Ksiądz z Bystrej z zarzutami za znęcanie się nad dziećmi. Bił linijką lub dziennikiem po głowie, szarpał za włosy, nos czy uszy

Agnieszka Nigbor-Chmura
Agnieszka Nigbor-Chmura
Wezwany na przesłuchanie katecheta odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do winy/zdjęcie ilustracyjne
Wezwany na przesłuchanie katecheta odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do winy/zdjęcie ilustracyjne fot Grzegorz Gałasiński/polskapress
Ksiądz Stanisław L. – nauczyciel religii w Szkole Podstawowej w Bystrej - po niemal dwóch latach od rozpoczęcia śledztwa usłyszał w Prokuraturze Rejonowej w Gorlicach zarzuty znęcania się fizycznego i psychicznego nad dziećmi. Za bicie linijką czy dziennikiem po głowie, szarpanie za włosy, nos czy uszy grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.

Wezwany na przesłuchanie katecheta odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do winy. Prokurator zawiesił duchownego w obowiązkach nauczyciela religii w klasach I-III i zakazał mu kontaktowania się z pokrzywdzonymi dziećmi. Informację od prokuratora otrzymał Małopolski Kurator Oświaty i Kuria Diecezjalna w Tarnowie.

O sprawie pisaliśmy jesienią 2019 roku, kiedy rodzice jednego z dzieci tej szkoły zgłosili dyrektorowi, że ksiądz uderzył ich dziecko dziennikiem w głowę. Już wtedy kuratorium odsunęło księdza od nauczania religii w tej szkole i wszczęło procedurę wyjaśniającą, a potem dyscyplinarną, która wciąż trwa. Ruszyło też śledztwo w prokuraturze.

Bicie, poniżanie, krzyki – dla dzieci piekło na ziemi

Rodzice kilkulatki nie raz słyszeli z ust dziewczynki, że ksiądz bardzo krzyczy. Dziecko z kolei zwierzyło się babci, że nauczyciel religii, proboszcz parafii w Bystrej, miał ją szarpnąć za ucho. W dni, kiedy odbywa się nauka religii, niemal siłą prowadzili dziecko do szkoły, choć dziewczynka nie ma problemów z nauką, bardzo lubi swoją klasę i panią. Płacz i ból brzucha tłumaczyli sobie, jak mogli, przede wszystkim tym, że ksiądz jest dość wymagający i może to stresuje dziecko.

Do czasu. Któregoś dnia dziewczynka przyszła do domu, skarżąc się na ból głowy. To wtedy opowiedziała rodzicom, że ksiądz miał ją uderzyć książką czy dziennikiem.

Być może niewiarygodna wówczas dla osób z zewnątrz opowieść dziecka, o tym jak ksiądz krzyczał i uderzył je dziennikiem w głowę, dzisiaj potwierdza się. Materiał, który udało się zgromadzić w toku śledztwa, pozwolił prokuraturze na postawienie zarzutów.

- Z dziecięcych zeznań wynika, że duchowny miał uderzać uczniów dziennikiem bądź linijką, ale też ciągnąć za włosy, nos czy uszy. Potrafił poniżać przed całą klasą, wyzywać i krzyczeć. Stosował też nieadekwatne kary za niewłaściwe zachowanie np. rozmowy na lekcji religii, czy „kręcenie” się w ławce – mówi Sławomir Korbelak, prokurator Prokuratury Rejonowej w Gorlicach.

Pokrzywdzonych 200 a może więcej dzieci?

Dzisiaj prokurator mówi wprost: pokrzywdzonych, bitych linijką czy dziennikiem po głowie, szarpanych za włosy, nos czy uszy może być może być nawet 200 dzieci. Pod uwagę w prowadzonym śledztwie brane jest siedem lat, kiedy oskarżony ks. Stanisław L., długoletni proboszcz parafii w Bystrej pracował jako katecheta w tutejszej szkole.

- W czasie trwania śledztwa docierały do nas kolejne zgłoszenia od rodziców dzieci uczących się w podstawówce w Bystrej – dodaje prokurator.

Zdarzało się, że przesłuchiwane dziecko wskazywało kolejne, które miało doświadczyć przemocy fizycznej i psychicznej ze strony księdza. W sumie na tym etapie śledztwa poszkodowanych jest kilkanaścioro dzieci. Na tym jednak jeszcze na pewno nie koniec.

- Zwróciliśmy się z apelem do rodziców i opiekunów dzieci, że powinny zgłosić się do nas wszystkie osoby, które czują się w jakikolwiek sposób poszkodowane przez katechetę. Odzew ze strony rodziców już jest – tłumaczy prokurator.

Wszystko wskazuje na to, że do tego śledztwa dołączona zostanie sprawa z 2015 roku.

Jak w 2019 roku informował nas ks. Ryszard St. Nowak, rzecznik prasowy biskupa tarnowskiego: - Do Wydziału Katechetycznego Kurii dotarła informacja o niewłaściwym postępowaniu katechety wobec dwóch uczniów. W związku z powyższym miała miejsce interwencja wizytatora wydziału katechetycznego w Szkole Podstawowej w Bystrej. Ówczesna dyrekcja szkoły udzieliła katechecie nagany, zaś sprawa została zgłoszona na policję i do Kuratorium Oświaty. Wówczas poszkodowani wycofali się ze składania zeznań.

Prokuratura wciąż szuka poszkodowanych

Prokurator Sławomir Korbelak mówi, że ani czas, który brany jest pod uwagę w śledztwie, ani wiek czy liczba osób poszkodowanych nie są jeszcze tematem zamkniętym w sprawie znęcania się fizycznego i psychicznego przez księdza z Bystrej.

- We wstępnym etapie śledztwa braliśmy pod uwagę dzieci z klas I-III szkoły podstawowej. Złożyć zeznania powinni jednak wszyscy poszkodowani – mówi prokurator Korbelak.

To istotne, bo do podobnych sytuacji mogło przecież dochodzić na wyższym etapie edukacji np. w gimnazjum.

W sprawie psychicznego czy też fizycznego znęcania się nad dziećmi przez katechetę z Bystrej można zgłaszać się w Prokuraturze Rejonowej w Gorlicach przy ul. Biecka 5, 38-300 Gorlice lub tel: 18 353 55 54 w dni robocze w godzinach 7:30-15:30.

W restauracji zapłacimy więcej

Wideo

Materiał oryginalny: Ksiądz z Bystrej z zarzutami za znęcanie się nad dziećmi. Bił linijką lub dziennikiem po głowie, szarpał za włosy, nos czy uszy - Gazeta Krakowska

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zapewne maryjna kurator Barbara Nowak z aureolą świętości na łbie weźmie w obronę tego sukienkowego popaprańca :)

G
Gość
14 kwietnia, 12:26, grzeg:

Karygodne. To oczywiste. Ale...

Czy nie moglibyście raz napisać o księżach, zakonnikach, siostrach zakonnych, którzy wykonują fantastyczną robotę wychowawczą i inną? Przy czym piszę to z poczuciem posiadania konkretnej wiedzy na ten temat i w pełnym poczuciu odpowiedzialności.

Zatem jak? Choćby raz?

14 kwietnia, 14:01, Gość:

A po co żeby ocieplić wizerunek organizacji mafijnej i przestępczej, której ci porządni są członkami? Jak sa porządni niech uciekają stamtąd albo zmienią organizację na porządną od wewnątrz. Którą szansę mam dawać po kilkunastu wiekach prześladowań fundowanych przez tą organizację?

14 kwietnia, 14:51, grzeg:

Organizacja przestępcza... Na twoim przykładzie widać, jak przez nienawiść dochodzi się do skretynienia.

Jaka nienawiść? Stwierdzenie faktu. Jeśli czapa chowa przestępców i umożliwia im kolejne gwałty na dzieciach a działają w ramach tej organizacji to czym to jest? Problem jest gdzie indziej, że podobni do ciebie przeflancowani inetlektualnie uważają, że to jest w porządku a dzieci lgną do pasterzy i to ich wina.

j
jan maria rakieta !

Wypowiem się, jako osoba skrajnie niewierząca i na temat kato-sekty mająca jak najgorsze zdanie. Ale akurat nie z powodu metod wychowawczych, które tutaj ten ksiądz stosował. Wobec mnie, i moich rówieśników też były stosowane tego typu metody w czasach mojej młodości. Również, przez nauczycieli. Nie było wtedy jakoś epidemii dyzgrafii, dysleksji, ani też chamskiego zachowania pod pozorem wydumanych schorzeń. Może to po części kwestia tego, że były też wówczas szkoły specjalne, do których kierowano młodzież nieprzystosowaną. Nie wiem, ale cała tzw. edukacja, wyglądała o 100 poziomów lepiej i z sensem. A tak "wychowywani" wychodzili na ludzi, a nie na kaleki społeczne, albo roszczeniowe dziwadła, które mają poprzewracane w głowach. Tutaj, myślę też, że jest to sprawa błędnego podejścia, ze strony rodziców tych uczniów. Zamiast składać głupawe donosy, wystarczyło być może najpierw porozmawiać z tym księdzem, że sobie np. takich metod nie życzą. Ale to z kolei, chyba w ogóle jeden z wiwelu problemów, dziwnych wyznawców katolicyzmu, jako upadłej ideologii.

g
grzeg
14 kwietnia, 12:26, grzeg:

Karygodne. To oczywiste. Ale...

Czy nie moglibyście raz napisać o księżach, zakonnikach, siostrach zakonnych, którzy wykonują fantastyczną robotę wychowawczą i inną? Przy czym piszę to z poczuciem posiadania konkretnej wiedzy na ten temat i w pełnym poczuciu odpowiedzialności.

Zatem jak? Choćby raz?

14 kwietnia, 14:01, Gość:

A po co żeby ocieplić wizerunek organizacji mafijnej i przestępczej, której ci porządni są członkami? Jak sa porządni niech uciekają stamtąd albo zmienią organizację na porządną od wewnątrz. Którą szansę mam dawać po kilkunastu wiekach prześladowań fundowanych przez tą organizację?

Organizacja przestępcza... Na twoim przykładzie widać, jak przez nienawiść dochodzi się do skretynienia.

G
Gość
14 kwietnia, 12:26, grzeg:

Karygodne. To oczywiste. Ale...

Czy nie moglibyście raz napisać o księżach, zakonnikach, siostrach zakonnych, którzy wykonują fantastyczną robotę wychowawczą i inną? Przy czym piszę to z poczuciem posiadania konkretnej wiedzy na ten temat i w pełnym poczuciu odpowiedzialności.

Zatem jak? Choćby raz?

A po co żeby ocieplić wizerunek organizacji mafijnej i przestępczej, której ci porządni są członkami? Jak sa porządni niech uciekają stamtąd albo zmienią organizację na porządną od wewnątrz. Którą szansę mam dawać po kilkunastu wiekach prześladowań fundowanych przez tą organizację?

g
grzeg

Karygodne. To oczywiste. Ale...

Czy nie moglibyście raz napisać o księżach, zakonnikach, siostrach zakonnych, którzy wykonują fantastyczną robotę wychowawczą i inną? Przy czym piszę to z poczuciem posiadania konkretnej wiedzy na ten temat i w pełnym poczuciu odpowiedzialności.

Zatem jak? Choćby raz?

D
Do przymulonych Wolaków

Wniosek nasuwa się sam. Nie ufać czarnym ufać dzieciom.

Dodaj ogłoszenie