Omid Scobie, Carolyn Durand „Harry i Meghan. Chcemy być wolni”. Recenzja: królewskie małżeństwo, które szuka wolności od Korony i tradycji

Magdalena Nowacka-Goik
Magdalena Nowacka-Goik
MANO
Harry i Meghan, brytyjski książę, syn księżnej Diany zwanej „królową ludzkich serc” i amerykańska aktorka, to para budząca wiele kontrowersji, od pierwszego momentu, kiedy świat dowiedział się, że „coś ich łączy”. Za chwilę miną trzy lata od ich królewskiego ślubu, dwa od narodzin ich jedynego (jak na razie) syna i rok, jak „wypisali się” z szeregów brytyjskiej rodziny królewskiej, a następnie opuścili Wielką Brytanię. Media właśnie podały, że Meghan Markle wygrała proces z tabloidem, który opublikował fragmenty jej prywatnej korespondencji z ojcem, z którym ma „trudne” relacje. A na rynku wydawniczym ukazała się książka Omid Scobie i Carolyn Durand „Harry i Meghan. Chcemy być wolni”.

Oczywiście, wygrana w procesie nie wpłynie z pewnością na zahamowanie zainteresowania medialnego tą parą, która swoim niekonwencjonalnym podejściem do życia, świadomym łamaniem tradycji i konwenansów (nadal ważnych w sferze arystokracji) zawsze plasuje się jako temat numer jeden brytyjskich tabloidów (i nie tylko).

Autorzy wykonali solidny research

W tym kontekście publikacja wydawnictwa Znak Horyzont, która właśnie ukazała się w Polsce, z pewnością może pomóc zrozumieć, czym kieruje się to małżeństwo w swoich działaniach, z czego wynikają jego decyzje i przede wszystkim, jakimi ludźmi są Meghan i Harry. To, że niekoniecznie takimi, jak nam się wydaje, pokazują w swojej książce Omid Scobie i Carloyn Durand.

Przyznaję, że zastanawiałam się, jakim kluczem posłużą się przy pisaniu tej książki. I nie mam wątpliwości, że to klucz solidny, nie plastikowy. Autorzy są osobami, które od lat zajmują się historią rodziny królewskiej. Scobie to pisarz i dziennikarz, królewski korespondent „Harper’s Bazaar”, autor podcastu dotyczącego rodziny królewskiej, często towarzyszący w podróżach młodszej części potomków królowej brytyjskiej Elżbiety II. Durand jest również pisarką, współpracuje z mediami brytyjskimi i amerykańskimi. Jest także producentką telewizyjną, która przez niemal 20 lat pracowała w Londynie. Ma na swoim koncie wiele wywiadów z członkami rodziny królewskiej.

Nad książką pracowali od 2016 roku. To, że są rzetelnymi dziennikarzami, widać od pierwszych stron tej książki. Research, jaki zrobili, jest bardzo solidny. Połączenie ich literacko-dziennikarskiego podejścia sprawia, że książkę czyta się trochę jak powieść, ale jednak mocno opartą na faktach i to w iście kronikarskim stylu. Wszystkie pojawiające się dialogi, cytaty, jeśli nawet nie są dosłowne, nie budzą jednak wątpliwości, iż nie jest to licentia poetica. Obok przytaczanych wypowiedzi „osób z bliskiego środowiska”, mamy tu bowiem relacje konkretnych ludzi, podane z ich nazwiskami – współpracowników królewskiej pary, projektantów mody, przyjaciół, kolegów z planu filmowego Meghan.

Dzień po dniu. Kiedy Harry poznał Meghan...

Czytelnik sam nakreśla sobie wizerunek tej pary. I nie jest on ani zbyt słodki, ani gorzki czy pikantny. Autorzy starali się (i – moim zdaniem - to się udało) pokazać Harry’ego i Meghan jak najprawdziwiej – nie unikając elementów wzruszeń, ale też bez zbędnej egzaltacji.

Jeśli czytelnik oczekuje detali w stylu, co lubią jeść, czytać i jak spędzają czas – dostanie je. Śledzimy więc dzień po dniu czas, kiedy bliżej się poznawali. Wiemy, co jedzą na śniadanie (Meghan zmotywowała „swojego chłopaka” do przejścia na zdrową dietę), poznajemy tytuły ich ulubionych poradników (Harry: „Osiem kroków do szczęścia: buddyjski sposób kochania dobroci”, Meg: „Manifest motywacji: dziewięć deklaracji potęgi osobistej”), towarzyszymy im w codzienności sprzed ślubu i tej, która przyszła potem. Zerkamy na ich konta na portalach społecznościowych, słuchamy zwierzeń, którymi obdarzali swoich przyjaciół, zaglądamy na wesele, śmiejemy się słuchając przemowy księcia Karola i wzruszamy narodzinami syna.

Widzimy, jak „pieguska” i „rudzielec” są wobec siebie lojalni, ile potrafią wzajemnie dla siebie poświęcić i mimo swoich temperamentów, są wierni – sobie i swoim wyborom. Nie brakuje też trudnych momentów – konfliktu Harry’ego z bardzo mu bliskim bratem czy Meghan z ojcem i przyrodnim rodzeństwem, którzy robili wszystko, aby zniszczyć jej plany.

Oczywiście dowiemy się też, jak dorastali, jakie mieli i mają relacje z innymi ludźmi, co wpłynęło na budowanie ich tożsamości. Zaglądamy więc za pałacowe mury, ale co ważne, autorzy rozwiewają wiele plotek i stawiają na prawdę, która wcale nie musi być mniej ciekawa, niż sensacyjne doniesienia.

Nie przeocz

Enfant terrible rodziny królewskiej i jego żona

Każdy z 24 rozdziałów (książka ma blisko 400 stron, z czego tylko 15 to zdjęcia) pozwala nam bliżej poznać „enfant terrible” rodziny królewskiej i jego ukochaną. Nie tylko w ich wspólnych relacjach, ale także każde z osobna. I chociaż wychowali się w zupełnie różnych środowiskach, okazuje się, że łączy ich naprawdę wiele. Być może – wbrew pozorom – o wiele więcej niż księcia Wiliama i jego żonę, księżną Kate.

Chociaż Meghan, choćby z racji wykonywanego zawodu aktorki jest osobą ekstrawertyczną, lubiąca być „na świeczniku”, to książę Harry, bynajmniej nie jest zamkniętym w sobie introwertykiem, chociaż może czasami takim się wydawać. Zawsze miał jednak w sobie sporą dozę przekory, chęć „siłowania się ze światem”, otwartość, których to cech nie ma jego o wiele bardziej powściągliwy brat. To Harry ma w sobie energię do działania i to z pewnością łączy go z Meghan. Zresztą, widać to od pierwszego momentu, pierwszego spotkania. Harry opowiadał o działalności charytatywnej, dzieląc się historiami z intensywnych wypraw do Afryki.

Ich „pasja do tego, by na dobre zmienić świat”, jak opisywał to Harry, była – słowami Meghan – jedną z pierwszych rzeczy, która ich połączyła. (s. 49)

Oboje są niepokorni, ale świadomi swoich decyzji i odważnie łamią konwencję.

Dwa różne światy. Więcej łączy niż dzieli?

Poznali się na zupełnie innym etapie życia niż Wiliam i Kate, którzy zostali parą już podczas studiów i byli nią przez wiele lat, rozstając się i wracając, aby ostatecznie stworzyć kochającą się rodzinę, idealnie wpisującą się w tradycje królewskie. I chociaż oczywiście są parą nowoczesną, to jednak nadal mieszczącą się w konwencji tzw. bajki o księciu i księżniczce.

Księżna Kate jest uwielbiana przez wielu, ale w porównaniu z Meghan wypada nieco blado i zachowawczo. Nietrudno też zauważyć, iż zostając żoną Wiliama bez większych problemów wpasowała się w ramy świata brytyjskiej arystokracji. Nie musiała kruszyć lodu i walczyć z wiatrakami. Wychowała się w tradycyjnej rodzinie, której model teraz powiela – chociaż oczywiście z pewnymi ograniczeniami, wynikającymi z dworskich zasad. Dostosowała się do nich szybko i bez większych dylematów.

Co innego Meghan – od początku mogło się wydawać, że jako potencjalna kandydatka na książęca małżonkę praktycznie jest na szarym końcu listy. A nawet, mówiąc wprost – jest na czarnej liście. Tymczasem Harry wybrał właśnie ją – rozwódkę, aktorkę (wuj jego babci z powodu takiego wyboru stracił tron. Ale Harry na szczęście jest tym drugim synem i w kolejce do tronu dopiero za ojcem, bratem i trojgiem dzieci swojego brata), innego wyznania (przed ślubem jednak to się zmieniło), z rozbitej rodziny, o innym kolorze skóry, Amerykankę.

Wydawało się, że małżeństwo tej pary to coś bez precedensu, czego, mimo wszystko, nie udźwignie brytyjska rodzina królewska z królową Elżbietą II na czele. Tymczasem to oni, Harry i Meghan, pobierając się, bardzo szybko stwierdzili, że nie mogą pozostać wierni sobie, ideałom, życiu takiemu, jakie chcą prowadzić i jednocześnie funkcjonować jako książę i księżna Sussex.

Zobacz koniecznie

Kto bardziej tęsknił za wolnością?

Od roku żyją inaczej, a media co jakiś czas donoszą, że to odcięcie i wybór życia na własną rękę mocno ich kosztowały. Ich relacje podobno pogorszyły się, przy czym to Meghan jest tą „złą”, przez którą cierpi Harry. Żona przecież „zmusiła” go do odcięcia się (oficjalnego, bo nie dosłownie) od najbliższych, a on sam cierpi przez jej humory, tęskni za blichtrem dworu, w którym dorastał. I z pewnością końcem końców, małżeństwo od początku skazane na porażkę, zapewne już wkrótce się rozpadnie.

Przyznaję, pewnie też tak bym myślała, gdybym nie przeczytała tej książki. Harry to jednak silny mężczyzna, który z pewnością szanuje wybory swojej samodzielnej żony, ale też łączy ich naprawdę wiele. Książę ma na swoim koncie trochę grzechów młodości i szaleństw, ale z pewnością nie jest „rozpieszczonym bachorem królewskim”. Ma za sobą służbę wojskową i wiele działań, dlatego hasła w stylu, że "ma już dość ambicji swojej żony, która cały czas wymyśla nowe projekty", podczas kiedy on liczył na spokojne życie, wydają się być kompletnie bez pokrycia.

Harry w 2005 roku wstąpił do Royal Military Academy Sandhurst, a w latach 2007–2008 i 2012-2013 służył w czasie wojny w Afganistanie. Posiada rangi dowódcy eskadry, majora i komandora podporucznika. W 2014 był inicjatorem wydarzenia Invictus Games – zawodów sportowych dla weteranów wojennych. Dziesięć lat temu zdobył północny biegun Ziemi, a dwa lata później, biegun południowy. Jego aktywności związane są głównie z przeciwdziałaniem zakażeniom wirusem HIV, ochroną środowiska, sportem i ochroną zdrowia psychicznego. Czy taki człowiek marzy o „spokoju”?

Autorzy odsłaniają także kulisy „megxitu” – najbardziej chyba kontrowersyjnej decyzji, którą podjęli Harry i jego żona. Jak naprawdę zareagowała królowa Elżbieta II? Czy wpłynęło to na ochłodzenie relacji między babcią i wnuczkiem, królową i księciem? Jak bardzo ta decyzja była wspólną królewskich małżonków? Także na te pytania znajdziemy tu odpowiedzi.
„Harry i Meghan. Chcemy być wolni” to książka, której autorzy starają się jak najbardziej obiektywnie przedstawić zarówno małżonków, jak również ich bliskich. Nie oceniają, nie pochlebiają, nie krytykują. Pozostawiają to czytelnikowi.

Omid Scobie, Carolyn Durand, „Harry i Meghan. Chcemy być wolni”, tłum. Monika Skowron, Violetta Dobosz, Znak Horyzont, 2021, 382 strony

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Netflix będzie kręcił w Krakowie. Projekt na razie owiany tajemnicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie