Na komarku do Afryki: Piotr Polok z Czechowic-Dziedzic dokonał niemożliwego WIDEO

Łukasz Klimaniec
Łukasz Klimaniec
Piotr Polok z Czechowic-Dziedzic dojechał do Maroko na popularnym komarku
Piotr Polok z Czechowic-Dziedzic dojechał do Maroko na popularnym komarku Łukasz Klimaniec/Dziennik Zachodni
Z Polski do Afryki na komarku! Nie ma rzeczy niemożliwych - Piotr Polok z Czechowic-Dziedzic zrobił coś, czego jeszcze nikomu się nie udało. Dojechał z Czechowic-Dziedzic do Maroka na motorowerze Komar (rocznik 1975). Popularnym komarkiem pokonał 4450 kilometrów w 23 dni. W sobotę oficjalnie przywitano podróżnika.

Co mnie skłoniło? Chęć zrobienia czegoś szalonego i czegoś, czego nikt jeszcze nigdy nie dokonał. Takim sprzętem takiego dystansu nikt nie przejechał – mówi Piotr Polok z Czechowic-Dziedzic. W sobotę przed Pałacem Kotulińskich w Czechowicach-Dziedzicach motocykliści z różnych stron Beskidów i Śląska, rodzina i przyjaciele witali go oficjalnie po zakończonej podróży z Czechowic-Dziedzic do Maroko. W ciągu 23 dni Piotr Polok pokonał 4450 kilometrów.

- Pogoda dała mi w kość, ale poza tym jazda była przyjemna - bez problemu jestem w stanie po raz kolejny tego typu motorowerem wyruszyć w taką trasę – zapewnia.

Największe rozczarowanie pogodowe dotknęło go w Hiszpanii. Bez przerwy padał deszcz. – Hiszpanie mówili, że pierwszy raz od dziesięciu lat trafił się taki deszczowy maj. Miałem pecha – przyznaje.

Jadąc komarkiem rozwijał prędkość od 30 do 45 kilometrów na godzinę. Napotykani po drodze ludzie niedowierzali, że taki pojazd może przejechać tyle kilometrów.

- Komar spisał się rewelacyjnie. Poza dwiema drobnymi awariami – konieczne było wymienienie platynek, uszkodzeniu uległa też sprężyna, która ściąga szczeki hamulcowe. I dwa razy złapałem gumę, pod sam koniec trasy – przyznaje.

Piotr Polok był już wcześniej w Afryce na motocyklu, słynnej MZ. Ale wyprawa Komarem do Maroka stanowiła jeszcze większe wyzwanie. Najtrudniejsze były Pireneje oraz drogi wylotowe z dużych miast.
- To było naprawdę stresujące, zwłaszcza, że nie miałem… prawego lusterka. To był błąd, że go nie zamontowałem. Bardzo przydałoby się w takich sytuacjach – mówi.

W czasie podróży dostał mandat we Francji za przejazd autostradą (22 euro), a w Maroko miejscowi funkcjonariusze chcieli naciągnąć go na pieniądze sugerując, ze takim pojazd nie może poruszać się po ich drogach.

Na całą podróż wydał 540 euro, z czego około 120 euro na jedzenie.
– Nie stołowałem się w restauracjach, bo nie było mnie na to stać. Kupowałem jedzenie w sklepach i przyrządzałem sobie. Schudłem w ciągu tej podróży 4 kilogramy… - uśmiecha się.

16 nocy spędził w namiocie. Pozostałe w hostelach. Po osiągnięciu celu wracał samolotem, a komarka udało się sprowadzić do kraju dzięki dużej pomocy znajomych i firmy spedycyjnej.

W sobotę przed Pałacem Kotulińskich Piotr Polok odebrał wiele gratulacji słów uznania. Następnie w kolumnie motocyklistów przejechał ulicami Czechowic-Dziedzic świętując udaną wyprawę.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Włodek2017
To tylko udowadnia że polskie konstrukcje były nie do zajebania a w szczególności silniki S 38 (Jajo) gdzie moc można podnieść do 4 KM oraz silniki kwadratowe Dezametu 023 z pancerną skrzynią biegów która wytrzyma nawet zmianę biegów bez sprzęgła w przeciwieństwie do silników kwadratowych 019 które były totalnym szrotem.
m
mara ślonsko
ja te pizdziki boly niy do zdarcio!!!
t
tja
Dopytajcie o fakty potem Piszcie...
Do Afryki... powrot na aucie....
Dodaj ogłoszenie