnie prosimy o zamknięcie okien i w miarę możliwości o pozostanie w domach. Może to nieco na wyrost, ale wolimy dmuchać na zimne. Jesteśmy w stałym kontakcie z odpowiednimi służbami – informuje rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Siemianowicach Śląskich Łukasz Pietrzyk.

Pożar składowiska w Siemianowicach Śląskich

Nad Michałkowicami w Siemianowicach Śląskich widać słup czarnego dymu. Tuż po godzinie 9.00 o pożarze poinformowano miejscową straż pożarną.

— Otrzymaliśmy zgłoszenie o pożarze składowiska odpadów przy ulicy Wyzwolenia. Najprawdopodobniej występują tam chemikalia - informuje oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Siemianowicach Śląskich kpt. Sebastian Karpiński.

Oficer prasowy wyraźnie zaznacza jednak, że straż pożarna musi potwierdzić ich wystąpienie w tym miejscu. Informacja o chemikaliach została podana w zgłoszeniu dotyczącym pożaru.

Siedem zastępów walczy z ogniem w Siemianowicach. W drodze kolejni strażacy

Na ten moment z ogniem walczy siedem zastępów straży pożarnej. W drodze są kolejni strażacy. Z wstępnych informacji wynika, że powierzchnia pożaru wynosi 20 metrów na 20 metrów oraz 5 metrów wysokości. Na ten moment nie zostały wydane ostrzeżenia dla mieszkańców, w których byłaby prośba np. o zamykanie okien.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni