Otworzyły się ludzkie serca w czasie Zagłady

Agata Pustułka
Doktor Aleksandra Namysło z katowickiego IPN kieruje projektem badawczym Ocaleni dzięki Polakom
Doktor Aleksandra Namysło z katowickiego IPN kieruje projektem badawczym Ocaleni dzięki Polakom FOT. MIKOŁAJ SUCHAN
Udostępnij:
Katowicki oddział IPN realizuje ciekawy projekt badawczy Ocaleni dzięki Polakom.

Instytut Pamięci Narodowej przygotowuje bazę danych, w której znajdą się nazwiska Polaków represjonowanych podczas II wojny światowej z powodu pomocy udzielanej przez nich Żydom. Koordynatorką ogólnopolskiego projektu badawczego jest dr Aleksandra Namysło z katowickiego IPN, główna specjalistka Okręgowego Biura Edukacji Publicznej IPN, która zajmuje się głównie kwestiami związanymi z zagładą Żydów Śląska i Zagłębia. Udział projekcie biorą też między innymi Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych, Żydowski Instytut Historyczny oraz Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem. Pomoc zadeklarowały również archiwa niemieckie.

- Czekamy też na otwarcie archiwów za wschodnią granicą. Spodziewamy się znaleźć w nich wiele cennych informacji - mówi dr Namysło.

Praca jest zaplanowana na kilka lat. W efekcie powstanie publikacja z krótkimi biogramami Polaków, którzy nie przeszli obojętnie wobec żydowskiej krzywdy i ponieśli za to represje. Do tej pory udało się zarchiwizować około 4 tys. przykładów szlachetnych uczynków. Liczba ta nie jest tożsama z liczbą osób udzielających pomocy, bo w wielu sytuacjach nazwiska Polaków powtarzają się.

Ze 100 tys. Żydów mieszkających przed wojną w Zagłębiu, Holocaust przeżyło 6 tysięcy

Leksykon wypełni białą plamę i będzie ważnym składnikiem naszej wspólnej, polsko-żydowskiej historii, mimo jej skomplikowania i (często) wzajemnych podejrzliwości. Z pewnością indeks ten będzie również dowodem, że wbrew stereotypowym i krzywdzącym opiniom Polacy nie byli narodem stuprocentowo antysemickim.

Oczywiście przy okazji pokazywania chwalebnych czynów, nie można wybielać haniebnych postaw, jakie miały miejsce. Bo przecież w już opublikowanej przez IPN pozycji Marka Chodakiewicza o stosunkach polsko-żydowskich po wojnie można przeczytać, że w latach 1944-1947 w Polsce zabito około 700 Żydów, a większość z nich zginęła w wyniku mordów rabunkowych.

Z drugiej strony warto powtarzać, że liczbę ocalonych Żydów w całej Polsce szacuje się na 50 tysięcy. Dramatycznie niewiele, a jednak ogromnie dużo, biorąc pod uwagę wojenny terror i konsekwencje, jakie spotykały Polaków.

Statystyczny wymiar Holocaustu pokazują losy Żydów zagłębiowskich. Z około 100 tysięcy zamieszkujących przed II wojną światową Zagłębie Dąbrowskie, Holocaust przeżyło jedynie 6 tysięcy.
- Pierwszy sprawdzian zachowań wobec żydowskich sąsiadów przeszli mieszkańcy Śląska i Zagłębia już w momencie wkraczania wojsk niemieckich, które dopuściły się licznych ekscesów wobec miejscowej ludności żydowskiej. Konfiskaty majątków, zamykanie sklepów, mordy, zmuszanie ortodoksyjnych Żydów do golenia bród zdarzały się m.in. w Sławkowie, Będzinie, Bielsku i Białej. Już ósmego września w Katowicach i Sosnowcu spłonęły synagogi, a w Będzinie żołnierze Wehrmachtu zastrzelili kilkanaście osób mieszkających w pobliżu bóżnicy i kilku ortodoksyjnych Żydów, którzy próbowali wynieść z trawionej przez ogień świątyni rodały i księgi religijne. Innych wsadzali do beczek ze smołą i podpalali - przypomina dr Namysło.

Wielu Żydów, którzy usiłowali schronić się w będzińskiej synagodze uratował ówczesny proboszcz znajdującej się nieopodal katolickiej parafii, ks. Mieczysław Zawadzki. W protokole z przesłuchań, jakie złożył po wojnie, można przeczytać dramatyczną relację kapłana, który mówił: Żydzi wypędzeni ze swych domów, bici, mordowani, poczęli uciekać w stronę kościoła, zajęli całą uliczkę od wikariatki aż po bramę plebanii, lamentując, wołając ratunku. Nie namyślając się wiele, otworzyłem własnoręcznie bramy i poprowadziłem ich spokojnie na Górę Zamkową, gdzie nic im nie groziło.

Jednym z uratowanych przez księdza Zawadzkiego był Icchak Turner, wtedy 16-latek, któremu na plebanii opatrzono ranną nogę, a potem został przyjęty przez miejscową sławę medyczną, doktora Tadeusza Kosibowicza. Turner przeżył. Już kilka razy odwiedził Będzin, a lekarz i ksiądz po wojnie dostali medale "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata". Tym najwyższym odznaczeniem, przyznawanym w Izraelu nie-Żydom w myśl zasady "Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat", zostało uhonorowanych do tej pory ponad 20 tys. osób z całego świata. Wśród nich aż 30 proc., czyli ponad 6 tys. stanowią Polacy. Można tylko przypuszczać, że przypadków pomocy było więcej. Nie wszystkie są jednak znane. - O znalezienie jak największej liczby takich osób właśnie nam chodzi - twierdzi dr Namysło.
Miejscem szczególnych represji hitlerowskich był Będzin. W dniu wybuchu wojny po ulicach miasta chodziło 25 tys. Żydów. Stanowili dokładnie połowę ludności. Wiceburmistrzem był Żyd, Lejzer Rubinlicht, jedyny w Polsce Żyd na tak wysokim stanowisku. - Pierwsze deportacje Żydów z Zagłębia do KL Auschwitz zaczęły się w maju i sierpniu 1942 roku, od października 1942 roku zaczęto budować getta na Kamionce i Środuli - mówi dr Namysło.

- Wtedy też pojawiła się pilna konieczność ratowania ich i szukania schronienia wśród polskich sąsiadów. Działania na rzecz zorganizowania przerzutu młodzieży żydowskiej do Palestyny przez Słowację i Węgry prowadziła Zagłębiowska Żydowska Organizacja Bojowa, która zrzeszała w tym rejonie około 1,5 tys. osób. Żydowscy bojownicy i ich polscy pomocnicy mieli mało czasu, bo już rok później, w sierpniu 1943 roku, Niemcy przystąpili do likwidacji gett w Będzinie, Sosnowcu i Zawierciu. Obowiązywał jeden kierunek: Auschwitz. To w tym czasie w Birkenau zginęła 14-letnia będzińska Żydówka Rutka Laskier, której słynny pamiętnik czasu Holocaustu w 2006 r. opublikował Dziennik Zachodni.

- Akcję tę przeżyli tylko ci, którzy zdołali się uratować w przygotowanych wcześniej bunkrach getta lub poza nim - wyjaśnia dr Namysło, która wnikliwie prześledziła mechanizm ratowania Żydów. Najpierw trafiali do kryjówek przygotowanych po polskiej stronie, m.in. przez Romana Kołodzieja, który zdezerterował z wojska niemieckiego i przeprowadzał Żydów do punktów pośrednich (w czasie jednej z takich akcji zginął) i przez rodzinę Kobylców z Michałkowic.
- Piotr Kobylec, wykorzystując doświadczenia zawodowe z kopalni, zbudował bunkier w kuchni pod podłogą, gdzie niekiedy ukrywało się 30 osób - mówi dr Namysło. - W akcji pomocy uczestniczyła córka Kobylców, Klara Banasik, której mąż w tym czasie służył w Wehrmachcie. Na rodzinę Kobylców spadły później ogromne represje. Prawie cała rodzina została aresztowana, a Piotra wywieziono do Auschwitz-Birkenau.

Po kilku dniach nerwowego oczekiwania po ukrywających się Żydów przychodzili przewodnicy, którzy przeprowadzali ich przez słowacką granice. Dr Aleksandra Namysło dotarła też do innych świadectw bezprzykładnej odwagi. Jedna z sosnowi-czanek specjalnie wynajęła mieszkanie, by przechowywać w nim Żydów, a jedna z mieszkanek Dąbrowy Górniczej umieściła chorych Żydów w szpitalu na aryjskich papierach. Gdy spra-wa się wydała, została wysłana do KL Ravensbrück. Maria Dziurowiczowa z Sosnowca została nazwana przez "swoich" ocalonych aniołem, gdyż po ich ucieczce z getta w sosnowieckiej Środuli bezinteresownie przechowywała ich przez dwa lata.

- Szczególnie wzruszający jest los małżeństwa nauczycieli z Jaworzna, Jana i Heleny Prześlaków, którzy w szkole ukrywali kilkudziesięciu Żydów - mówi dr Namysło. - Oboje trafili do Auschwitz i nie przeżyli obozowych męczarni. Udało mi się także dotrzeć do nietypowej historii przechowywania Żydów przez niemiecką rodzinę z Bielska. Umieszczali oni żydowskie kobiety w niemieckich rodzinach jako pomoc domową.

Dziś w Izraelu mieszka około 1000 osób, których korzenie wywodzą się znad Przemszy. To ostatnie pokolenie Żydów urodzonych w Polsce. Ich dzieci nie znają już języka polskiego, ale niektórzy z nich założyli w Związku Żydów Zagłębia grupę Pokolenia Kontynuatorów. Oni będą pamiętać. Starzy Żydzi przy drodze do Jerozolimy, niedaleko miejscowości Modijn posadzili 10 tysięcy drzew. Tak powstał Las Zagłębia. Potem zbudowali Yad Hazikaron - Ośrodek Pamięci. Przy wejściu wisi mapa Zagłębia. Każde miasto ma tam swoją ścianę. Wyryte są na nich imiona tych, którzy zginęli. W Dolinie Imion znajduje się fragment Tory ze spalonej przez Niemców będzińskiej synagogi.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie