Jan Ołdakowski: Noc Muzeów to coś więcej niż święto muzeów. To rodzaj święta wspólnoty miejskiej

Dorota Kowalska
Jan Ołdakowski - urzędnik, polityk, menedżer kultury i muzealnik, poseł na Sejm V i VI kadencji, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. W 2011 odznaczony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.W 2008 odznaczony Wielkim Krzyżem portugalskiego Orderu Zasługi, w 2011 - gruzińskim Orderem Honoru, a w 2014 - estońskim Orderem Krzyża Ziemi Maryjnej IV klasy
Jan Ołdakowski - urzędnik, polityk, menedżer kultury i muzealnik, poseł na Sejm V i VI kadencji, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. W 2011 odznaczony przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.W 2008 odznaczony Wielkim Krzyżem portugalskiego Orderu Zasługi, w 2011 - gruzińskim Orderem Honoru, a w 2014 - estońskim Orderem Krzyża Ziemi Maryjnej IV klasy Bartek Syta
Noc Muzeów jest skierowana głównie do młodych ludzi, oni najbardziej czują ekscytację, cieszą się z przygody, mają poczucie, że biorą udział w czymś wyjątkowym, tajemniczym - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.

Panie dyrektorze, pan też w Noc Muzeów biega po Warszawie?
Zazwyczaj Noc Muzeów spędzam w Muzeum Powstania Warszawskiego, ale zawsze staram się tego wieczora przejechać po mieście, żeby zobaczyć kolejki i tłumy zwiedzających. Noc Muzeów stała się nieformalnym świętem nie tylko muzealników, ale także mieszkańców dużych miast, którzy mają pretekst, żeby odwiedzić różne niedostępne miejsca.

Dlaczego Noc Muzeów jest tak popularna?

Mam wrażenie, że mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż ta impreza ma już ponad 20 lat. Pierwsza Noc Muzeów odbyła się w Berlinie w 1997 roku.
To prawda, Noc Muzeów świętujemy od dawna, ale w Polsce - jak się zdaje - wydarzenie to ma przebieg bardziej spontaniczny niż w innych krajach. To święto europejskie, ale u nas to jakiś fenomen.

Właśnie, skąd bierze się ten fenomen? Ludzie umawiają się, całą noc biegają po mieście i dopiero nad ranem ściągają do domów.
Zgodnie z ustawą o muzeach każda placówka musi mieć jeden dzień bezpłatny w tygodniu - w Muzeum Powstania Warszawskiego wstęp wolny jest w niedzielę. A zatem nie chodzi o aspekt materialny, bo co tydzień każdy może zwiedzić muzeum za darmo. Moim zdaniem u podłoża tego fenomenu leży możliwość przeżycia przygody i poczucie wspólnoty - to przyciąga ludzi najbardziej. Ponadto oferta instytucji w Noc Muzeów często jest odmienna od tej proponowanej codziennie - muzea udostępniają zwiedzającym miejsca, które zwykle są niedostępne, otwierają nowe wystawy, organizują specjalne wydarzenia. Świetne jest to, że różne typy instytucji zaczęły włączać się w obchody Nocy Muzeów - tego wieczora chętni zwiedzą nie tylko muzea, ale także obejrzą gabinet przewodniczącego Rady Ministrów, skarbiec Narodowego Banku Polskiego albo miejsce, gdzie drukuje się banknoty. Noc Muzeów umożliwia prezentację instytucji publicznych - pokazuje, co jest w nich cenne albo zazwyczaj niedostępne dla ludzi.

Nie każdy ma możliwość zobaczenia gabinetu premiera, więc to noc, podczas której otwierają się dla nas nowe przestrzenie.
Na pewno, chociaż taki gabinet jednej nocy zobaczy pewnie jedynie kilkaset osób. Mam wrażenie, że Noc Muzeów to rodzaj zabawy, choć to pewnie złe słowo, powiedziałbym raczej: rodzaj połączenia dwóch stron - organizatorzy przygotowują różne wydarzenia, a ludzie biorą w nich udział, mając świadomość, że są wyjątkowo traktowani, że są wyjątkowymi gośćmi. To dość unikalne. Noc Muzeów wyzwala i u organizatorów, i u zwiedzających entuzjazm oraz inwencję. I to jest właśnie świetne! Zwiedzający mają chęć zobaczenia czegoś wyjątkowego, a rzeczy wartych zobaczenia jest bardzo dużo, do tego na gości czekają różnego rodzaju gry miejskie i koncerty. Organizatorzy zaś chcą dać z siebie jak najwięcej, zaprezentować się z jak najlepszej strony. W Muzeum Powstania Warszawskiego zawsze staramy się zorganizować coś specjalnego również dla dzieci. Tak, żeby sporo działo się także w ciągu dnia, aby pora nocna - zazwyczaj zarezerwowana dla dorosłych - nie wykluczała z tego święta dzieci. Dlatego u nas Noc Muzeów zaczyna się dzień wcześniej, żeby wszyscy mogli z niej skorzystać. Bo Noc Muzeów to coś więcej niż święto muzeów, to rodzaj święta wspólnoty miejskiej.

Noc Muzeów 2018 Warszawa [PROGRAM] Co warto zobaczyć w Warsz...

To chyba także forma spotkań towarzyskich - ludzie umawiają się grupami, po prostu świetnie się bawią.
Tak i to jest właśnie najciekawsze w Nocy Muzeów, bo to forma spędzania wolnego czasu, ale i przyczyna ekscytacji. Ludzie mają świadomość, że biorą udział w przygodzie, która ma charakter spotkania towarzyskiego. Wszyscy biegają z miejsca na miejsce, próbują zobaczyć jak najwięcej miejsc, wszyscy stoją w kolejkach - właśnie ta wspólnota, zbiorowość czyni Noc Muzeów świętem wyjątkowym.

Co Muzeum Powstania Warszawskiego przygotowuje w tym roku?
Od kilku lat w Noc Muzeów otwieramy nowy sezon Pokoju na Lato, czyli letniego pawilonu rekreacyjno-kulturalnego, który działa na skarpie tuż za murem naszego muzeum. Pawilonem zawiaduje Instytut Stefana Starzyńskiego, oddział Muzeum Powstania Warszawskiego. Pokój na Lato przez całe wakacje wzbogaca życie kulturalne na Woli - odbywają się tam koncerty, spotkania z varsavianistami, wykłady, potańcówki, warsztaty, zajęcia plastyczne czy fotograficzne. W najbliższy weekend będzie się u nas sporo działo. Na otwarcie Pokoju na Lato zaplanowaliśmy koncert Warszawskiej Orkiestry Rozrywkowej, będą także odbywały się różne wydarzenia o charakterze warsztatowym. Uczymy warszawiaków, jak spędzać czas w wielkim mieście.
To świetny pomysł!
Zaczynamy od opowieści, czym jest duże miasto, organizujemy warsztaty architektoniczne. Pokazujemy najciekawsze warszawskie budynki, ale też staramy się szanować zieleń, jednak nie w takiej formie, w jakiej kiedyś to robiono poprzez hasło „Nie deptać trawników” - pokazujemy, że zieleń jest częścią składową życia w mieście. Instruujemy, jak samemu hodować rośliny, uczymy, z jakiej rośliny znalezionej podczas spaceru można zrobić pyszną sałatkę. Doradzamy, jak podglądać ptaki w mieście, jak założyć miejską pasiekę, uczymy wszelkich form kontaktu z przyrodą i czerpania z tego przyjemności. Nie zapominamy też o Wiśle - przygotowujemy przewodnik po warszawskich terenach wiślanych. Pokój na Lato do września będzie uczył ciekawego życia w dużym mieście zarówno tych, którzy są warszawiakami z dziada pradziada, jak i tych, którzy przyjechali tu niedawno i chcieliby się czegoś o stolicy dowiedzieć. Chodzi nam o to, żeby wyciągnąć ludzi z domów. Zapraszamy do Pokoju na Lato, który będzie uczył warszawiaków różnych aktywności. Startujemy w Noc Muzeów.

Zauważył pan w swoim muzeum, że odwiedzających jest coraz więcej? Bo wydaje się, że to jakiś stały trend.
Tak, to stały trend. Chcielibyśmy go utrzymać na obecnym poziomie. Niekiedy nawet ludzie się skarżą, że odwiedzających jest za dużo i przez to muzeum zwiedza się coraz trudniej. Rzeczywiście, cały czas mamy u siebie kolejki, w tym roku są one nawet większe niż rok temu, a w zeszłym roku mieliśmy największą frekwencję w historii muzeum. Oczywiście robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby nasi goście mieli jak największy komfort zwiedzania. Trochę może dziwić, że po tylu latach wciąż rośnie nam frekwencja. My oczywiście bardzo się z tego cieszymy, bo to pokazuje, że takie historyczne ekspozycje jak nasza są potrzebne. Jesteśmy bardzo dumni z tego wzrostu liczby zwiedzających.

Noc Muzeów 2018 Warszawa [PROGRAM] Co warto zobaczyć w Warsz...

Jak pan myśli, skąd to się bierze, bo mam wrażenie, że ludzie coraz częściej chodzą do muzeów i samych muzeów otwiera się coraz więcej?
Największym paradoksem jest to, że nowe muzea zwiększają frekwencję w innych placówkach. Po pojawieniu się Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin” w Warszawie, wzrosła nam frekwencja, a nie zmalała. A zatem pojawianie się nowych muzeów nie zmienia sytuacji tych starych. Ludzie chcą chodzić do muzeów, być może jest to związane z rozwojem technologii. Każdy ma telefon, który jest minikomputerem podłączonym do internetu, możemy w nim zobaczyć wszystko, ale cyfrowy świat nie jest tak atrakcyjny jak rzeczywistość. Okazuje się, że potęga eksponatu, potęga relacji świadka w muzeach historycznych dużo mocniej przemawia do odbiorcy niż jakaś trójwymiarowa prezentacja na smartfonie. Wydaje mi się, że muzea właśnie dlatego są atrakcyjne, że są autentyczne - pokazują autentyczne przedmioty lub wydarzenia. Takie ekspozycje znajdują się w pewnej kontrze wobec nowoczesnych mediów, które oczywiście także są w muzeach, ale jako element uzupełniający. Dzisiaj na przykład w wielkim stylu powróciły makiety, chociaż wydawało się, że już nikomu nie będą potrzebne, nikogo nie będą interesowały. Okazuje się jednak, że profesjonalnie skonstruowana makieta budzi ekscytację młodych odbiorców - dzięki makietom można zrozumieć, jak coś wyglądało. Młodzi ludzie wolą przyjrzeć się dobrej makiecie niż hologramowi.

A może to zainteresowanie muzeami wynika także z tego, że rośnie zainteresowanie historią?
Na pewno. Dużo mówi się w mediach o historii, pokazuje się, jak ważna jest historia w stosunkach międzynarodowych, a ludzie chętniej odwiedzają miejsca, o których słyszeli. Ale do Muzeum Powstania Warszawskiego przyjeżdża również dużo turystów. Są dni, szczególnie w wakacje, kiedy połowa naszych zwiedzających to turyści z zagranicy. Przyjeżdżają, żeby zobaczyć i dowiedzieć się czegoś o przeszłości Polski. Wiedzą, że na świecie dużo mówi się o naszej historii, wiedzą też, że historia jest ważna dla Polaków. Niektórzy turyści z Zachodu nie zdają sobie sprawy, że perspektywa państw Europy Środkowo-Wschodniej jest zupełnie inna. I u nas, w Muzeum Powstania Warszawskiego mogą dowiedzieć się o tragicznym losie Polski, która leżała między dwoma totalitaryzmami i walczyła z nimi przez cały XX wiek. Dzisiejszą Polskę definiuje nie średniowiecze, nie poczucie, że kiedyś byliśmy imperium, tylko walka z dwoma totalitaryzmami w XX wieku.
Myśli pan, że historia Polski jest tak skomplikowana, a przez to ciekawa, że przyciąga ludzi?
Goście z zagranicy wiedzą, że w Polsce dużo mówi się o historii, więc chcą zrozumieć - i bardzo dobrze, że pojawia się taka próba zrozumienia - o co Polakom chodzi, dlaczego dla Polaków tak ważna jest historia.

Mnie bardzo cieszy, że Noc Muzeów jest tak atrakcyjna dla młodych ludzi, którzy, jak pan wie, siedzą w sieci, w telefonach komórkowych i mogłoby się wydawać, że takie sprawy ich nie interesują. Jednak bardzo chętnie do muzeów chodzą, a Noc Muzeów została niemal przez nich zdominowana.
Bo Noc Muzeów jest skierowana głównie do młodych ludzi, oni najbardziej czują ekscytację, cieszą się z przygody, mają poczucie, że biorą udział w czymś wyjątkowym, tajemniczym. I to jest świetne, że młodzi ludzie, którzy na co dzień mają wiele do czynienia ze światem cyfrowym, nagle są w stanie wyjść z domu i z zainteresowaniem brać udział w tych wszystkich wydarzeniach, które przygotowały dla nich muzea oraz instytucje publiczne, samorządowe. A przecież co roku coraz więcej instytucji bierze udział w tym święcie, każdy chce się pochwalić, że na Noc Muzeów przygotował coś specjalnego: grę, koncert albo pokazał miejsca, do których ludzie na co dzień nie mogą zajrzeć.

Noc Muzeów 2018 Warszawa [PROGRAM] Co warto zobaczyć w Warsz...

Myśli pan, że możemy mówić o rozkwicie, renesansie muzealnictwa w Polsce?
Muzea w Polsce bardzo się zmieniły. W ostatnich kilkunastu latach nastąpił olbrzymi wzrost zwiedzających. Nie mam najnowszych danych, ale między rokiem 2005 a 2015 frekwencja w muzeach wzrosła z 15 milionów w roku 2005 (tylu ludzi w całej Polsce odwiedziło jakieś muzeum w ciągu roku) do ponad 30 milionów w 2015 roku. Przez 10 lat liczba osób odwiedzających muzea podwoiła się. Czyli Polacy dostrzegli w muzeach coś, co może ich definiować. Fascynujące jest też to, że w Polsce powstają również mniejsze muzea; małe placówki, które starają się opowiadać o historii z perspektywy mniejszych miast, mniejszych samorządów, których nie stać na tak wielkie inwestycje, jak gdańskie Muzeum II Wojny Światowej czy warszawskie Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”. A przecież i tym mniejszym miastom potrzebne są miejsca, które tłumaczą, dlaczego ten określony region jest wyjątkowy, dlaczego warto do nich przyjechać. To jest coś, co się nazywa landmark - wszystkie miasta europejskie to mają, a my tego ciągle się uczymy - że wspólnota regionalna też musi sobie sama siebie opowiadać, musi siebie definiować i muzea właśnie temu służą. Bo mogą opowiedzieć o tym, co mają wyjątkowego. Stąd taka popularność wystaw czy muzeów narracyjnych. W Białymstoku powstało Muzeum Pamięci Sybiru, w Gdyni - Muzeum Emigracji, w Poznaniu - Muzeum Brama Poznania, w Szczecinie - Centrum Dialogu „Przełomy”. Są inne miejscowości, które nie są może największe, ale też próbują opowiedzieć historię ze swojej perspektywy - muzea są świetnym sposobem na wykonanie tego zadania. Słowem, można mówić o dwustronnym rozkwicie muzealnictwa: powstaje więcej muzeów i do muzeów chodzi coraz więcej osób, więc frekwencja w muzeach już istniejących się nie zmniejsza, a wręcz przeciwnie.

Skoro Noc Muzeów jest takim fenomenem, to pewnie można by ją powtarzać częściej niż raz w roku, tylko wtedy to już nie byłoby pewnie to samo, prawda? Nie byłoby już takiego efektu.
Oczywiście! To jest właśnie ten paradoks - przecież, jak już mówiliśmy, każdy może przyjść do muzeum i je zwiedzić, nawet nie mając pieniędzy, bo są dni, kiedy wstęp jest darmowy. Większość muzeów jest czynnych niemal codziennie. Fenomen Nocy Muzeów bierze się, moim zdaniem, stąd, że to święto jest raz w roku i jest tak świetnie przygotowane, że już wcześniej można dowiedzieć się o ofercie, można sobie przygotować szlak wędrówki. To fajny widok: młodzi ludzie świecą telefonami, na mapkach układają sobie trasy, zastanawiają się, jak połączyć te miejsca, które są najbliżej i które są najbardziej atrakcyjne. Mają pewnie trochę wrażenie, że biorą udział w zabawie w podchody lub w jakiejś grze miejskiej. Że to rodzaj zabawy, do której zostali zaproszeni, i dzięki temu czują się świetnie, wyjątkowo, także dlatego, że ta zabawa odbywa się raz w roku. Gdyby była raz w miesiącu, nie byłoby to już to samo.

POLECAMY:

Nowe muzea zwiększają frekwencję w innych placówkach. A zatem pojawianie się nowych muzeów nie zmienia sytuacji tych starych

Przez 10 lat liczba osób odwiedzających muzea podwoiła się. Czyli Polacy dostrzegli w muzeach coś, co może ich definiować

Wideo

Materiał oryginalny: Jan Ołdakowski: Noc Muzeów to coś więcej niż święto muzeów. To rodzaj święta wspólnoty miejskiej - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie