W czasie Europejskiego Kongresu Gospodarczego „Dziennik Zachodni” zorganizował debatę „Futbol, biznes i standardy”. Nasi goście ciekawie mówili między innymi o prowadzeniu klubów piłkarskich i szukaniu sposobów na pozyskanie środków na stadionowe inwestycje.

Dyskutowali: prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Płocka Andrzej Nowakowski, prezes GKS Katowice Marcin Janicki, prezes Ruchu Chorzów Janusz Paterman, prezes Stadionu Śląskiego Krzysztof Klimosz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki Jan Widera i Marian Ziburske z firmy Westminster Vermogensverwaltung.

Czy samorząd powinien być właścicielem klubu piłkarskiego? Czasami nie ma innego wyjścia

Górnik Zabrze jest symbolem sukcesu minionego sezonu Lotto Ekstraklasy. Drużyna Marcina Brosza, jako beniaminek, zajęła 4. miejsce i awansowała do europejskich pucharów. Nie byłoby to możliwe bez wsparcia miasta. Prowadzący debatę szef działu sportowego DZ Jacek Sroka spytał prezydent Zabrza Małgorzatę Mańkę-Szulik, czy dla samorządu posiadanie klubu jest problemem.

- To bardziej wyzwanie niż problem - odparła Mańka-Szulik. - Samorządy mają wiele wyzwań, między innymi są też wyzwania w zakresie sportu. Na przykład do oświaty dokładamy w Zabrzu już ponad 100 mln złotych, do kultury około 30 mln zł. Mamy też ogromną liczbę kibiców Górnika, choć zdajemy sobie sprawę, że nie są to tylko mieszkańcy Zabrza, ale również regionu. Zresztą muszę wspomnieć, że Górnik jest dla mnie często wspaniałym słowem kluczem w świecie - gdy mówię, że jestem prezydentem Zabrza, rozmówcy od razu kojarzą to z Górnikiem. Rozmowa zaczyna się i kończy na piłce. Oczywiście poza tymi miłymi i sympatycznymi chwilami, przy prowadzeniu klubu nie brakuje trudnych chwil . Jestem jednak przekonana, że po pierwsze, mieszkańcy miasta mają różne potrzeby, a władze miasta są od tego, aby je realizować. Po drugie - Górnik to też dorobek wielu pokoleń, który zobowiązuje. Najtrudniejsze są wahnięcia, drużyna w I lidze kosztuje dokładnie tyle samo co w Ekstraklasie, a trudniej jest wtedy o sponsora, o dochody z praw telewizyjnych. Klub to ogromne wyzwanie, wielkie doświadczenie, ale emocji po wygranym meczu nikt nie jest w stanie zabrać, jest to bezcenne.

Zabrzański klub imponował frekwencją ze średnią z całego sezonu 18.920 (lepszy był tylko Lech Poznań - 20.697). Wydawać by się mogło, że dochody ze sprzedaży biletów stanowią ważną część budżetu Górnika.

- Wpływy z biletów są symboliczne, to trzeba sobie uczciwie powiedzieć - stwierdziła prezydent Zabrza. - Organizacja dnia meczowego to ogromny koszt, wiążący się nie tylko z zapewnieniem bezpieczeństwa na stadionie, ale też wokół niego, są jeszcze kwestie oświetlenia, murawy itd. Można to stymulować poprzez ceny biletów, ale zdecydowanie trudniej byłoby zapełnić trybuny. Finansowanie piłki nożnej, mówienie o domykaniu się budżetu, to są trudne tematy. Do tego dochodzi budowa stadionu, który na pewno będzie nas nadal obciążał. O finansowym bilansowaniu się długo nie będziemy mogli mówić, niemniej jednak sport to dla wielu miast ważny obszar, a dla Zabrza bardzo ważny.

Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski tłumaczył, dlaczego miasto, w którym rządzi, jest właścicielem klubu, a dokładnie dwóch, bo Wisła ma drużyny w piłkarskiej Ekstraklasie i w Superlidze piłkarzy ręcznych.

- Z jednej strony łączy się to z prestiżem i faktem, że marka Wisły Płock jest marką miasta, ale z drugiej strony z kosztami, które miasto ponosi. Koszty funkcjonowania klubu pierwszoligowego niewiele różnią się od ekstraklasowego, a wpływy są dużo mniejsze. Wbrew pozorom, utrzymać klub w I lidze jest dużo trudniej niż w Ekstraklasie. Wiedzą o tym chyba wszyscy prezesi, właściciele klubów, które między pierwszą ligą a Ekstraklasą wędrują. To nie są bagatelne koszty, w dodatku w dużej mierze spoczywające na właścicielu. Dlaczego miasto wzięło na siebie prowadzenie klubu? Samorząd jest po to, żeby odpowiadać na oczekiwania mieszkańców, ich potrzeby. Są mieszkańcy, którzy chodzą w Płocku na koncerty orkiestry symfonicznej, a jej utrzymanie także kosztuje, około 4 mln zł. Na te koncerty chodzi regularnie 300-400 osób raz w tygodniu. Jeśli uznamy, że na stadion przychodzi kilka tysięcy osób, te środki też wydawane z budżetu miasta, za zgodą radnych, są w pewien sposób uzasadnione, bo zaspokajają potrzeby mieszkańców, o promocji miasta już nie wspominając. Na stadion przychodzi 7-10 tysięcy kibiców i to jest odpowiedź, dlaczego miasto Płock angażuje się w klub - stwierdził Nowakowski.

Konieczne jest zielone światło „z góry” na sponsorowanie ligowych drużyn. Potrzeba zwarcia szyków
Prezes Ruchu Chorzów, Janusz Paterman, z zazdrością przysłuchiwał się wywodom prezydentów Zabrza i Płocka. Sam chciałby jeszcze większego zaangażowania władz miasta, które jest współwłaścicielem Niebieskich.

- Dla mnie i pewnie dla nas wszystkich pani prezydent Zabrza jest żywotnym przykładem, jak można walczyć o klub. Dziś piłka nożna jest biznesem, ale też jest problemem społecznym. Nie wyobrażam sobie Śląska, całego regionu, bez piłki, bez takich klubów jak Górnik Zabrze, Ruch Chorzów czy Zagłębie Sosnowiec, GKS Katowice. To jest ogromna promocja dla miasta. Stając przed chorzowskimi radnymi jako prezes klubu, przekonywałem ich, że na szali mamy stuletnią tradycję. Jeżeli nie będzie rzetelnej, namacalnej pomocy ze strony miasta, to ten klub jest na granicy bankructwa. W tym momencie duża rola miasta, radnych w podjęciu decyzji - czy inwestujemy w infrastrukturę, czy ratujemy to, co najcenniejsze, czyli tradycję, na której buduje się następne pokolenia. Pani prezydent jest przykładem nie tylko pomocy dla klubu, ale poza pomocą potrzebna jest też walka o sponsorów. Dziś widzimy, w którym miejscu jest Górnik Zabrze, a jeszcze niespełna półtora roku temu życzyłem pani awansu do Ekstraklasy, co wydawało się niemożliwe, bo Górnik balansował w połowie tabeli. Zawsze mówię, że jestem kibicem piłki nożnej, nie ma we mnie animozji wobec sąsiadów. Uważam, że powinniśmy kibicować wszystkim klubom, po to, aby tworzyć jedną zwartą rodzinę, tak jak to było dawniej, gdy kluby potrafiły ze sobą współpracować. To jest jedyna droga, również dla polskiej piłki. Dopóki nie ma zielonego światła „z góry” dla sponsorowania klubów, trzeba wspierać je w taki sposób, w jaki robią to prezydenci Zabrza, Płocka, myślę, że jeszcze kilku innych prezydentów miast. Bo jesteśmy na głębokim zapleczu Europy, dlatego wyrywani są nam młodzi piłkarze, talenty. Przyjeżdżają po nich menedżerowie, dla klubu być albo nie być, to jest te pół miliona euro, a zawodnik za 2-3 lata kosztuje 30 mln. Tak nie może być, a żeby tak nie było, naprawdę musimy zewrzeć szyki.

Jan Widera przekazał bardzo dokładne dane dotyczące wsparcia ministerstwa dla piłki nożnej. Gdy padła kwota ponad 50 mln zł, prezydent Płocka nie wytrzymał: - To tyle, co połowa czwartej trybuny w Zabrzu i 1/3 stadionu u nas! W sukurs Widerze przyszedł Marian Ziburske z firmy, która chciała kupić Śląsk Wrocław.

- Państwo niemieckie nie daje ani jednego euro na zawodowe kluby. Liga jest oparta na sponsoringu. My, jako firma, inwestowania w sport nie traktujemy jako sposobu na zarabianie pieniędzy - przekonywał Ziburske.

- Pieniądze to nie wszystko. Jakby tak było, to Emiraty Arabskie i Bahrajn byłyby najlepsze w sporcie - dodał Widera.

- Pieniądze nie grają, ale bez pieniędzy grać się nie da - skwitowała prezydent Zabrza.

Prezes GieKSy chwalił się pięcioletnim okresem funkcjonowania Klubu Biznesu, który zgromadził 128 firm, co dało 6,62 mln zł. - Ważniejsza niż te środki jest społeczność, którą tworzy Klub Biznesu - mówił Marcin Janicki.

Macie piękne obiekty, bardzo dobrą reprezentację, jednak słabą ligę. Polscy piłkarze powinni grać tutaj
Marian Ziburske widzi potencjał w polskiej piłce ligowej.

- Prowadzenie klubu w Ekstraklasie jest dla mnie połączeniem cierpliwości z marketingiem. Polska drużyna narodowa osiąga sukcesy, jesteście w czołowej „10” na świecie. Natomiast jest ogromna różnica między niemieckimi, angielskimi klubami a polskimi. Budżet Bayeru Leverkusen to bilion złotych! (Legia ma 250 mln zł - red.). Polska jest bardzo dużym i bardzo ważnym krajem w Europie, macie piękne stadiony. Według mnie, w przyszłości wasi najlepsi piłkarze powinni grać w waszej lidze - przekonywał.

Pięknym obiektem jest Stadion Śląski, który jesienią będzie gościł reprezentację Polski na meczach z Włochami i Portugalią.

- Przy dużych imprezach, jak mecz piłki nożnej, zawsze staramy się zapewnić ludziom bezpieczny dojazd na stadion, darmową komunikację, miejsca parkingowe. Jesteśmy na terenie Parku Śląskiego, gdzie ciężko nam zorganizować parkingi na zieleńcach, w związku z tym opieramy się głównie na komunikacji. Czy mamy dużo kontrahentów? To widać po kalendarzu imprez na ten rok, że jest ich dużo. Staramy się robić też imprezy niekomercyjne. Nie chcę mówić, co będzie działo się na Stadionie Śląskim w 2019 roku, aczkolwiek jestem przekonany, że ten kalendarz będzie zapełniony i to będą duże imprezy - zapewnił prezes Klimosz.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Zobacz najważniejsze wydarzenia minionego tygodnia w programie TyDZień