Ekologiczne kozy z gospodarstwa we Włodowicach

Paulina Musialska
Ekologiczne kozy z gospodarstwa we WłodowicachEkologiczne gospodarstwo. Włodowice
Ekologiczne kozy z gospodarstwa we WłodowicachEkologiczne gospodarstwo. Włodowice Paulina Musialska
Gospodarstwo Mariana Garbaciaka posiada jeden z najnowocześniejszych sprzętów oraz jedno z największych stad kóz w Polsce. Produkty w nim wytwarzane są w stu procentach ekologiczne. Kilka dni temu na wzgórzu Kromołowiec w Niegowonicach ponownie pojawiły się kozy, które są wypasane w ramach programu LIFE+. Postanowiliśmy sprawdzić skąd pochodzą zwierzęta. Kilka lat temu w podobną działalność zaangażował się Marian Garbaciak, właściciel ekologicznego gospodarstwa z Włodowic.

- Akurat z programem LIFE+ nie mam nic wspólnego. Współpracuję jedynie z programem Owca+. Obejmuje on głównie tereny włodowickie i rzędkowickie są wypasane przez nasze kozy – mówi Marian Garbaciak. - W program ten wchodzi również Góra Zborów. Wcześniej była to również Pustynia Błędowska, ale tam program już się skończył. Na tamtym terenie moje kozy były wypasane przez trzy lata – dodaje Marian Garbaciak.

To nie jedyna działalność prowadzona przez Mariana Garbaciaka. Oprócz wypasu kóz w ramach programu Owca+ prowadzi on ekologiczne gospodarstwo. Posiada ono pokaźne stado kóz oraz jedną z najlepszych w Polsce dojarek automatycznych. Może ona wydoić aż czterdzieści kóz jednocześnie. Jak sam przyznaje – jest to ogromne ułatwienie w pracy, ponieważ po wydojeniu kilku kóz zabrakłoby mu sił. Jego stado jest zbyt duże, aby mogło być dojone ręcznie. Marian Garbaciak w swoim ekologicznym gospodarstwie produkuje między innymi sery z koziego mleka. Można w nim kupić także jaja. Niestety, polski rynek nie jest łatwy dla sprzedaży tego typu produktów. 

- Żadna praca nie jest ciężka. Pod warunkiem, że ją się lubi. Na naszym gospodarstwie ekologicznym nie stosujemy żadnej chemii. Ani do produktów, ani na pole. Dzięki temu mamy całkiem inne jajka, inne kury oraz inne kozy, niż z ferm, na których stosowane są produkty chemiczne do wyrobów oraz do uprawy roślin – opowiada Marian Garbaciak. - Polski rynek na sprzedaż naszych serów tak naprawdę jest dobry. Problem leży gdzie indziej. Polskie gospodynie domowe po prostu za mało zarabiają. Tutaj jest pies pogrzebany. Każda kobieta liczy się z każdym groszem, bo trzeba zapłacić rachunki. Na lepsze jedzenie już ich nie stać, bo każdy właśnie na jedzeniu najbardziej oszczędza. Wiele razy widziałem w sklepie, jak ludzie zostawiają te ekologiczne produkty, ponieważ ich cena jest wyższa. Sytuacja finansowa doprowadza do tego, że ludzie wybierają tańsze towary – dodaje Marian Garbaciak. 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie