MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Polska w ogniu. Niepokojąca seria pożarów na Śląsku i w całym kraju

Marcin Śliwa
Marcin Śliwa
Na szczęście w żadnym z wymienionych zdarzeń nikt nie zginął. Po stronie pozytywów należy również wskazać działania Państwowej Straży Pożarnej, które przez wszystkich ekspertów oceniane są bardzo wysoko
Na szczęście w żadnym z wymienionych zdarzeń nikt nie zginął. Po stronie pozytywów należy również wskazać działania Państwowej Straży Pożarnej, które przez wszystkich ekspertów oceniane są bardzo wysoko Komenda Wojewódzka Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach/ fot. Tomasz Fiołek, Mateusz Krzystański
W ostatnich dniach przez nasz region i kraj przetoczyła się seria pożarów. Co wiemy o ich przyczynach i jakie są straty środowiskowe?

Spis treści

W miniony piątek 10 maja Siemianowice Śląskie znalazły się na ustach całej Polski za sprawą groźnego pożaru. Około godziny 9.00 nad miastem pojawił się słup czarnego dymu. Szybko okazało się, że płonie nielegalne składowisko odpadów chemicznych przy ul. Wyzwolenia. Już po ok. 8 minutach na miejscu pojawili się pierwsi strażacy. W szczytowym momencie akcji gaśniczej pracowały 84 zastępy i 239 strażaków PSP i OSP. Walczyli z ogniem, który objął przestrzeń ponad 5 tys. m2. Gaszenie tego pożaru było bardzo wymagające.

- Środki są bardzo mocno niezidentyfikowane i ich palność jest dla nas w każdym momencie zaskoczeniem – przekazywał na bieżąco st. bryg. Wojciech Kruczek, śląski komendant wojewódzki PSP. - Jedne środki chemiczne palą się bardzo intensywnie i potrzebują więcej wody, aby je ugasić, inne ulegają szybszemu gaszeniu – dodawał.

Całość akcji utrudniały niekontrolowane wybuchy w dolnych częściach składowiska. W związku z tym, że nie było wiadomo, jakie substancje płoną, mieszkańcy Siemianowic Śląskich i okolicznych miast otrzymali alert RCB z apelem o nie zbliżanie się do miejsca pożaru, pozostanie w domu i zamknięcie okien. Późniejsze doniesienia wskazywały już na brak bezpośredniego zagrożenia dla ludzi.

— W rejonie zdarzenia strażacy przeprowadzili badania pod kątem skażenia terenu. Czujniki nie wykazały w powietrzu żadnych substancji zagrażających zdrowiu i życiu – tłumaczył Łukasz Pietrzyk, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Siemianowicach Śląskich.

Walka z nielegalnym składowiskiem

Składowisko od dłuższego czasu było problemem, z którym walczyły władze miasta.

— Firma pojawiła się na naszym terenie w 2017 roku. W 2019 roku po przeprowadzeniu kontroli i stwierdzeniu nieprawidłowości wysłaliśmy informację do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska oraz do marszałka województwa śląskiego jako organu właściwego w sprawie oraz do Prokuratury Rejonowej w Siemianowicach Śląskich. Prokuratura Rejonowa wszczęła śledztwo. Aktualnie obszerne śledztwo jest prowadzone w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach - przekazał Paweł Zawidlak, naczelnik wydziału gospodarki odpadami UM Siemianowice Śląskie.

Chemikalia nielegalnie przetrzymywane przy ul. Wyzwolenia to tylko jedno z wielu miejsc, w których operują mafie śmieciowe. Składowisko w Siemianowicach Śląskich to element szerszego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę.

- Cztery lata temu, przez magistrat Siemianowic Śląskich zostało złożone zawiadomienie o przestępstwie odnośnie składowania tych odpadów. Przedmiot tego zawiadomienia został włączony do wątku większej sprawy dotyczącej śmieci oraz nielegalnego składowania odpadów, nie tylko w Siemianowicach Śląskich. Śledztwo jest dużo szersze i obejmuje nie tylko aglomeracje śląską, ale inne miejscowości i dotyczy wielu podmiotów w zakresie składowania różnego rodzaju odpadów. Postępowanie jest dużo bardziej złożone. Mowa jest o zorganizowanej grupie - przekazał prokurator Michał Binkiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Osoby odpowiedzialne za składowanie odpadów w Siemianowicach Śląskich przy ul. Wyzwolenia usłyszały zarzuty i sprawa jest w toku. Inne osoby, które obejmuje śledztwo, usłyszały zarzuty między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Łącznie w całej sprawie obejmującej różne miejsca na terenie kraju postawiono zarzuty 70 osobom.

— To jest problem, z którym borykamy się jako siemianowiczanie, ale także jako chyba wszystkie miasta w Polsce. Jestem jednym z tych prezydentów, który bardzo często był w Ministerstwie Ochrony Środowiska, gdzie prosiliśmy o to, aby weszły przepisy kontrolujące. Takich sytuacji jak w Siemianowicach w całej Polsce będzie wiele. Tych tykających bomb, pochowanych pojemników z chemikaliami, w całej Polsce są setki, jak nie tysiące - mówi Rafał Piech, prezydent Siemianowic Śląskich.

O składowisku wiedział również Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, który przeprowadzał tam kontrole. Podmiot przez pewien czas posiadał decyzję zezwalającą na zbieranie odpadów, w tym niebezpiecznych, która wygasła. WIOŚ nakazał wstrzymanie działalności gospodarczej oraz nałożył kary finansowe, jednak to nie zatrzymało procederu.

Mafie śmieciowe oplotły Polskę

W obliczu pożaru odpadów niebezpiecznych w Siemianowicach Śląskich, szybko rozpoczęła się dyskusja o innych tego typu miejscach w naszym regionie. Takie składowisko znajduje m.in. w Zabrzu przy ul. Szybowej 7. Do sprawy, w czwartek 16 maja, odniosły się nowe władze miasta.

- Po pierwsze trzeba było się rozeznać w temacie, ponieważ jestem niecały tydzień na stanowisku. Zostały nam przedstawione bardzo wyczerpujące informacje przez wydział ekologii i wydział zarządzania kryzysowego. Cała historia mauzerów przy ul. Składowej ciągnie się od kilku lat. Poszukujemy środków, aby je zutylizować - wyjaśnia Rafał Grygiel, wiceprezydent Zabrza.
Nie wiadomo co znajduje się w składowanych tam mauzerach, jednak pewnym jest, że substancje w nich zawarte są substancjami niebezpiecznymi dla ludzi. W ostatnim tygodniu w tej sprawie odbyły się rozmowy z Centrum Zarządzania Kryzysowego i Państwową Strażą Pożarną.

Z Sejmowej mównicy o nielegalnym składowisku w Piekarach Śląskich mówił poseł Łukasz Ściebiorowski z Koalicji Obywatelskiej.

- Przy ul. Konarskiego składowanych jest 250 pojemników zawierających niewiadomego pochodzenia ciecze. Miasto doprowadziło do skazania winnego. Jest decyzja o usunięciu tych odpadów, ale właściciel nic z tym nie robi – przypomina Łukasz Ściebiorowski.

Poseł przekonywał również, że brakuje skutecznych narzędzi do wyegzekwowania usunięcia niebezpiecznych odpadów. Zadanie to spada na samorządy, co stanowi dla nich bardzo duże obciążenie finansowe. Problem składowania nielegalnych odpadów od wielu lat toczy również Bytom. Niestety, takich przykładów na Śląski i w całej Polsce jest zdecydowanie więcej.

Jak pożary składowisk wpływają na środowisko?

To pytanie, które od początku było najważniejsze, po pożarze w Siemianowicach Śl. Stan powietrza w rejonie pożaru kontrolowany jest na stacjach pomiarowych Państwowego Monitoringu Środowiska w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej i Katowicach (znajdujących się na kierunku przepływu smugi dymu z pożaru) oraz na stacjach w Gliwicach i w Zabrzu (od strony zawietrznej od miejsca pożaru). To infrastruktura należąca do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, który w poniedziałek 13 maja wydał komunikat z wynikami pomiarów. Badania ze stacji monitoringowych jakości powietrza w dniu pożaru nie wykazały wzrostów stężeń wartości jednogodzinnych dla: pyłu zawieszonego PM10 i PM2,5 dwutlenku azotu, dwutlenku siarki, tlenku węgla i benzenu. Ponadto GIOŚ informuje, że na miejsce pożaru skierowany został specjalistyczny samochód do pomiarów chmury zanieczyszczeń chemicznych Centralnego Laboratorium Badawczego GIOŚ, który przeprowadził identyfikację lotnych związków organicznych, mogących stanowić zanieczyszczenie powietrza. Te pomiary również nie wykazały stężeń mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia ludzi.
Chemikalia z Siemianowic Śląskich stanowiły również zagrożenie dla cieków wodnych. W Sieci pojawiły się m.in. zdjęcia Przemszy i Brynicy, które internauci powiązali z pożarem składowiska. Słusznie, bowiem w pierwszych dniach doszło do skażenia.

- Analiza wyników prób wody pobieranych codziennie do badań wskazuje, że już pomiędzy piątkiem 10 maja 2024 r. a niedzielą 12 maja 2024 r. stężenia zanieczyszczeń zmalały kilkanaście razy, natomiast wyniki prób pobranych w środę 15 maja 2024 r. w wodach Brynicy i Przemszy, nie wykazują zanieczyszczeń związanych z pożarem – informuje WIOŚ - Inspektorzy, codziennie monitorujący obie rzeki, nie stwierdzają także obecności widocznych zanieczyszczeń ropopochodnych ani charakterystycznego dla nich zapachu - dodaje.

Gorzej wygląda sytuacja wód Rowu Michałkowickiego.

- Cały czas natomiast stwierdzamy wysokie stężenia zanieczyszczeń ropopochodnych i BTX (tzn. benzen, ksylen, tolueny i etylobenzen) w wodach Rowu Michałkowickiego, w bezpośrednim sąsiedztwie pożaru. Miejsce to jest zabezpieczone zastawkami sorpcyjnymi i cały czas są tam prowadzone prace, polegające na usuwaniu zanieczyszczeń z wody. Interwencyjny monitoring wszystkich cieków, które zostały zanieczyszczone, jest prowadzony od dnia pożaru przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach i będzie kontynuowany w kolejnych dniach. Podobnie jak pobory prób wody – wyjaśnia WIOŚ.

W tym rejonie nie ma ujęć wody pitnej powierzchniowej. Natomiast głębinowe ujęcia wody pitnej, na bieżąco są sprawdzane przez powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne.

Dziwna seria pożarów

W nocy w niedzielę 12 maja doszło kolejnego wielkiego pożaru, tym razem w Warszawie w hali handlowej przy ul. Marywilskiej 44. Straż pożarna przyjechała na miejsce po 11 minutach. W akcji brało udział ponad 240 strażaków i 79 wozów ratowniczo-gaśniczych oraz ponad 60 policjantów. Do akcji gaśniczej wykorzystano robota Colossus - to zdalnie sterowany pojazd do gaszenia pożarów i likwidacji zagrożeń. Pożar udało się opanować, ale obiekt został zniszczony. Działało w nim ok. 1400 sklepów, w większości prowadzone przez małe, rodzinne firmy. Liczba poszkodowanych szacowana jest w tysiącach. W stolicy, podobnie jak na Śląsku, stacje GIOŚ służące do monitoringu powietrza nie wykazały istotnego podwyższenia stężeń pyłu zwieszonego PM10 i PM2,5, dwutlenku siarki i dwutlenku azotu.

W nocy z niedzieli na poniedziałek doszło do kolejnego tragicznego pożaru, tym razem w zajezdni autobusowej w Bytomiu. Mieszkańców miasta w nocy obudziły wybuchy.

- Zgłoszenie otrzymaliśmy o godzinie 2:20 o pożarze na terenie firmy transportowej. Zgłoszenie wpłynęło z numeru alarmowego 112. Pożarem objęte było dziesięć autobusów na terenie Bytomia przy ul. Świętej Elżbiety. O godzinie 2:59 pożar został zlokalizowany i opanowany. Na miejscu udział wzięło 11 zastępów, około 38 ratowników, w tym dwa zastępy OSP. Pożar został już ugaszony - przekazał asp. Szymon Michalski, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bytomiu.

Wstępne ustalenia śledczych wskazują, że nie był to przypadek

— W toku tego śledztwa będziemy analizować przede wszystkim prawdopodobną wersję podpalenia - informuje Marek Furdzik, Prokurator Rejonowy w Bytomiu.

We wtorek 14 maja odbyły się oględziny miejsca pożaru oraz spalonych autobusów.

— Biegły wstępnie stwierdził, że doszło do podpalenia - dodaje prokurator.

Prokuratura weryfikuje wstępne założenie i czeka na ostateczną opinię. Na ten moment nie zatrzymano żadnych osób w związku ze sprawą. Czynności są w toku. Straty oszacowano na ponad 10 mln złotych.

Również w poniedziałek 13 maja wybuchł pożar w Zespołe Szkół nr 1 w Grodzisku Mazowieckim. W środę 15 maja, tuż przed godziną 23.00 w ogniu stanął Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK) w Czechowicach-Dziedzicach. Dzień później w rejonie ul. Metalowców w Świętochłowicach paliło się składowisko odpadów w nieczynnej hali.

Seria pożarów budzi wątpliwości. Czy coś je łączy?

W Sieci aż huczy od różnych teorii, które łączą wspomniane zdarzenia. Jedną z nich jest wojna hybrydowa. Ten wątek pojawił się również podczas debaty w Sejmie.

- Zadajemy sobie pytanie, czy w grę wchodzi jakieś działanie zewnętrzne, nie tylko podpalenie o charakterze kryminalnym, które jest jedną z głównych wersji śledczych, ale czy sytuacja, w jakiej Polska się znajduje, państwa pomagającego Ukrainie, zagrożonego rozmaitymi zdarzeniami, czy może być powiązana z tym, co się działo w ostatnich dniach - powiedział Tomasz Siemoniak, szef MSWiA.

Minister przypomniał, że na przełomie stycznia i lutego ABW zatrzymała obywatela Ukrainy, który na zlecenie rosyjskich służb przygotowywał podpalenie we Wrocławiu. Polskie służby specjalne badają ewentualność, w której za pożarami mogłyby stać służby rosyjskie.

- W układzie sojuszniczym przekazano rozmaite ostrzeżenia w ciągu ostatnich tygodni co do możliwości tego rodzaju sytuacji w różnych państwach NATO i Unii Europejskiej - mówił w Sejmie szef MSWiA.

Jednocześnie Tomasz Siemoniak zaznaczał, że jak dotąd polskie służby nie trafiły na żadne przesłanki, które wskazywałyby na działanie z zewnątrz. W kontekście Siemianowic Śląskich bardziej prawdopodobny wydaje się wątek mafijny.

- Mieliśmy tam do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą. Nie wykluczamy różnych scenariuszy, w tym zacierania śladów – zaznacza Tomasz Siemoniak.

Twórca jednostki specjalnej GROM, gen. Roman Polko przekonuje, że ingerencja obcych państw jest mało realnym scenariuszem.

- Nie wyobrażam sobie tego, a znam instrukcję ruskiego specnazu, wiem jak działają, bo niestety służbę rozpoczynałem w minionej epoce – mówi gen. Roman Polko. - Jeżeli Rosja miałaby już takie działania prowadzić, to z pewnością są o wiele bardziej wartościowe do ataku obiekty infrastruktury krytycznej – dodaje.

Na szczęście w żadnym z wymienionych zdarzeń nikt nie zginął. Po stronie pozytywów należy również wskazać działania Państwowej Straży Pożarnej, które przez wszystkich ekspertów oceniane są bardzo wysoko. Podkreśla się profesjonalizm strażaków, szybką reakcję i wzorcowe prowadzenie akcji gaśniczych, niezależnie od rodzaju pożaru i jego okoliczności. Wiele osób
zwraca również uwagę na nowoczesny sprzęt, jakim dysponują strażacy, co umożliwia im skuteczne działanie.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Grosicki kończy karierę, Polacy przed Francją czyli STUDIO EURO odc.5

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni