Jabłuszka i sanki schodzą jak ciepłe bułeczki. Zobacz, jakie modele można kupić i za ile

Jacek Drost
Jacek Drost
- Dzięki nim można sobie poprawić samopoczucie w tych ciężkich czasach - mówi Karolina Tomasik z Kwiaciarni U Joli w Buczkowicach, która ma w swojej ofercie spory wybór plastikowych ślizgów. FOT. JAK
„Jabłuszka", sanki, nartki ostatnio schodzą jak ciepłe bułeczki, bo z powodu epidemii koronawirusa ośrodki narciarskie są zamknięte, więc o jeździe na normalnych nartach czy snowboardzie na razie można zapomnieć. Jednak miłośnicy białego szaleństwa nie odpuszczają, zwłaszcza że za oknem zima jak się patrzy. Do łask wróciły wszelkiego rodzaju plastikowe ślizgi. - Dzięki nim można sobie poprawić samopoczucie w tych ciężkich czasach - mówi Karolina Tomasik z Kwiaciarni U Joli w Buczkowicach, która ma w swojej ofercie spory wybór plastikowych ślizgów. Klikaj w zdjęcia - zobacz, co można kupić.

Widzę, że „jabłuszka" i inny sprzęt do ślizgania robią teraz furorę...
Zdecydowanie tak. Świetnie sprzedają się plastikowe sanki i wszelkiego rodzaju ślizgi.

Jakie ludzie wybierają najczęściej modele?
Najpopularniejsze są typowe ślizgacze typu Big, w wersji małej M i wersji dużej L. Tradycyjne małe „jabłuszka" i sanki „dmuchane", bo są dwuosobowe, więc można od razy z dzieckiem pozjeżdżać.

Klienci wiedzą czego chcą czy raczej zdają się na Państwa porady?
Wiedzą, jaki sprzęt chcą kupić. Zazwyczaj trzeba im troszeczkę podpowiedzieć, bo nie wiedzą czy mogą zjeżdżać z dzieckiem, czy się zmieszczą, czy będą bezpieczni. A my mamy doświadczenie, bo jesteśmy góralami, znamy się na jeździe na sankach, więc chętnie służymy poradą.

W jakich cenach można kupić coś do ślizgania?
Najtańsze ślizgi kosztują 10 złotych, najdroższe około 110 złotych.

Są jakieś kolory, które cieszą się większym wzięciem?
Na pewno dla dziewczynek różowe, a dla chłopców niebieskie, zielone i czerwone. W sumie ich kolorystyka jest bardzo fajna, można sobie trochę poprawić humor w tych ciężkich czasach.

Nie przeocz

A są różnice w jeździe na takich ślizgach? Pani jakoś to testowała?
Tak, generalnie im większy ślizg, tym szybciej się jeździ. Na płozach także inaczej się jeździ. Trzeba próbować, bo każdemu coś innego odpowiada.

Co można polecić komuś, kto nie ma żadnego doświadczenia w jeździe na takich ślizgach?
Na początek bardzo fajne są sanki typu Big. Można się ich trzymać i sterować nimi, wystawić w nich nogi i w razie potrzeby zahamować. Są bardzo bezpieczne, przeznaczone nie do takiego szybkiego zjeżdżania. I one się także najlepiej sprzedają.

A dla zaawansowanych ślizgaczy co by pani poleciła?
Coś z płozami, mamy sanki z metalowymi płozami, więc jest mniejsze tarcie, szybciej się jedzie.

Zobacz koniecznie

Czy pamięta pani sezon, kiedy takie rzeczy cieszyły się aż takim wzięciem?
Myślę, że ten sezon - wiadomo dlaczego - jest wyjątkowy i nie można go porównywać do żadnego innego. Narty i inne atrakcje są ograniczone. To ciężki sezon, więc trzeba sobie jakoś poprawić samopoczucie, a zjechanie z górki trzy lub cztery razy na sankach na pewno pozwoli każdemu się odprężyć i zrelaksować.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Rząd pozywa lekarzy do sądu

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Logik

Przecież to są ślizgacze .

Skąd pochodzi ta owocowa nazwa " jabłuszka" ?

Dodaj ogłoszenie