Mariacka: sezon się kończy, problemy nie

Dorota Niećko
Dorota Niećko
1152 mandaty, 29 osób, które chcą nowych mieszkań, 131 wydarzeń kulturalnych - to bilans deptaka na ulicy Mariackiej z tego roku.

Na koniec sezonu - choć na Mariackiej wciąż stoją ogródki - radni zajęli się deptakiem. Z ich dyskusji na wczorajszej sesji nic jednak nie wynika, zresztą poświęcili jej o wiele mniej czasu niż np. powołaniu Młodzieżowej Rady Miasta.

Tymczasem problemów jest tu sporo. Jakich? Na przykład z imprezowiczami pijącymi alkohol, ale nie w pubach, a na ławkach. A alkohol kupują w nocnych sklepach. - Mamy ich tu już trzy - wylicza Dominik Tokarski, jeden z przedsiębiorców z Mariackiej. - Ludzie kupują w nich piwo w puszkach za trzy złote i przesiadują na ulicy, a wina spada na nas.

To, że spożywanie alkoholu w miejscu publicznym jest jednym z częstszych wykroczeń, potwierdza mł. insp. Dariusz Augustyniak, komendant KMP w Katowicach. - Na Mariackiej pełno jest też żebraków - dodaje radna Bożena Rojewska. Tymczasem w przyszłości większa część śródmieścia ma przypominać deptak: zamknięta dla ruchu jest już ul. Mielęckiego, w przyszłości ten los czeka też Dworcową. Już wiadomo, że szukają tu lokali firmy, które chcą otwierać puby. - Mariacka jest takim papierkiem lakmusowym - mówił wczoraj radny Michał Jędrzejek. - Jako stolica konurbacji musimy liczyć się z tym, że takie będzie całe centrum.

Sposób na pogodzenie interesów lokatorów kamienic i "zwykłych" mieszkańców miasta, którzy nie imprezują na deptaku, z interesem tych, którzy lubią głośno spędzać tu wieczory? To... uchwała. - W niej możemy określić, czego oczekujemy od tej ulicy - zaproponował radny Marek Szczerbowski.

Na razie jednak pomóc Mariackiej mają policjanci. Komendant miejski rozmawia już o bezpieczeństwie na naszym deptaku ze specjalistą ze szkoły policyjnej w Szczytnie.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sssz

Jako mieszkaniec Katowic i raczej jeszcze młody człowiek który naprawdę wiele "imprez" (czy raczej wydarzeń kulturalnych, bo o takie na ul. Mariackiej miało chodzić ) widział i w nich uczestniczył zastanawiam się coraz częściej jakie drugie dno ma tak wielkie zaangażowanie się co niektórych radnych w tzw. " Ożywianie" ulicy mariackiej. Sama chęć przeszczepienia tego co działo się ( i teraz znowu się dzieje ze względu na częściową legalizację posiadania narkotyków w Czechach ) na ul. Stodolni w centrum Katowic jest żenujące i dla mnie jako mieszkańca Katowic obraźliwe ponieważ mam trochę większe ambicje i takich oczekuję od Władz miasta. Wspominane " Ożywienie " jak dotychczas polega tylko na tym iż promuje się powstawanie jakiś pseudo punktów gastronomicznych (tworzonych na szybko, bez duszy, pomysłu i jakiegoś większego sensu), które tak naprawdę przegrywają konkurencje nawet z "Żabką" i to raczej nie cenami ponieważ te są praktycznie identyczne jak w sklepach od samego początku istnienia tych lokali. No widać nie ma po co w nich spędzać czasu lepiej siąść na ławce i to Pan Tokarski wiedzieć już powinien ponieważ w innej części miasta jego lokal już raz się nie sprawdził a na ul. Mariackiej funkcjonuje tak jak większość innych tylko dzięki ogromnym kwotom pompowanym z kasy urzędu miasta w pseudo " wydarzenia kulturalne ".
Chwała władzom miasta za remont ul. Mariackiej i za chęć wymazania jej nienajlepszej „historycznej” opinii no ale póki co to oprócz „Kobiet pracujących” mamy teraz dodatkowo:
speluny z ich pseudo ochroniarzami co i rusz tłukącymi się z konkurencyjnymi grupami chcącymi przejmować lokale, dilerów oraz bandę najgorszego elementu z całej „konurbacji” zjeżdżającego na darmowe „Granie” w centrum miasta na ulicę której remont kosztował miasto kilkanaście milionów złotych ( a na dzień dzisiejszy dzięki jej ożywieniu wygląda chyba gorzej niż przed nim ) z przepięknym, odnowionym kościołem który najlepiej ( według jednego z radnych ) schować za mór .
Tak sobie myślę że może radni skończyli by w końcu jakoś tak dziwnie aktywnie wspierać te niektóre inicjatywy i zostawili ul. Mariacką w spokoju, jeżeli ma być deptakiem to niech nim będzie a lokale gastronomiczne jeżeli rzeczywiście mają coś do zaoferowania to same sobie poradzą i pewnie przetrwają, a jeżeli nie to widać taka wola rynku i pompowanie w ich utrzymanie na siłę miejskich pieniędzy raczej sensu nie ma.
A te wspaniałe „Wydarzenia kulturalne” które dotychczas na ul. Mariackiej organizowano można przecież robić w innych, lepiej do tego celu przystosowanych miejscach jak np.: pusty, ogromny teren po Hucie Szopienice który do tego typu „Ożywienia” jest idealny i tam na pustej przestrzeni jak i w krzakach oraz ruinach ją okalających „Imprezowicze” wraz z radnymi chcącymi w tym uczestniczyć mogą robić wszystkie te wspaniałe rzeczy które teraz robią na ulicy Mariackiej, jej bramach, klatkach schodowych i plastikowych toaletach nie przeszkadzając zwykłym mieszkańcom, lokatorom oraz tym którzy chcą odpocząć spacerując po pięknie odnowionym deptaku.

Dodaj ogłoszenie