Kibole to nie tylko małolaty z zawodówek

prof. Adam Bartoszek
Uniwersytet Śląski
Z prof. Adamem Bartoszkiem, socjologiem z Uniwersytetu Śląskiego, rozmawia Marcin Zasada

Trudno uwierzyć, ale kibice i ich problemy stały się głównym tematem kampanii wyborczej. Tylko czy ta grupa społeczna może mieć faktyczny wpływ na wynik wyborów?
Może, ale jego skala będzie uzależniona od oczywistych czynników, jak ogólna frekwencja czy wewnętrzna mobilizacja środowisk kibicowskich.

Na razie narracja PO, jaką słyszymy, zbudowała z nich zwarty i organizacyjnie mobilny elektorat. Co więcej, Jarosław Kaczyński zainwestował w sygnały, które politycznie ten elektorat konsolidują i to był zabieg bardzo skuteczny. Zauważmy, że dawniej grupą, która równie dobrze przebijała się ze swoimi problemami do opinii publicznej, były związki zawodowe. Dziś zostały rozbrojone i przestały być zwartą zbiorowością, która artykułuje roszczenia wobec władzy.
Poza tym, nowy szef Solidarności, Piotr Duda, wycofał jednoznaczną identyfikację z prawicą PiS-owską. Teraz Kaczyński lepiej od PO przyciąga do siebie młody elektorat, którego realną częścią jest środowisko kibiców.

Nie z nauczycielami, nie z górnikami i nie z pielęgniarkami. Dziś Platforma próbuje nawiązać dialog z kibicami. Czy nie przecenia ich politycznej siły demonstrowanej podczas kontrmanifestacji wobec "tuskobusów"?
Proszę pamiętać, że to jest zwarta, zdeterminowana grupa. Jedyna w kraju zdolna do regularnych, widowiskowych demonstracji, pokazywanych w telewizji. Nie ma żadnego nastawienia ideowego, walczy z policją, jako instytucją władzy utożsamianą z rządem i tylko dlatego jest atrakcyjna dla opozycji.

To siła poważna, choć niekonstruktywna, nie prezentuje przecież swoich poglądów w kwestiach wartości czy gospodarki, które kształtują poglądy polityczne. Spoiwem jest poczucie krzywdy.
To ono sprawia, że kibicom łatwo utożsamić się z politykiem opozycji. Jej lider znajdzie zrozumienie w protestującym środowisku i to bez większego zaangażowania. Widzimy to dziś na własne oczy.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Co innego wspólne obrażanie Tuska, a co innego gremialne pójście do głosowania. Myśli pan, że antyplatformowy ruch kibiców może przesądzić o zwycięstwie PiS? W końcu w jakimś celu Prawo i Sprawiedliwość złagodziło w trakcie kampanii wizerunek siły surowej i represyjnej.
Testem skuteczności tej mobilizacji będą wybory. Głosowanie to akt indywidualny i uważam, że kibicom będzie trudniej skoncentrować swoje szeregi niż choćby wiernym, którzy do lokali wyborczych udają się prosto z kościoła, często z ugruntowanymi poglądami.

Nie doceniamy jednak tego, że skład społeczny środowisk kibicowskich czy nawet kibolskich zdecydowanie się zmienił i właśnie te zmiany są źródłem obserwowanej obecnie aktywnej demonstracyjnie postawy. To już nie tylko małolaty z zawodówek.

Kibole stali się grupą lepiej wyedukowaną, która nie boi się konfrontacji z mediami czy politykami. Fakt, na bardzo wąskim polu społecznego buntu, ale trudno nie zauważyć wzrostu poziomu kompetencji kulturowych tej zbiorowości. Czy kibole rzeczywiście obalą rząd Tuska? O wyniku wyborów zadecydują ludzie młodzi, bo to najszersza część niezdecydowanego elektoratu. Więc panowie ze stadionów pośrednio też będą mieli na to wpływ.

To sytuacja paradoksalna, bo pojmowanie kwestii tradycji, narodu lub katolicyzmu przez PiS często dalekie jest od oczekiwań polskiej młodzieży.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Nieuformowane postawy obywatelskie, ich brak dziedziczenia, brak punktów odniesienia w polityce, niski poziom świadomości ideowej - to wszystko powoduje jednak, że odruch emocjonalny przed wyborami jest decydujący przy dzieleniu sympatii między partie.

Rząd Platformy Obywatelskiej sam wybudował nowe areny dla krytyków z klubowymi szalikami. Ładne, ale prawo stadionowe swobodę na tych pięknych stadionach często absurdalnie ogranicza. To dopiero paradoks.
Fakt, jeśli oczywiście założymy, że kibole na nowych stadionach zamienili agresję fizyczną na werbalną.

Premier Donald Tusk, który początkowo bardzo stanowczo komentował poczynania kiboli, dziś zaczyna wchodzić z nimi w dialog. Czyżby premier przestraszył się malejącego poparcia?
Myślę, że raczej dostrzegł zagrożenie. Poza tym, nie podjął wprost konfrontacji, a raczej przekonywał, że nadal będzie starał się wyplenić ze stadionów bandytyzm. Zepchnięcie tego konfliktu na pole, na którym panuje względna zgoda było dość zmyślnym zabiegiem. Mam wrażenie, że Tusk stara się obecnie ograniczać straty, skutki wojny z kibolami dla elity rządzącej.

Wczoraj Tusk przerwał wizytę na Śląsku w ostatnim tygodniu kampanii, by pilnować sytuacji w Zielonej Górze po zamieszkach. Wcześniej na przykład podejmował kibiców na rozmowach, choć wyborcy woleliby pewnie zobaczyć jego debatę z Jarosławem Kaczyńskim.
Po pamiętnym podpaleniu się jakiegoś nieszczęśnika przed budynkiem kancelarii premiera, Tusk też przerwał tournee po Polsce i też odwiedził go w szpitalu. To takie działanie "na wszelki wypadek": lepiej zareagować, bo gdyby reakcji nie było, na premiera spadłyby gromy.

Cztery lata temu gromy PiS spadły na niego, gdy okazało się, że na PO chętniej głosowali więźniowie. Teraz PiS to partia poparcia kiboli. Każde ugrupowanie ma jakiś wstydliwy elektorat.
Różnica jest taka, że PO nie kokietowało osadzonych. Niezależnie od wyników wyborów, PiS raczej dość szybko odklei się od środowisk kibicowskich, bo po wyborach nie będzie żadnego interesu, by dalej forsować ten temat. Jeśli PiS wygra, zapewne zajmie miejsce kibicowskiego wroga, dziś zarezerwowane dla rządzącej Platformy.

To może wtedy PO wreszcie wróci do swych liberalnych ideałów?
Całkiem zabawny to dowcip. Spodziewam się tyle liberalizmu, ile dziś dostajemy obywatelskości, deklarowanej w nazwie partii.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
To Ja dziękuję! :-(
Do podsycania nienawiści do "przeciwnika"?

Do promowania "prawdziwych patriotów"?

Do kształtowania szowinistycznych, polsko-nacjonalistycznych postaw?

...
S
Slazaczka

Profesor ma racje , zapomnial jeszcze dodac , ze wielu kiboli nie ma wogole zadnego wyksztalcenia i pracy .
Swoja frustracje wyladowuja poprzez agresje , chamstwo i slownictwo rynsztokowe . Wtedy sa wielcy i dowartosciowani !!!!!!!!!!!!

m
matoł po zawodówce

Poproś kogoś normalnego, to ci wytłumaczy.

S
Schlesier

a co to cos napisol mo wspolnego z kibolami.Widac,ze ta zawodowka dala ci to co ci dala,ale na kibola wystarczy,bo tam maja jednocyfrowe IQ.

m
matoł po zawodówce

Matoły po zawodówkach potrafią naprawiać samochody, budować domy, wykonywać instalacje elektryczne, hydrauliczne i inne, o których ten pożal się Boże profesórek nie ma zielonego pojęcia. Dla matoła po zawodówce jest czymś normalnym, iż dorosły człowiek ma ugruntowane poglady, no chyba że jest się polskim politykiem, którego motto brzmi ''byle do koryta'', lub profesorem za masło, albo z ramienia po linii partyjnej.

Dodaj ogłoszenie