"Dziecko nie może być zawsze grzeczne, musi kopać, gryźć i wrzeszczeć o pomoc". Rozmowa z socjoterapeutą Pawłem Zbiegiem

Maria Olecha-Lisiecka
Maria Olecha-Lisiecka
Paweł Zbieg, socjoterapeuta i wychowawca w Specjalistycznym Klubie Młodzieżowym Katolickiej Fundacji Dzieciom w Katowicach ARC Paweł Zbieg
Nie należy straszyć mówiąc: zły pan/pani może cię zabrać i sprawić ci ból, bo dziecko będzie się bało. Podchodzę zadaniowo, opowiadam, jak reagować w konkretnym przypadku nawiązania próby kontaktu przez obcą osobę. Nie mówię, co ten pan czy pani mogą dziecku zrobić, ale że może coś przykrego, złego z takiego kontaktu wyniknąć. Może, nie musi, ale na wszelki wypadek warto mieć wypracowane pewne mechanizmy zachowań - mówi Paweł Zbieg, socjoterapeuta i wychowawca w Katolickiej Fundacji Dzieciom.
  • Rozmowa z Pawłem Zbiegiem, socjoterapeutą i wychowawcą w Specjalistycznym Klubie Młodzieżowym Katolickiej Fundacji Dzieciom w Katowicach
  • Jak przeprowadzić rozmowę z dzieckiem o pedofilii i innych zagrożeniach płynących ze świata dorosłych?
  • Ekspert wyjaśnia, dlaczego dzieci trzeba nauczyć kopać, gryźć, wrzeszczeć, bo to może uratować im życie
  • "Pokutuje konsekwencja wychowywania dzieci w naszym kraju: dzieci mają być grzeczne. Tak wychowane dziecko cichutko powie: nie, dziękuję. A nie taka powinna być reakcja!"
  • Czy hasło "nie mów nikomu, co się dzieje w domu" nadal jest aktualne?
  • Socjoterapeuta mówi także, jak nauczyć dzieci tego, aby nie bały się prosić dorosłych o pomoc

***

Jaka powinna być pierwsza reakcja dorosłych: rodziców, dziadków, opiekunów po wstrząsającej historii zamordowanego 11-letniego Sebastiana z Katowic?

Rozmowa. Trzeba rozmawiać z dziećmi, bezwzględnie. One wiedzą, co się wydarzyło, mają dostęp do internetu, korzystają z tego dostępu. Ważne, aby w rozmowie nauczyć dziecko rozpoznawać niebezpieczne sytuacje, ale przekazać mu to w sposób spokojny, aby dziecko nie bało się już podczas opowiadania, bo lęk może sparaliżować i zamiast działania – w sytuacji zagrożenia – dziecko zapadnie w stupor, bezruch i pozwoli się dorosłemu zaprowadzić do samochodu.

Jak zatem taką rozmowę przeprowadzić? Od czego zacząć?

Przede wszystkim nie należy straszyć mówiąc: zły pan/pani może cię zabrać i sprawić ci ból, bo dziecko będzie się bało. Podchodzę zadaniowo, opowiadam, jak reagować w konkretnym przypadku nawiązania próby kontaktu przez obcą osobę. Nie mówię, co ten pan czy pani mogą dziecku zrobić, ale że może coś przykrego, złego z takiego kontaktu wyniknąć. Może, nie musi, ale na wszelki wypadek warto mieć wypracowane pewne mechanizmy zachowań.

To konkretny przypadek: obcy mężczyzna proponuje bawiącemu się na placu zabaw dziecku loda. Co powinno zrobić dziecko?

W takich sytuacjach pokutuje konsekwencja wychowywania dzieci w naszym kraju: dzieci mają być grzeczne. Tak wychowane dziecko cichutko powie: nie, dziękuję. A nie taka powinna być reakcja! Dziecko powinno głośno powiedzieć: NIE, nie znam pana, jest pan obcy. A jeśli ta osoba nie będzie chciała odejść i nagabuje dalej, dziecko powinno zacząć wrzeszczeć…

Czyli krzyczeć tak głośno, aby ktoś usłyszał.

Tak, to jest ten moment, kiedy dziecko może jeszcze zwrócić na siebie czyjąś uwagę.

A jeśli sprawca jest krok dalej i próbuje zaciągnąć dziecko do samochodu?

To jest moment, kiedy dziecko może się jeszcze bronić bardzo efektywnie i to przekazuję moim wychowankom. Wtedy jest czas na stanowcze reakcje: krzyk, wrzask, często z przeklinaniem, bo małe dziecko krzyczące i przeklinające zawsze zwraca uwagę dorosłych i ludzie reagują. Oprócz tego kopanie w genitalia, w najczulsze punkty, gryzienie, nawet z odgryzieniem kawałka ciała. Co jeszcze jest bardzo ważne i to mówię starszym dzieciom: nie jesteście wszechmocni, nawet, jeśli uda wam się przewrócić sprawcę, to nie macie go próbować spacyfikować, ale kopniak na odchodne i ucieczka. Ucieczka! Bo złapaniem sprawcy zajmą się odpowiednie służby, od tego jest policja.

Czy rodzice potrafią rozpoznać moment, kiedy ich dziecku dzieje się krzywda? Albo inaczej: czy dorośli dobrze definiują przemoc? Bo jest nie tylko przemoc fizyczna i seksualna - to najbardziej oczywiste formy, ale jest też przemoc psychiczna, opresyjne sterowanie czyimś życiem albo finansowa.

Niestety, wciąż zdarzają się opinie, że na przykład, jeśli dziecko zostało uprowadzone, ktoś kazał mu się rozebrać, zrobił mu zdjęcia i za to zapłacił, ale fizycznej krzywdy mu nie wyrządził, to „na szczęście nic dziecku nie zrobił”. No nie!

Zrobił! Już samo uprowadzenie jest traumatyczne, a potem kolejne dramaty…

Oczywiście! To jest sprawa do przepracowania na terapii najczęściej, a bywa, że łączy się z farmakoterapią. Takie podejście powoduje, że proszę dzieci i młodzież, aby w przypadku próby nawiązania kontaktu, dziwnej propozycji, lub znajomości internetowej, kiedy sprawca dodaje, że „możemy się porozumiewać, ale to musi być w tajemnicy” - nigdy w życiu tego nie zachowywały w tajemnicy. Dziecko musi wiedzieć, że o takiej sprawie trzeba mówić rodzicom. A jeśli rodzice zbagatelizują problem, albo powiedzą, że nic się nie stało, to wtedy zgłosić wychowawcy, nauczycielowi, pedagogowi, lub wychowawcy w klubie czy świetlicy - jak w przypadku takiej placówki, jak moja. Mamy ustawowy obowiązek zgłaszać takie sytuacje na policję lub do prokuratury. I wiemy, jak to zrobić, jak zareagować i jak rozmawiać z dzieckiem.

A co w sytuacji, kiedy dziecko jest krzywdzone nie przez obcą osobę, ale w rodzinie? Jak rozpoznać, że dzieje się coś złego? Bo o takich sytuacjach, kiedy sprawcą jest ojciec, matka, albo wujek chyba najtrudniej dzieciom mówić...

Bo to dalej jest rodzic, nawet jeżeli krzywdzi. Każda zmiana w zachowaniu dziecka powinna dać do myślenia dorosłym z jego otoczenia. Jeżeli dziecko wesołe nagle jest smutne, jeżeli dużo mówi i wszędzie go pełno, nagle jest osowiałe i milczące - to jest jasny sygnał. W czasie mojej pracy w fundacji dwa razy miałem podejrzenie o stosowaniu przemocy domowej, fizycznej wobec dziecka. Chciałem to potwierdzić. Rozmawiając z grupką dzieci, wśród których był chłopak, wobec którego przemoc była stosowana, wykonałem szybko krok w jego stronę. Zatrzymałem się jakieś pół metra od niego. On natychmiast się odsunął. To typowa reakcja dziecka, które boi się uderzenia. Często też dziecko poddane przemocy seksualnej ma autoagresywne zachowania, próbuje się np. ciąć. Czasem jest to widoczne, a czasem dziecko zaczyna nosić ubrania z długim rękawami bez względu na pogodę, aby zasłonić ramiona, przedramiona i nadgarstki. Ale miałem przypadek, że dziewczyna cięła się po wewnętrznej stronie uda. Takiego miejsca nie widać.

Dalej pokutuje przekonanie: nie mów nikomu, co się dzieje w domu, czy to się zmieniło?

Bardzo często w rodzinach jest jeszcze opór przed mówieniem o problemach, zwłaszcza osobom z zewnątrz, a my w fundacji jesteśmy niejako na zewnątrz. Jako wychowawca mam obowiązek zgłosić każdy przypadek przemocy, demoralizacji czy np. nadużywania alkoholu przez rodziców moich wychowanków.

A jeśli sprawcą jest ktoś spoza rodziny, to dzieci zgłaszają to częściej?

Jest lepiej niż 10-15 lat temu. Pamiętam taką sytuację sprzed lat: przyszły dwie dziewczynki, nic nie mówiły, dopiero po jakiejś pół godzinie powiedziały, że pod fundacją zaczepił je jakiś pan i pokazywał nagie zdjęcia. Jak wyszedłem, to już nikogo nie było. Dzieci w mojej fundacji są uczone, aby zgłaszać wszystko, co jest niepokojącego, lub w ich wyobrażeniu złego.

Jak dzieci, którymi pan opiekuje się w klubie fundacji, zareagowały na historię 11-latka z Katowic?

Na początku starsze dzieci troszkę traktowały to jak sensację, zanim dotarło do nich, że to jest tragedia. Później była reakcja: my byśmy sobie poradzili. Ale zawsze mówię dzieciom, że nie są wszechmocne, bo nikt nie jest, żeby nie próbowały być superbohaterami, żeby zwracały uwagę też na innych, zwłaszcza na młodsze dzieci.

Chcą o tym rozmawiać?

Tak, rozmowa jest najważniejsza. Potrzebują jej i dzieci, i dorośli. Rozmawiamy o tym codziennie, od kiedy to się wydarzyło. Mieliśmy też kolejne zajęcia z wolontariuszem, policjantem, całe zajęcia zdominowała ta historia, co jest zrozumiałe i naturalne. Dzieci młodsze będą miały kurs podstawowych technik samoobrony, aby wiedziały, co zrobić w sytuacji zagrożenia. Ja codziennie dzieciom tłumaczę i proszę, aby uważały na młodsze rodzeństwo. Mówię, aby rodzeństwo ustaliło między sobą słowo klucz na wypadek, gdy ktoś obcy podejdzie i powie: dzień dobry, słuchaj mamusia prosiła, abym cię dzisiaj odebrał, jestem jej znajomym albo kolegą. Wtedy dziecko powinno poprosić taką osobę o to ustalone słowo klucz. Jeśli ta osoba go nie zna, wtedy od razu wrzeszczy o pomoc.

Duża tutaj rola społecznej odpowiedzialności za innych, dorosłych za dzieci – to jasne, ale w przypadku dzieci starszych nie tylko za rodzeństwo, ale też za rówieśników.

Tak, zawsze to dzieciom mówię. W zeszłym roku Wielkiej Brytanii była taka sytuacja, jest nawet filmik: dorosły mężczyzna prowadził ulicą dziewczynkę, która była tak zmartwiała ze strachu, że szła nic nie mówiąc, po prostu bezwolnie szła. Zauważyła to kobieta w średnim wieku. Wydało jej się to dziwne i niepokojące, że dorosły prowadzi tak przerażone dziecko. Zareagowała i sprawca uciekł. Później został złapany.

Pewnie widziało tego mężczyznę i dziewczynkę wiele osób, ale nie zareagowały. Powinniśmy być bardziej empatyczni, uważni wobec dzieci? A może dorośli nie wiedzą, co powinno ich zaniepokoić i kiedy mają reagować?

Osoby pracujące na co dzień z dziećmi na pewno wiedzą i to dostrzegają, są bardziej wyczulone i jest społeczne oczekiwanie, żeby ta czujność była, abyśmy reagowali i dbali o bezpieczeństwo dzieci.

Przemoc to jedno z zagrożeń czyhających na dzieci. A inne?

Używki i dopalacze, dzieci dalej mają do nich dostęp, rynek używek nie znosi próżni. Tłumaczymy dzieciom, że to jest bardzo złe, bo oprócz tego, że stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia, to jeszcze czasami lekarze nie wiedząc, czym człowiek się struł, nie wiedzą, jaką odtrutkę podać, aby go uratować, nie popełniając błędu lekarskiego. Poza tym w dobie pandemii i szkoły zdalnej: hejt w internecie, ogromne zagrożenie. Zawsze mówię dzieciom, że powinniśmy być dla siebie nawzajem dobrzy, także w internecie.

Na co jeszcze powinniśmy uczulić dzieci?

Aby zawsze szukały pomocy i mówiły, jeśli czują, że dzieje się coś złego. Aby nie bały się prosić o pomoc dorosłych: w rodzinie, w szkole, w świetlicy, a jeśli potencjalne zagrożenie jest w miejscu publicznym: na ulicy, w sklepie – także innych obcych ludzi, aby wrzeszczały i krzykiem zwróciły na siebie uwagę.

Już w lipcu kasy fiskalne dla branży beauty ?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Tego powinno sie uczyc dzieci juz od przedszkola tak jak to robia za granica.Oczywiscie rodzice tez.

Dodaj ogłoszenie