Ludzie będą wyrzucać odpady do lasu - mówi mieszkaniec Piekar Śl.

Beata Sypuła
Józef Gandyra z Piekar Śl. chce płacić uczciwie za wywóz śmieci
Józef Gandyra z Piekar Śl. chce płacić uczciwie za wywóz śmieci Marzena Bugała
Wcale się nie dziwię, że ludzie wyrzucają śmieci do lasu. Jeśli mają przeżywać z zakładem komunalnym to, co ja... - mówi Józef Gandyra z Piekar Śląskich. Uważa, że nie dość, że go naciągnięto, to jeszcze naruszono jego człowieczą i emerycką godność.

Problem zaczął się w czerwcu. Pan Józef, mieszkający w piekarskiej Józefce, jest człowiekiem skrupulatnym. Dlatego regularnie spisuje, ile kubłów jego śmieci wywiózł piekarski Zakład Gospodarki Komunalnej.

- Chodzi o to, abym płacił za tyle śmieci, ile faktycznie u mnie się zabiera. Ponieważ samochody odbierają odpadki dwa razy w miesiącu, ostateczny rachunek jest prosty do sporządzenia. Jednak w czerwcu został zawyżony. Wydaje się komuś: mała sprawa - 14,26 zł za dodatkowo doliczony kubeł. Ale jako emeryt liczę każdy grosz.

Lecz ważniejsza jest elementarna uczciwość - dlaczego nam płacić za to, czego nie użyłem. Dlatego domagałem się zwrotu pieniędzy - wyjaśnia Józef Gandyra.

Łudził się, że w ZGK ktoś go zrozumie. Najpierw poradzono mu, żeby sam wyjaśnił sobie sprawę z kierowcą obsługującym jego rejon. Kiedy? Przy okazji najbliższego objazdu po Józefce. O której godzinie to będzie? I tu doczekał się despektu, jakiego się nie spodziewał. - Usłyszałem od pracownicy ZGK słowa: "Jest pan emerytem, to ma pan czas. Niech pan siedzi w oknie i czeka". Jak tak można traktować człowieka! - panu Józefowi łamie się głos.

Wstyd. Skandal. Żal. Złość - nie wie, którym słowem ma opisać swoje uczucia. I dodaje, że emeryt to nie jest człowiek w kapciach, siedzący w domu jak kołek. - To ludzie z różnymi obowiązkami i planami na cały dzień, wciąż w ruchu i w rozjazdach: do rodziny, lekarza, na zakupy. A chociażby do kolegów, na ryby, na działkę - mówi Czytelnik. - Nie będę tkwił w oknie przywiązany do śmieciarki - denerwuje się pan Józef.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Okazuje się, że podobny problem - nienależnego doliczania dodatkowych kubłów i opłat za nie - mieli też sąsiedzi. Jednak ci z ul. Bazaltowej dostali od ręki zwrot nadpłaty. Pan Józef - nie. Pyta więc: jakie procedury reklamacyjne obowiązują klienta Zakładu Gospodarki Komunalnej w Piekarach Śląskich? Przy okazji porusza i inny problem: aby śmieciarką wywieziono skoszoną przez niego trawę lub zagrabione liście, musi kupić worki - po 4,50 zł każdy. Albo w ZGK, albo u kierowcy.

- Kierowcy o kasę fiskalną nie pytam. Ale dlaczego w siedzibie Zakładu Gospodarki Komunalnej w Piekarach Śląskich także nie wydają mi paragonu po zakupie? Jak firma rejestruje te wpływy? A gdyby worek był rozklejony, to na jakiej podstawie mógłbym go zareklamować? - pyta Józef Gandyra.

Bez paragonu

Joanna Kruz, rzeczniczka Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach:

Zakłady oczyszczania miasta wywożące śmieci nie muszą jeszcze posługiwać się kasami fiskalnymi, sprzedając np. worki na śmieci. Do 2012 roku korzystają z tzw. zwolnienia przedmiotowego. Jeśli jednak kierowca zostawia je mieszkańcom czy też kupują oni worki w zakładzie wywożącym śmieci, to powinni otrzymać od sprzedawcy dowód wpłaty, potwierdzenie transakcji. To pomaga klientom w przypadku reklamacji, gdyby np. taki worek był uszkodzony.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Opłaty za wywóz śmieci to temat drażliwy, tak samo jak uczciwość

Adam Lukaszczyk, kierownik Zakładu Gospodarki Komunalnej w Piekarach Śląskich

Przykro mi, że doszło do takiego incydentu. Zapraszam pana Józefa Gandyrę do siebie, bo chcę go przeprosić za niestosowne zachowanie pracowników naszej firmy. Takie potraktowanie klienta jest niedopuszczalne! Na usprawiedliwienie mogę jedynie powiedzieć, że mamy bardzo dużo klientów nieuczciwych, takich, którzy nie płacą za wywóz śmieci lub zalegają z opłatami na spore kwoty i usiłujących nas naciągnąć na zwrot za rzekomo niewywieziony kubeł.

Być może pan Gandyra padł ofiarą właśnie takich sytuacji, do których u nas często dochodzi. Ponieważ jednak każ-dy kosz na śmieci wywożony przez nasze śmieciarki jest odnotowany w specjalnym zeszycie, na pewno reklamacja złożona bezpośrednio u mnie albo na piśmie pomoże zweryfikować fakty.

Niestety, w zeszycie tym nie ma potwierdzenia podpisem mieszkańca, ile kubłów śmieci zostało zabranych. Bardzo często odbiór odbywa się pod nieobecność lokatorów. Bywa jednak i tak, że ludzie starsi nie wychodzą z domu, kiedy podjeżdża śmieciarka. Ale generalnie - musimy mieć do siebie zaufanie.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
R-Cz

Zaśmiecić wszystko dookoła, a potem zrzucić na goroli. Tak najlepiej rozwiązać swoją niepełnosprawność.

Dodaj ogłoszenie