Elektroradiolodzy ze Śląska w imieniu całego środowiska chcą takich samych dodatków jak inne zawody medyczne. To oni diagnozują covid

Agata Pustułka
Agata Pustułka
pixabay
Ministerstwo zdrowia zapowiedziało specjalne dodatki dla pracowników medycznych z pierwszej linii frontu. Zapomniano jednak elektroradiologach, którzy i tak pracują szkodliwych warunkach, a teraz dzięki ich badaniom np. tomografii komputerowej diagnozuje i leczy się chorych covid -19. Oburzeni piszą do ministra zdrowia. Trzeba dodać, że pacjent z rozpoznanym covid19 trafia do zakładu diagnostyki obrazowej - a więc elektroradiologa- w celu wykonania zdjęcia klatki piersiowej czy TK. W stanach zagrożenia życia, pracownie i zakłady diagnostyczne pracujące przy Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych wykonują badania niezależnie od tego czy pacjent jest zakażony czy nie. Ich strajk sparaliżowałby całą ochronę zdrowia.

Elektroradiolodzy ta grupa zawodowa permanentnie pomijana przez ustawodawcę w kontekście całego systemu ochrony zdrowia. Co raz więcej zawodów medycznych uregulowanych jest ustawami o zawodzie oraz posiadają swoje samorządy zawodowe, a przez to są większymi beneficjentami wszelkich dyspozycji rządu i ustawodawcy. Zawód elektroradiologa jest często pomijany lub nie objęty dodatkami do wynagrodzeń czy podnoszeniem wynagrodzeń. Parafrazując poprzedniego Ministra Zdrowia "nie możemy do szpitali skierować pieniędzy dedykowanych elektroradiologom, ponieważ nie macie ustawy o zawodzie".

Tymczasem elektroradiolodzy to personel medyczny wykonujący rocznie około 30 mln świadczeń w zakresie diagnostyki obrazowej (TK, NMR, RTG, MMG itp.), szeroko rozumianej radiologii zabiegowej (uczestniczą w zabiegach kardiologii interwencyjnej, chirurgii naczyniowej, neurochirurgii, elektrofizjologii itp.), diagnostyki elektromedycznej (EKG, EEG, EMG itp), medycyny nuklearnej (PET, SPECT itp) oraz terapii z zastosowaniem promieniowania jonizującego (teleradioterapia, brachyterapia, terapia radioizotopowa).

Ignorancja ministerstwa oraz ustawodawcy doprowadziła do sytuacji, w której elektroradiolodzy w dobie obecnej sytuacji epidemicznej, mimo, że biorą bezpośredni udział w diagnostyce czy leczeniu chorych z COVID-19, nie są brani pod uwagę jako personel pracujący na tzw. "pierwszej linii frontu"!
Otrzymujemy zgłoszenia, że nawet jeśli dyrektor jednostki organizacyjnej wykazał tę grupę zawodową (co zdarza się niezwykle rzadko), to np. NFZ zakwestionował wypłatę dodatków dla elektroradiologów.

Trzeba dodać, że

pacjent z rozpoznanym covid-19 trafia do zakładu diagnostyki obrazowej - a więc elektroradiologa- w celu wykonania zdjęcia klatki piersiowej czy TK. W stanach zagrożenia życia, pracownie i zakłady diagnostyczne pracujące przy Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych wykonują badania niezależnie od tego czy pacjent jest zakażony czy nie.

Radioterapia trwa nieprzerwanie od pierwszych dni pandemii, a pacjenci mają nieokreślony status zakażenia (nie da się tego przeprowadzić w warunkach ambulatoryjnych). Pacjenci wymagający procedur z zakresu kardiologii interwencyjnej również trafiają do pracowni hemodynamiki czy elektrofizjilogii, a więc m.in. do elektroradiologów.

Obecnie procedowana jest ustawa o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19 . Zgodnie z propozycją wprowadzenia przepisu "Samorządy zawodów medycznych przekazują, na wniosek odpowiednio wojewody albo ministra właściwego do spraw zdrowia, w terminie 7 dni od dnia otrzymania wniosku, wykaz osób wykonujących zawody medyczne, które mogą być skierowane do pracy przy zwalczaniu epidemii (...)".

Powyższy zapis ustawy nowelizującej daje zatem uprawnienie przedstawienia wykazu osób wykonujących zawody medyczne, które mogą być skierowane do pracy przy zwalczaniu epidemii, a tym samym będą miały szansę skorzystać z podwyższonego wynagrodzenia . Niestety w konsekwencji ponownie może dojść do sytuacji, w której będziemy pomijani wśród zawodów medycznych, mimo równoznaczej pracy w kontekście zwalczania skutków pandemii.

Szacuje się, że obecnie jest około 15 tys praktykujących elektroradiologów. Szacuje się, ponieważ nie jest prowadzony żaden rejestr tej grupy zawodowej (w 24 krajach UE elektroradiolodzy podlegają obowiązkowym rejestrom). Na umowę o pracę zatrudnionych jest około 8,5 tys elektroradiologów ale drugie tyle pracuje w ramach kontraktów.

- Nasz zawód jest niedostrzegany - żalą się elektroradiolodzy, choć w sytuacji zaprzestania pracy przez elektroradiologów (np. akcji protestacyjnej czy strajku) zatrzymana zostałaby cała diagnostyka obrazowa,czy radioterapia, a tym samym nastąpiłby paraliż całego systemu ochrony zdrowia. Można powiedzieć, że elektroradiolodzy stanowią relatywnie małą grupę zawodową w porównaniu do lekarzy i pielęgniarek, której brak wywołałby katastrofalne skutki. Radiolodzy wykonują niesamowitą pracę ale bez nas niczego nie są w stanie zobaczyć. Niestety wszystkie wieloletnie działania rządów marginalizujące nasze problemy doprowadzają do co raz większej frustracji naszego środowiska. Choć nigdy też nie podjęliśmy decyzji by odejść od swoich stanowisk pracy i zatrzymać udzielanie świadczeń. Być może to błąd - inne zawody medyczne to uczyniły i tylko tak wywarły wpływ na rządzących. Pojawiła się ustawa o ratownictwie medycznym, ustawa o zawodzie fizjoterapeuty, ustawa o psychologach, procedowana jest ustawa o medycynie laboratoryjnej (diagnostach laboratoryjnych), a nie ma woli ustawodawcy do procedowania ustawy o zawodzie, który stosuje promieniowanie jonizujące w procedurach medycznych.

Nie przeocz

Pomysł specjalizacji w elektroradiologii, niezwykle istotny z punktu widzenia funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, nadania nowych kompetencji i udrożnienia systemu, również nie został zaaprobowany przez MZ. Co dziwi, w sytuacji braku kadry pielęgniarskiej i lekarskiej. Wprowadzenie specjalizacji mogłoby nadać większą samodzielność w zakresie posiadanych kompetencji, a tym samym być może zniesienie wymogu zatrudnienia w pracowniach diagnostycznych pielęgniarek (które są tam po to by wyłącznie podawać środki cieniujące i ewentualnie reagować w sytuacjach wystąpienia reakcji alergicznych) lub też urealniło tzw. teleradiologię (lekarz radiolog nie byłby potrzebny fizycznie w pracowni, ale mógł opisywać zdjęcia i konsultować zdalnie). Takich rozwiązań zwiększających dostęp do diagnostyki obrazowej oraz znoszących problem braku kadry jest więcej, a przedstawione przykłady służą tylko zobrazowaniu sytuacji. Co ważne, pojawienie się ustawy o zawodzie nie stoi w konflikcie z innymi zawodami medycznymi, a wręcz przeciwnie.

Co wydaje się wręcz niemożliwe, a na co zwracają uwagę elektroradiolodzy jako osoby stosujące promieniowanie jonizujące w celach diagnostycznych lub terapeutycznych lub wykonujący inne procedury diagnostyczne wciąż nie mają opracowanych kompetencji i odpowiedzialności zawodowej w jednym przejrzystym dokumencie w randze ustawy. Wykonują swój zawód na podstawie różnych aktów wykonawczych do ustaw oraz samej ustawy Prawo Atomowe - gdzie kompetencje nie są opisane jednoznacznie, uprawnień w wielu przypadkach brak, a jedyna odpowiedzialność to odpowiedzialność techniczna. To niedopuszczalne, a jednak prawdziwe.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Będą zmiany zasad w noszeniu maseczek?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jeszcze trzeba pamiętać o osobach, które codziennie mają do czynienia z pacjentami którzy zgłaszają się do poradni specjalistycznych. Praktycznie niewiadomo czy są zdrowi czy chorzy. Trzeba im zmierzyć temperaturę, pomóc wypełnić tzw check listę, zarejestrować do lekarza czy pomóc rozwiązać problem. Jeśli jest to kilka osób dziennie to nie problem. Problem pojawia się gdy jest to 150 osób dziennie! To tzw średni personel. Oni nie mogą pracować zdalnie czy on line. Muszą być na miejscu. O NICH NIKT NIGDY NIE PAMIĘTA JEŚLI TRZEBA DAĆ PODWYŻKĘ CZY JAKIŚ DODATEK ALE PAMIĘTA GDY TRZEBA ODWALAĆ CZARNĄ ROBOTĘ.

Dodaj ogłoszenie