Katowice stolicą europejskiego biznesu

Beata Sypuła
Dyskutują premier Donald Tusk i prof. Jerzy Buzek
Dyskutują premier Donald Tusk i prof. Jerzy Buzek FOT. ARKADIUSZ ŁAWRYWIANIEC
Pierwszy dzień kongresu w Katowicach okazał się bardzo udany. Recepty dla gospodarki Europy i naszego regionu

Czy dżentelmeni mogą się pokłócić o pieniądze? A Leszek Balcerowicz - z szerokim uśmiechem - sypać dowcipami? Kuluary i oficjalne miejsca debat otwartego w środę w Katowicach Europejskiego Kongresu Gospodarczego przeżyły niejedną niespodziankę. Tylko premier Donald Tusk nie zaskoczył, przypinając łatkę politycznym przeciwnikom.

EKG - po angielsku European Economic Congress 2009 - zaczął się bez niespodzianek. Przed aulę Akademii Muzycznej w Katowicach podjechały wozy transmisyjne wszystkich telewizji, a 100 akredytowanych dziennikarzy z Polski i z zagranicy zajęło z góry upatrzone miejsce, by dopaść i nakłonić do wypowiedzi przyjeżdżające z Pyrzowic VIP-y.

Biuro Ochrony Rządu w zapale ochrony najważniejszej osoby w państwie żądało nawet od gości kongresu... numeru PESEL i imienia ojca. Kogo to oburzało - mógł się nie doczekać widoku tylu premierów obecnych i byłych - oraz ministrów, komisarzy unijnych, prezesów największych firm europejskich i polskich oraz krajowych instytucji finansowych.

Radzili w środę głównie o zagrożeniach dla klimatu oraz kryzysie finansowym. O tym, że mądrego dziś na kryzys nie ma, a guru ekonomii ważą słowa i zmieniają zdanie, a czasem i oblicze, świadczył przykład Leszka Balcerowicza: szeroko uśmiechnięty, przywołujący fotoreporterów do robienia zdjęć sobie i dwójce ujętych za ramiona przyjaciół: Jerzego Buzka i Tadeusza Syryjczyka, niegdyś głównego doradcy premier Hanny Suchockiej. Cokolwiek przekornie dodał, że cała trójka jest z pierwszej, solidarnościowej sieci, a nie z żadnego osławionego już układu.

Wydarzeniu, o którym głośno w Europie patronuje Polska Dziennik Zachodni

Wszystkich zgromadził w środę w Akademii Muzycznej pierwszy (ale nie ostatni, jak zapowiadają organizatorzy), Europejski Kongres Gospodarczy. Dlaczego Katowice? Odpowiedź była jednoznaczna: bo tu bije gospodarcze serce Polski.

- Na Śląsku powstaje 30 procent Produktu Krajowego Brutto - mówił prezydent Katowic, Piotr Uszok.
Zwrócił jednak uwagę na to, że Śląsk jest regionem z ogromnym potencjałem, gdzie ulokowało się 28 uczelni wyższych i mieszka 600 tysięcy młodych ludzi do 25 roku życia. To oni czekają na dostatnią Polskę.

- Jeśli połączy się siły rządu, samorządu i biznesu, to damy sobie radę także w kryzysowej sytuacji - zapewniał Uszok. Połączone siły najlepiej było widać na starcie kongresu, kiedy z ministrami i przyjaciółmi przyjechał premier Donald Tusk.
W auli, na oczach widowni, grzał się długo w świetle jupiterów i błyskających fleszy z Jerzym Buzkiem.
- Miałem sen, wielkie marzenie... - przypomniał potem Tusk frazy, wygłaszane wiele lat temu przez Martina Lutera Kinga. Nie zostawił czasu na domysły i dokończył przy brawach: - ...że przewodniczącym Parlamentu Europejskiego zostanie Jerzy Buzek!

Były premier zapewniał, że nic nie jest wiadome ani przesądzone - i przez cały dzień pełnił honory gospodarza, czyli przewodniczącego komitetu organizacyjnego EKG 2009.

Przemówienie Donalda Tuska było najdłuższe spośród wszystkich, czego należało się spodziewać, i oparł je na kilku etycznych przesłaniach: umiłowaniu wolności odzyskanej dwadzieścia lat temu i odpowiedzialności, która dla niego oznacza między innymi szacunek dla ludzkiego wysiłku i wypracowanego grosza.

- Byłoby cynizmem szastanie groszem publicznym, bo pochodzi on od każdego pracującego Polaka - podkreślał parokrotnie premier Tusk.

Odwoływał się również do pokory, bo, jego zdaniem, władza bez pokory może wyrządzić więcej krzywd niż zaradzić w trudnej, kryzysowej sytuacji.

Nie pominął jednak okazji, by nie stwierdzić, że wygrała jego koncepcja walki z kryzysem.
- Mówili: Róbcie coś! Dajcie pieniądze!. Odpowiadałem: Spokojnie. A dziś Polska, spośród rynków wschodzących, jest zaliczana do grupy krajów godnych zaufania - ocenił Tusk.

Przypomniał, że to kompetencje Jerzego Buzka sprawiły, że Polska odpowiedziała na unijne wyzwanie ratowania klimatu i zmian w energetyce - ale pakiet klimatyczno-energetyczny jest przyjazny dla gospodarki. Inwestycje energetyczne otrzymają w ciągu najbliższych czterech lat 120 mld złotych.
- Zrobiliśmy to bez awantur, przyjaźnie, kompetentnie. I wygraliśmy sprawę dla Polski - punktował opozycję Tusk.

Wiceminister gospodarki, Joanna Strzelec-Łobodzińska, podczas sesji na temat klimatu przypomniała, że do 2020 roku UE ograniczy emisję dwutlenku węgla o 20 proc., Polska - o 15 proc.
- To realne, ale trudne - oceniła wiceminister Strzelec-Łobodzińska. Kilkakrotnie przypominała, że Polska postawiła na energetykę jądrową, ale też mocno zapewniła, że bezpieczeństwo energetyczne można zapewnić dzięki najlepszej metodzie: własnym źródłom energii.
- Nasz atut to posiadanie węgla, z którego powstaje 95 proc. energii elektrycznej. Nowe technologie węglowe pozwolą nam ten atut wyzyskać - mówiła Joanna Strzelec-Łobodzińska.

Motywem przewodnim wczorajszego dnia był pakiet klimatyczny - i właśnie czyste technologie węglowe promowane przez Jerzego Buzka.

Dziś w Polsce rolnicy kupują nawozy, które powstają dzięki przetworzeniu węgla na gaz, a ten - na nawóz użyźniający glebę. Prawdziwą idee fixe byłego premiera jest podziemne składowanie dwutlenku węgla, zamiast wypuszczania go do atmosfery.

- W Unii Europejskiej o finansowanie technologii CCS stara się 40 różnych konsorcjów, w tym dwa w Polsce. Komisja Europejska wybierze już w 2010 roku 12 projektów, być może 2 polskie. Gdyby to nie był dobry interes, nie byłoby tak wielu chętnych. Wybrane projekty otrzymają po 1 mld euro - zagrzewał niedowiarków Buzek.

Nie brakuje ich w bliskim europosłowi środowisku politycznym czy gospodarczym.
- Chciałbym sukcesu. Mogą jednak pojawić się problemy natury technicznej. Przed wdrożeniem obowiązku stosowania tej technologii najpierw trzeba sprawdzić, jak instalacje sprawdzają się w praktyce - pozostawał sceptyczny Janusz Steinhoff, minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka.
Dla Joanny Strzelec-Łobodzińskiej ważne jest także finansowanie takich instalacji. Obserwując ich efektywność - rząd będzie jednak wspierać także źródła czystej energii. Już wkrótce możliwe jest spełnienie wymogów Unii dotyczących udziału odnawialnych źródeł energii w produkcji prądu, bo złożono już wnioski o przyłączenie 50 tys. MW nowych mocy z farm wiatrowych.

W czasach kryzysowych takie inwestycje to duże wyzwanie dla przedsiębiorców.
Zwłaszcza że, jak podkreślał prezes PKO PB, Jerzy Pruski, firmy mają kłopoty z pozyskaniem kredytów. Nie wykluczył jednak, że silne, dobrze zarządzane przedsiębiorstwa będą je otrzymywały łatwiej, bo banki wycofają się z akcji kredytowania przedsiębiorstw słabych. To jednak może pogorszyć już i tak nie najlepszą ich sytuację.

- Trzydzieści podmiotów z udziałem Skarbu Państwa uwikłało się w opcje walutowe na 1 mld złotych - wyznała Joanna Szmid, wiceminister Skarbu Państwa.

Nie obawia się ona jednak, że w dobie kryzysu i braku kredytowania przez banki zabraknie chętnych na prywatyzowane polskie firmy. W 2009 roku proces ten ma dać 12 mld złotych - głównie z branży energetycznej.
- Kiedy patrzę na premie, jakie wypłacają sobie bankowcy, uważam, że sytuacja tego sektora jest świetna - ironizował Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha. Zastanawiał się, czy banki mogą się obyć bez firm, które dają im godziwie zarobić na marży od udzielanych kredytów? A w Polsce 70 proc. firm musi się obyć bez kredytów.

Ripostował natychmiast Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.
- Telefon, telewizor czy laptop również wydają szumy, odciągają od czytania literatury pięknej, ale jednak nie można się bez nich obejść - mówił prezes Sobolewski.

Apelował, by Polacy wyciągnęli lekcję z kryzysu - i dawał na to recepty.
Gwiazdowski nie dał się jednak przekonać, że na dzisiejsze choroby są sprawdzone lekarstwa.
- Albert Einstein słusznie zauważył, że bieżących problemów nie można rozwiązywać za pomocą metod, które obowiązywały wtedy, kiedy problemy powstawały - mówił Sadowski.
Dyskusja o kryzysie będzie trwała także w czwartek.

IKE + czy ZUS? Niedługo trzeba zdecydować

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
nik

A czy w kongresie uczestniczą też posłowie i eurodeputowani PiS - u?

Dodaj ogłoszenie