- Nie rozumiem zachowania kół łowieckich - mówił w piątek w Bydgoszczy Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Uważa, że nie polując na dziki, koła są współwinne afrykańskiemu pomorowi świń w naszym kraju.

Minister wziął udział 27 lipca w posiedzeniu Zespołu Doradczego ds. Wsi i Rolnictwa, który działa w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim. Wcześniej spotkał się z mediami. Mówił m.in. o aktualnej sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się choroby ASF u świń.

- Aby w naszych warunkach skutecznie tę chorobę ograniczyć, a potem zwalczyć, są potrzebne przynajmniej 2 zdecydowane obszary działań - uważa Ardanowski. Wymienia tu wybicie dzików niemal do zera w strefach zapowietrzenia, pozwalającego w przyszłości na odtworzenie populacji.

Drugą sprawą jest bioasekuracja, zapewnienia jej w każdym gospodarstwie. - Czy to jedna sztuka, czy sto - trzeba zabezpieczyć budynki, gdzie są trzymane świnie przed wprowadzeniem choroby - mówił minister. Jeśli organizacyjnie nie jest to możliwe, rolnik ma zrezygnować z hodowli na 3 lata, “żeby często niechcący nie stać się roznosicielem wirusa”. Przewidziano odszkodowanie.

Szef resortu podkreśla, że odstrzał dzików niemal do zera jest kluczowy w walce z wirusem. - Jeśli myśliwym brakuje naboi, rząd im kupi - zapewniał Ardanowski. Podkreślał, że do dyspozycji są też chłodnie. Uspokajał gospodarzy: - Nie będzie nigdy transportu zwierząt do utylizacji między województwami - dodawał i apelował do kół łowieckich: - Panowie, opanujcie się i zacznijcie strzelać do dzików.

Minister rolnictwa: Bioasekuracja musi być przestrzegana. Państwo pomoże w poniesionych kosztach

Ardanowski: Na rezerwy państwowe będą kupowane zdrowe przebadane świnie z terenów ASF, przerabiane i przechowywane.

Minister zapowiedział również, że z najbliższą korespondencją od KRUS - aby nie generować kolejnych kosztów - rolnicy dostaną informację o tym, co to ASF i jak zwalczać, co zrobić, żeby spełnić wymagania bioasekuracji.