Krystyny podbiły Zaolzie

Maria Krystyna Zawała
Krystyny, Kryśki, Krychy, Kristiny, panie znane i mniej znane z różnych zakątków świata, przyjechały wczoraj do Cieszyna, by świętować swoje imieniny. Były życzenia, kwiaty, mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy.

Krystyny z całej Polski świętowały wczoraj swoje imieniny. Największa impreza z tej okazji odbyła się w Cieszynie. 12. ogólnopolski zjazd Krystyn zorganizowano w tym roku po dwóch stronach granicy, wspólnie z Kristinami z Czech.

Krysia Dorda z Cieszyna już od czwartku odbierała swoje imienniczki z dworca, woziła je do hoteli i pokazywała miasto. Przyjechały Krystyny nieznane: lekarki, prawniczki, nauczycielki, gospodynie domowe i emerytki. Przyjechały też Krystyny słynne, jak Prońko czy Giżowska, które co roku podczas imienin rozdają setki autografów.

- Szybko okazało się, że to takie same kobiety jak my. I też można z nimi o życiu pogadać - komentuje Krysia Dorda.

- Uwielbiam te spotkania. To taka fantastyczna dawka energii - przyznała Prońko, która wspólne imieniny spędza od początku.

Przyjechały też Krystyny z innych krajów. Największą odległość musiała pokonać Krysia Kasperczak, która przyleciała aż z Chicago.

Wczoraj o godzinie 13. wszystkie panie spotkały się na cieszyńskim Rynku. Z balkonu ratusza powitali je m.in. burmistrz Bogdan Ficek oraz rozliczni goście, w tym między innymi eurodeputowany Jan Olbrycht oraz prezes "Polski Dziennika Zachodniego" Zenon Nowak, który składając solenizantkom życzenia rzucał z balkonu szkarłatne róże. Krysie od redakcji naszej gazety otrzymały też oprócz kwiatów prezenty - piękne czerwone wachlarze. - Pomachajcie nimi, to może wyjdzie słońce - prosił.

Potem panie udały się do teatru im. Adama Mickiewicza, gdzie czekała na nie Krystyna Janda ze spektaklem "Shirley Valentine";. To nie był koniec imienin. Wieczorem wszystkie spotkały się w Trzyńcu na Zaolziu, gdzie odbyła się wieczorna biesiada.
Na sobotę Krystyny zaplanowały zwiedzanie Cieszyna. - Taką mamy tradycję, by zawsze zwiedzać miasta i okolice, w których świętujemy. Teraz panie z całej Polski będą miały okazję poznać nasze piękne Beskidy - wyjaśnia Krystyna Papiernik, współorganizatorka zjazdów, prezes Śląskiej Izby Turystyki.

Doroczne zjazdy imienniczek wymyśliła dziennikarka, a dziś wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek.

Krysia Dorda pracuje w kopalni Borynia. Wstaje o godz. 4 i 35 km dojeżdża do pracy. - Ale raz w miesiącu zostawiam dom oraz kłopoty, piekę cieszyński kołocz i jadę do Katowic spotkać się z przyjaciółkami - opowiada. W tym roku na imieniny przyjaciółki z całej Polski przyjechały do niej. Razem z 719 Krysiami, mieszkającymi w Cieszynie, nad Olzą pojawiło się wczoraj prawie 700 pań o tym imieniu. Z woj. śląskiego ponad 200.

- Już od czwartku nic innego nie robiłam, tylko odbierałam koleżanki z dworca, woziłam do hoteli, pokazywałam moje piękne miasto - mówi wzruszona Dorda. Dzięki imieninom poznała osoby, które na co dzień ogląda tylko w telewizji. - I co się okazało? To takie same kobiety jak my! I też można z nimi o życiu pogadać - mówi z dumą pani Krysia.

W Polsce są 853 tys. 732 kobiety, które na pierwsze lub drugie noszą mają Krystyna. Co roku spotykają się 13 marca na wspólnych imieninach. W dotychczasowych 11 zjazdach wzięło udział prawie 10 tysięcy Kryś. Do tej pory imieniny odbyły się w Katowicach, Sopocie, Kielcach, Ciechocinku, Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Opolu, Poznaniu, Zakopanem i Toruniu. W tym roku padło na Cieszyn.

Co roku na wspólne imieniny przyjeżdżają też Krysie z zagranicy, m.in. uśmiechnięta Krysia Kacperczyk z Chicago, lekkoatletka, olimpijka z 1972 r., brązowa medalistka w sztafecie cztery razy 400 m na Mistrzostwach Europy w Rzymie w 1974 r. i Halowych Mistrzostwach Europy.

- To najdroższy dzień w moim roku - śmieje się Kacperczyk, która - by spotkać się z koleżankami - musi wydać na samolot i pobyt w Polsce prawie 3 tys. dolarów. - Warto, bo tu jest tyle dobrej energii, że ładuję akumulatory na cały rok - podkreśla. Ucieszyła się, gdy spotkała wczoraj swoją koleżankę z reprezentacji Polski, Krysię Lisiecką,profesora Akademii Ekonomicznej w Katowicach. W latach 70. razem skakały przez płotki na 100 metrów i wygrywały dla Polski w pięcioboju.
Głośne "Sto lat", wyśpiewane przez Krystyny Prońko i Giżowską oraz tenora Opery Śląskiej Juliusza Ursyna Niemcewicza w towarzystwie ponad 700 Krystyn słychać było w piątek w całym Cieszynie. Furorę zrobił Ursyn Niemcewicz, który po zaśpiewaniu kilku znanych operowych arii zszedł z balkonu do pań, by wszystkie osobiście ucałować. Potem Kryśki udały się do Teatru im. Adama Mickiewicza, gdzie czekała na nie Krystyna Janda ze spektaklem "Shirley Valentine". Znana aktorka nie po raz pierwszy spotkała się z imienniczkami. Podczas zlotu w Kielcach otrzymała bowiem od nich tytuł i koronę Królowej Krystyn Polskich. Jej portret otwiera też album znanej fotograficzki Janiny Nasierowskiej - "Poczet Krystyn Polskich".

- Sfotografowałam już 220 Kryś i na tym nie koniec - przyznaje Nasierowska.

Wystawa jej portretów odbyła się w Trzyńcu na Zaolziu, gdzie odbyła się wieczorna biesiada z tańcami. Zanim panie zaczęły się bawić, w Domu Kultury "Trisia"; przywitał je prof. Daniel Kadłubiec, opowiadając o historii Zaolzia. Wystąpiły miejscowe zespoły ludowe, zaśpiewała Krysia Giżowska.

- Już od tygodnia dzwoniły do mnie wybierając piosenki - stwierdziła przed występem Giżowska.

Doroczne zjazdy imienniczek wymyśliła dziennikarka, a dziś wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek. Niestety, wczoraj nie mogła przyjechać. W Warszawie zatrzymały ją obowiązki. W specjalnym liście życzyła paniom m.in. dużo zdrowia.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jako

Mario czy tam Krystyno... Może daj sobie z tym spokój - z tym pisaniem. Może znasz się na czymś innym? Po zdaniu jednej Kryśki o tym, że inne Kryśki "to takie same kobiety" jakoś przestało mi się chcieć czytać dalej. A streszczenie tego (sobotniego) tekstu w poniedziałkowym wydaniu już mnie rozbiło na kawałki. Po dwóch dniach nie znalazłaś niczego nowego? A jeśli nowego nie było po co do owego spotkania Krystyn wracać?

Y
Yuko

Moim zdaniem propagowanie spędów z tytułu tego rodzaju okazji jest próbą zwrócenia uwagi na sprawy zupełnie bez znaczenia. Gdyby okazja ta dotyczyła jakiegoś szczytnego celu lub inicjatywy społecznie potrzebnej czy też jakiegoś wydarzenia o charakterze zabawnym, warto byłoby zaprzątać sobie tym głowę i zajmować szpalty gazety. Jest wiele ładnych imion i jakoś nikt nie inicjuje zjazdów z tego powodu, bo nie każdy widzi powód promowania takimi metodami swojej osoby jak uczyniła to pomysłodawczyni, Krystyna Bochenek.

Dodaj ogłoszenie