Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Gorzelik: Autonomia to rozwój!

Jerzy Gorzelik
Przed wyborami powróciła dyskusja o autonomii Śląska
Przed wyborami powróciła dyskusja o autonomii Śląska Arkadiusz Gola
Autonomia nie jest najważniejsza - pisze Marek Szczerbowski na łamach "Dziennika Zachodniego". Śledząc publiczną debatę w naszym regionie można odnieść inne wrażenie. Niemal każdy z polityków, w tym sam Marek Szczerbowski, odczuwa potrzebę odniesienia się do tej idei. Staje się ona tym samym osią dyskusji o przyszłości Górnego Śląska.

CZYTAJ KONIECZNIE:
Szczerbowski: Autonomia nie jest najważniejsza

Nic w tym dziwnego - to jedyny regionalny projekt polityczny, który pojawił się w ostatnich latach. I jedyna dotąd konkretna odpowiedź na to, co dostrzegają niemal wszyscy - na niedostatki obecnej samorządności.

Tym bardziej nie należy dyskusji o autonomii odsuwać na dalszy plan. Tak jak propozycja nadania regionom tej dojrzałej formy samorządności nie powinna odwracać naszej uwagi od rozwiązywania bieżących problemów, tak i te ostatnie nie mogą przesłaniać nam potrzeby głębokich, ustrojowych zmian. Trudno nie zgodzić się z apelem, by debaty o autonomii i o usprawnieniu zarządzania w obecnych warunkach ustrojowych toczyły się równolegle. Jeżeli coś w argumentacji Marka Szczerbowskiego budzi zastrzeżenia, to wytykanie błędów w zarządzaniu z pominięciem ich głębszych przyczyn. A te często sprowadzają się do ograniczeń i ułomności samorządności w Polsce.

I tak należąca do województwa spółka wodociągowa nie musiałaby kupować pociągów, gdyby systemowo rozwiązano problem finansowania samorządów.

Przypomnijmy. Zadłużone województwo, samo pozbawione możliwości zaciągnięcia kredytu, wykorzystało swoją spółkę, by zapewnić tabor dla kolejowego przewoźnika. Czy ta karkołomna konstrukcja byłaby potrzebna, gdyby w polskich regionach pozostawała chociaż czwarta część podatku VAT, jak we Włoszech (nie mówiąc o Hiszpanii, gdzie jest to ponad jedna trzecia, czy o Niemczech, gdzie centrala zadowala się niewiele ponad połową)? Obecnie zostaje zero.

Także pierwotnym źródłem problemów na śląskiej kolei jest poniewieranie samorządem przez władze centralne. Rząd złożył swego czasu województwom propozycję nie do odrzucenia, niczym z filmów o mafii. Samorządy przejęły obowiązek organizacji przewozów pasażerskich, jednak otrzymały na ten cel środki absolutnie niewystarczające. W przypadku województwa śląskiego zwiększony udział w podatku CIT to góra 30 milionów złotych rocznie. Tak więc co roku do przedsięwzięcia dopłacić trzeba jeszcze sto kilkadziesiąt milionów z kieszeni śląskiego podatnika. Czyli więcej niż władze centralne przeznaczyły na dofinansowanie modernizacji Stadionu Śląskiego.

Wiele problemów, o których pisze Marek Szczerbowski, wynika z braku długofalowego myślenia wśród polityków partii ogólnopolskich w regionie. Czy jednak ta krótkowzroczność nie wynika także z centralizacji państwa? Kiedy realna władza jest w Warszawie, a realne pieniądze w Brukseli, samorząd wojewódzki staje się dla ambitnych członków partii ledwie poczekalnią.

Jak myśleć o wieloletnich strategiach, skoro co drugi radny widzi się już w ławach polskiego czy europejskiego parlamentu? W poprzedniej kadencji sejmiku aż dwudziestu dwoje radnych startowało w wyborach do Sejmu, Senatu lub europar-lamentu. W obecnej dwadzieścioro.

Błędy systemu, które usunąć może regionalizacja państwa, w żadnym stopniu nie rozgrzeszają ludzi samorządu, którzy publiczne spółki zamieniają w partyjne agencje zatrudnienia, a najważniejsze problemy regionu pomijają milczeniem. Za te grzechy przeciw samorządowym wspólnotom wyborcy powinni wystawić rachunek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!