Dziewczyny do towarzystwa. Kulisy handlu kobietami

Patryk Drabek
arc
Za nami 2. odsłona procesu w sprawie handlu kobietami. Nie zabrakło oskarżonej Haliny G. Wczoraj zeznawały 3 pokrzywdzone kobiety. Opisały to, jak wyglądała praca we Włoszech

Sposób działania był bardzo prosty. Na początek oferta pracy w internecie. Poszukiwana: hostessa, nawet 60 euro za dzień pracy. We Włoszech kobiety odbierano z dworca i przewożono do hotelu. W jednym mieszkało nawet 15 dziewczyn. Nocą dziewczyny pracowały w nocnych klubach. Nie jako hostessy. Bardziej jako kobiety do towarzystwa, a jak wynika z ustaleń prokuratury - także jako prostytutki.

Konsumpcja i kolacje

Wczoraj w Sądzie Okręgowym w Katowicach odbyła się druga rozprawa w procesie Haliny G. oskarżonej o udział w międzynarodowej grupie przestępczej handlującej kobietami i zmuszającej je do prostytucji we włoskich klubach nocnych. Oskarżona na początku procesu podkreślała, że nie przyznaje się do winy i odmówiła składania wyjaśnień. - Moja klientka złożyła wyjaśnienia w postepowaniu przygotowawczym. Jej celem nigdy nie było popełnienie przestępstwa, a tym bardziej takiego, o którym mowa w akcie oskarżenia. Prowadziła normalną działalność gospodarczą - przekazał w rozmowie z „DZ” obrońca oskarżonej, mecenas Tadeusz Duziak.

Wczoraj przed sądem zeznawały kobiety, które mają status pokrzywdzonych lub świadków. Można było usłyszeć, że nie zabierano im paszportów i nie ograniczano wolności, a problemy wiązały się z warunkami lokalowymi (np. wilgoć na ścianach), poślizgami z wypłatą czy też z koniecznością zapłaty za hotel, chociaż wcześniej ustalano, że nie muszą martwić się o lokum. Kobiety nie pracowały legalnie i nie jako hostessy. Zarabiały pieniądze za „towarzyszenie panom w konsumpcji drinków”. Klient wchodził do klubu i podchodził do baru, a następnie typował jedną z kobiet. Taka „konsumpcja” trwała 20 minut, chyba że klient kupił szampana, co dawało mu 100 minut rozmowy z wybraną kobietą. Dochodziło jednak do tego, że mężczyźni chcieli czegoś więcej. Zapraszali także na kolacje, podczas których dziewczyny otrzymywały prezenty - np. telefony komórkowe. Jeżeli panie nie wypełniały norm (7 „konsumpcji” dziennie), przenoszono je do innego lokalu.

Z klientem do mieszkania

- Byłyśmy raczej paniami do towarzystwa, przy czym nie mam tu na myśli prostytucji - mówiła w sądzie jedna kobiet. Sama otrzymała propozycję, by iść z klientem do jego mieszkania.- Zgodziłam się, ale gdy próbował zaciągnąć mnie do łóżka, odmówiłam. Noc spędziłam w jego mieszkaniu, ale do niczego nie doszło. Później przyszedł przed klub i uderzył mnie w twarz. Chyba się zakochał - zeznawała. Podkreślała, że widziała, jak inne dziewczyny całują się z klientami i otrzymują niemoralne propozycje. Nie wie jednak, czy się na nie zgadzały. Dodajmy, że wczoraj przed sądem stawiły się 3 kobiety. Na 1. rozprawie pojawiła się natomiast tylko jedna z 16 poszkodowanych.

- Z całą pewnością w tym postępowaniu będą występowały także osoby, które w bardzo jednoznaczny sposób charakteryzują rodzaj wykonywanej pracy. Mówimy tu o czynnościach seksualnych, tak jak to wynika z aktu oskarżenia - mówił po wyjściu z sali rozpraw prokurator Piotr Skrzynecki z katowickiej Prokuratury Apelacyjnej.

Proceder trwał od 2005 do 2011 roku

Śledztwo w tej sprawie prowadziła Prokuratura Apelacyjna w Katowicach.

Halina G. miała profesjonalną agencję reklamową, która działała w Warszawie. Zatrudniała modelki i hostessy, które miały pracować we Włoszech. Jak ustalili śledczy, kobiety rzeczywiście wyjeżdżały poza granice naszego kraju, ale były zmuszane do prostytucji. Jak ustalono, od 2005 roku do wiosny 2011 roku Halina G. działała w Zabrzu, Pcimiu, Pyskowicach, Dzierżoniowie, Zielonej Górze i innych miejscowościach na terenie Polski oraz we włoskich miejscowościach - Alessandrii, Tortonie, Montecatini-Therme i Altopascio, gdzie brała udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej. Halina G. werbowała kobiety do pracy w nocnych klubach, między innymi zamieszczając ogłoszenia reklamowe w internecie oraz telefonicznie, a następnie organizowała transport pokrzywdzonych do Włoch. Odbierała również i pośredniczyła w przekazywaniu prowizji za dostarczanie kobiet i wykonywaną przez nie pracę. Jak informowała prokuratura, w nocnych klubach we Włoszech „były świadczone usługi o charakterze seksualnym i inne formy wykorzystania poniżające godność człowieka”.

Sprawa znalazła się pod lupą prokuratury na przełomie 2008 i 2009 roku.

Oprócz Haliny G., w skład grupy wchodzili także Mirosław N., Krzysztof G. i Mirella D. (przeciwko nim toczy się osobny proces). Co ciekawe, Mirosław N. znany był szerszej publiczności. W 2003 roku wystąpił w skandalizującym serialu dokumentalnym „Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym”.DRAPA


*Studniówki 2016 Szalona zabawa maturzystów. Zobaczcie, co się dzieje ZDJĘCIA + WIDEO
*Abonament RTV na 2016: Ile kosztuje, kto nie musi płacić SPRAWDŹ
*Horoskop 2016 dla wszystkich znaków Zodiaku? Dowiedz się, co Cię czeka
*Jesteś Ślązakiem, czy Zagłębiakiem? Rozwiąż quiz
*1000 zł na dziecko: JAK DOSTAĆ BECIKOWE? ZOBACZ KROK PO KROKU

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
marek z Myslowic

Moja zona nie dijechalaby do Italii bo potrafila zgubic sie w markecie Real,nie zostala prostytutka bo jak teraz sie domyslilem po 34 latach to zwykla dziwka od panienki, jak jej matka,bladzia,stara ciagala po sadach wnuczke a moja mnie o alimenty bo jest chora ale na mozg ,menopauza zafajdana

Dodaj ogłoszenie