Jak minął sezon letni w schronisku dla zwierząt w Sosnowcu? Cały czas potrzebna jest pomoc

Kacper Jurkiewicz
Kacper Jurkiewicz
TajgerKontakt: Iza 534 181 127, mail: izabelajaniszewska@wp.plZobacz kolejne zdjęcia. Przesuń zdjęcia w prawo - wciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
TajgerKontakt: Iza 534 181 127, mail: [email protected] kolejne zdjęcia. Przesuń zdjęcia w prawo - wciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Schronisko dla zwierząt w Sosnowcu
Udostępnij:
Wakacje minęły dobrze w schronisku dla zwierząt w Sosnowcu. Mniej psów trafiało w tym roku do schroniska na dłuższy czas. Wolontariusze cały czas potrzebują pomocy, szczególnie, ze zbliża się jesień. Nowy dom znajdują też powoli psiaki z Radys. Zobaczcie niektóre zwierzęta, które można adoptować z Sosnowca.

Sezon letni w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Sosnowcu był udany

Wakacje się już skończyły. To zazwyczaj trudny czas dla schronisk dla zwierząt. Niestety zwierzęta są wtedy często porzucane. Na szczęście w tym roku sytuacja w Sosnowcu wyglądała inaczej.

- Sezon letni oceniamy bardzo pozytywnie. W tym roku numer ewidencyjny psa np. 20 sierpnia, mieliśmy taki jaki był w lipcu ubiegłego roku. To naprawdę duża różnica w przyjściach zwierząt. W tym roku było ich mniej - mówi Aleksandra Szczęśniak ze stowarzyszenia Nadzieja na dom, które działa przy sosnowieckim schronisku.

Psy, które w wakacyjnym czasie trafiały do sosnowieckiego schroniska szybko znajdowały lub wracały do domu.

- Bardzo często okazało się, że psy, które do nas trafiły miały chipy. Mieliśmy sporo sytuacji, w których po zwierzę szybko zgłaszał się właściciel. Mieliśmy zdecydowanie mniej nowych psiaków w schronisku i wzrosła liczba odbieranych psów - powiedziała Aleksandra Szczęśniak.

W tym roku od marca do września było dużo adopcji zwierząt. Bezdomne psiaki i kociaki znajdowały na bieżąco. Jak przyznają wolontariusze, wcześniej, gdy udało się zaadoptować jednego psa w tygodniu to wszyscy się cieszyli. Najwyraźniej, na szczęście, jest spore zapotrzebowanie i zainteresowanie adopcją zwierząt.

Schronisko przygotowuje się do jesiennych działań. Będzie rozwijać się online

Niestety pandemia koronawirusa i cały czas rosnąca liczba nowych zakażeń schroniskowe plany musiały zostać anulowane. Co roku we wrześniu odbywał się dzień otwarty ze spacerem.

- Nie mogliśmy sobie na to pozwolić w tym roku. Spacery odbywały się we wrześniu i w grudniu. Mam nadzieję, że ten grudniowy się odbędzie, ale póki co ciężko to stwierdzić - mówi wolontariuszka.

Schronisko skupia się obecnie na akcjach adopcyjnych oraz zbiórkach. Chociaż schronisko jest już otwarte online, a psy i koty do adopcji możemy zobaczyć na stronie internetowej, to pracownicy i wolontariusze chcą jeszcze bardziej wejść do sieci. W ten sposób będą mogli zachęcić mieszkańców Zagłębia i Śląska do adopcji zwierząt oraz pamiętaniu o schronisku i stowarzyszeniu.

Pomoc dla sosnowieckiego schroniska. Co możemy tam zawieźć?

Jesień i zima są ciężkimi porami roku w takich miejscach jak schroniska dla zwierząt. W tym momencie w schronisku przydadzą się koce, ręczniki, prześcieradła i poszewki. Oczywiście nie chodzi o nowe rzeczy. Obecnie nie przyjmowane są materace gąbkowe oraz pościel z pierzem.

- Jeśli ktoś robi porządki i ma nawet przedziurawiony koc to bardzo chętnie go przyjmiemy - dodaje wolontariuszka.

Bardzo przyda się karma dla kotów. Zarówno mokra i sucha. Ciągle jej brakuje. Wolontariusze dzielą się nią z kotami wolnożyjącymi, które zostały przez lata przygarnięte pod teren schroniska. Możemy przynosić każdy rodzaj karmy od różnych firm. Każda pomoc jest na wagę złota.

- Chcielibyśmy uświadamiać społeczeństwo, że czasem nie ważna jest ilość, a jakość. Zamiast kupić 10 puszek z 4 proc. odpadami zwierzęcymi, w których nawet nie ma mięsa, można kupić jedną puszkę z 20 proc. zawartości mięsa i taką nam podarować. Możemy sprawdzić to z tyłu opakowania. W sklepach są to różne ceny, można czasem dorwać niezłą puszkę za 5 zł - powiedziała Aleksandra Szczęśniak.

Przyda się również karma specjalistyczna. Dla kotów to hypoallergenic, a dla psów gastro intestinal. Zarówno mokra, jak i sucha karma bardzo potrzebna jest w schronisku.

- To nie jest tak, że jeśli ktoś przyniesie nam słabszej jakości jedzenie to my nie będziemy tego chcieli. Oczywiście każde dary przyjmiemy i jesteśmy za nie bardzo wdzięczni i szczęśliwie. Zależy nam jednak na tym, by podnosić świadomość społeczeństwa - dodaje wolontariuszka.

Psy z Radys powoli odnajdują nowy dom

W schronisku dla bezdomnych zwierząt w Sosnowcu przebywają też psy, które trafiły tutaj z Radys. Przypominamy, że w czerwcu wolontariusze, policja i prokuratura podjęła interwencję w prywatnym schronisku w Radysach. Wywożono stamtąd tony zwierzęcych zwłok, szacuje się, że miesięcznie umierało tutaj kilkadziesiąt psów.

- To piekło, to obóz koncentracyjny dla zwierząt. I musi zniknąć z powierzchni ziemi - wspominała Katarzyna Śliwa-Łobacz z Fundacji Mondo CANE, która uczestniczyła w interwencji w Radysach.

15 psów trafiło do schroniska. Opiekują się nimi wolontariusze, którzy powoli szykują je na adopcje. Do tej pory dom tymczasowy znalazły: Bolek, Reksiu, Sara, Bąbel i Stachu. Zwierzęta nie mogą zostać w pełni adoptowane, bo toczy się sprawa przeciwko właścicielom schroniska. Obecnie mogą przebywać w domach tymczasowych, które będą zmieniały się w domu stałe po zakończeniu sprawy.

- Pierwszym psiakiem, który z Radys poszedł teoretycznie do adopcji był Stachu. Pies pojechał do pani, której zmarł niedawno pies adoptowany od nas w 2011 roku. Pamiętam tego psa i tych ludzi. Cieszę się, że Stachu trafił do nich. Staramy się przyłożyć do tych adopcji szczególnie, żeby psy nie trafiły z deszczu pod rynnę - mówi Aleksandra Szczęśniak.

Wśród psów z Radys jest pies o imieniu Bambo, który ma bardzo smutną historię. Został adaptowany 7 lat temu z jednego schroniska. Uciekł po tej adopcji. Trafił w końcu do Radys, gdzie przesiedział przez 6 lat mając chipa zarejestrowanego przez właściciela i schronisko, które go wyadoptowało. Bambo trafił w lipcu do Sosnowca.

- Udało się nam skontaktować z właścicielem Bambo. Ten jednak powiedział, że go nie odbierze - opowiada wolontariuszka.

Pies był energetyczny. Dwa-trzy tygodnie temu Bambo dostał nagle ataku padaczki. Szukany jest więc dom tymczasowy z osobą, która otoczy go miłością i będzie obserwował psa. Atak padaczki był jeden. Może być wynikiem stresu przebywania w schronisku.

Domy tymczasowe to przygarnięcie zwierząt do swojego domu i zapewnienie mu opieki, legowiska i miski do jedzenia. Schronisko pokrywa natomiast koszty karmy i weterynaryjne. Dom tymczasowy jest zazwyczaj bezterminowy, choć wolontariusze szukają takim zwierzętom domu stałego. Jednak jeśli osoba z domu tymczasowego zdecyduje się na pełną adopcję zwierzęcia, to ma do niej pierwszeństwo. W momencie podpisania umowy pomoc ze strony schroniska wygasa.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie