Paweł Kowal: Umizgi do radykalnej lewicy źle się skończą dla PO i całej Polski

Anita CzuprynZaktualizowano 
Bartek Syta
Jeżeli Platforma zacznie się umizgiwać do skrajnej lewicy, to uniemożliwi sobie zwycięstwo w wyborach i utoruje drogę większym radykałom, bo to jest reguła w polityce - mówi Paweł Kowal, historyk, publicysta, były europoseł PiS.

Polityczne samobójstwo i kompromitacja opozycji, czy sprytna taktyka PiS - jak Pan widzi to, co wydarzyło się 10 i 11 stycznia w Sejmie w sprawie głosowania nad projektami dotyczącymi aborcji?
Pierwsze, co uderza to efektywność Barbary Nowackiej, która chyba nawet sama nie sądziła, że będzie tak skuteczna, doprowadzając do skłócenia się opozycji i zamieszania. Druga rzecz, jaką trzeba podkreślić, to że sam w sobie fakt, iż Grzegorz Schetyna stara się konsolidować swój klub w ten sposób, by był on w pełni sterowny nie musi być pozbawiony sensu. To jest dokładnie jak taktyka Jarosława Kaczyńskiego, który, gdy był w opozycji, z tych, którzy nie byli w partii tworzył społeczną otulinę dla swojej formacji z dużą tolerancją dla ich zachowań, byle dobrze mówili o PiS. Jednak wewnątrz, dla członków klubu i działaczy wzmacniał dyscyplinę. Wychodził z założenia, że dla opozycyjnego klubu najczęściej nie ma znaczenia, czy ma 142 czy 146 posłów. Od listopada było wyraźnie widać, że klub PO traci sterowność, posłowie nie przychodzili na ważne debaty itd, zapewne więc powstało wewnętrzne zapotrzebowanie na zwarcie szeregów.

Jeśli chodzi o sprawy światopoglądowe, to w PO nigdy wcześniej nie było dyscypliny, jak mają głosować posłowie.
I tu dochodzimy do jądra problemu, chyba źle wybrano moment na zwieranie szeregów. Otóż w percepcji społecznej to głosowanie było głosowaniem w sprawie aborcji, a nie procedury. A to powoduje poważne potencjalnie konsekwencje. Inna kwestia, że klub Platformy traci efektywnych posłów.

CZYTAJ TAKŻE: PO i Nowoczesna w spirali śmierci. Opozycja ma niewiele czasu na korektę kursu

Pytanie, czy Platforma straciła tylko trójkę posłów, którzy zagłosowali przeciwko obywatelskiemu projektowi komitetu Ratujmy Kobiety, czy coś więcej?
Zadaję sobie pytanie, czy PO już straciła wyborców. Z ocenami trzeba poczekać na badania opinii publicznej, żeby zobaczyć, jak to się odbiło na poparciu dla PO. Przyglądam się polityce z zewnątrz i widzę, że to, co dla polityków jest pierwszoplanowym tematem, dla ludzi wcale nie musi być tak ważne. Pytanie więc, czy ludzie w ogóle ten fakt zauważą?

O to właśnie chodzi, że zauważyli. Krzyk jest wielki, wyborcy wołają, że zostali sami, nie mają już swoich przedstawicieli w Sejmie.
Teraz zauważyli ci, którzy interesują się polityką. Gdybyśmy mieli analizować to na chłodno, to nie wiemy czy wykluczenie trójki posłów zostanie wyłowione z szumu medialnego ostatnich dni. Niekoniecznie musi się to przekładać na jakieś rzesze wyborców. Pamiętajmy, że przy różnych odejściach z PiS-u, a jak powiedziałem, Jarosław Kaczyński prowadził bardzo podobną politykę konsolidacji klubu, efekt społeczny w badaniach często był zerowy mimo tego że oprócz krytyki liderów opinii i osób zaangażowanych w mediach społecznościowych nie było poważniejszych skutków. Nie jest więc jasne, czy i kiedy efekt nastąpi. Jeśli nastąpi, może być dla Platformy bardzo trudny.

Ale czy te wydarzenia nie pokazały też tego, że Platforma nie ma przywództwa?
Problemem jest co innego -że konserwatywni wyborcy nie popierający PiS z całego tego zamieszania zrozumieją tylko, że nie można popierać Platformy, jeśli się nie jest w stu procentach za aborcją. To jest sytuacja, która dla Platformy jest potencjalnie najgorsza - że PO trwale odetnie się od konserwatywnej grupy wyborców, którzy są w stanie zaakceptować kompromis w postaci ustawy z 1993 roku, ale nie są w stanie zaakceptować takiego oto podejścia do sprawy, że w Platformie nie ma miejsca dla polityków, którzy mają inny pogląd na aborcję niż Barbara Nowacka. To wynika z charakterystyki polskiego społeczeństwa, z charakteru opinii publicznej w Polsce, że u nas wszystko w stosunku do zachodnich modeli jest przesunięte na prawo.

Rodzi się więc pytanie, kim dzisiaj jest opozycja, jaka jest jej polityka tożsamości i kto jest ich wyborcą?
Jeżeli przyjąć, że w ostatnich dwóch latach, a w moim przekonaniu tak jest, klasa średnia ma powody do tego, żeby być niezadowoloną z nowej władzy, dlatego że ponosi większość kosztów polityki społecznej, to naturalną przystanią dla niej powinna być opozycja. A opozycja w związku z tym musi zrozumieć, że klasa średnia w Polsce jest mała, ale ważna i do tego zróżnicowana w kwestiach światopoglądowych; tu jest relatywnie konserwatywna. Często posługuję się tu obrazkiem z centrum lemingowego Wilanowa - Wilanów to miejsce, gdzie wygrał Ryszard Petru, ale gdzie w niedzielę na każdej mszy kościół jest pełen. Jeżeli opozycja sobie tego faktu nie przemyśli, tylko będzie się kierowała wyłącznie naciskiem środowisk lewicowo-liberalnych, to może się trwale odizolować od tych konserwatywnych wyborców, powiedzmy takich, dla których autorytetami są profesorowie Strzembosz, Safian czy Zoll. A tacy są, nawet jeśli to tylko kilka punktów procentowych, to może być decydujące przy wyborach. I to jest problem, przed którym stanęła Platforma. Podsumujmy: po pierwsze nie byli w stanie zwrócić uwagi na to, że przedstawiona ustawa jest de facto ustawą-prowokacją, bo nie dotyczy tylko kwestii aborcji, ale także wolności słowa, poważnie ogranicza wolność manifestacji. Opozycja na ten temat milczała, strona rządowa też nie zwróciła uwagi, że ustawa pod pretekstem ograniczenia ochrony życia wprowadzała też poważne ograniczenia wolności. Po drugie - że jasno nie postawiono sprawy tego, jak to się dzieje z projektami obywatelskimi. Myślę, że na przyszłość dla projektów obywatelskich należy podwyższyć kwotę potrzebnych do złożenia głosów, ale obligatoryjnie przesyłać je do komisji. Trzeba by przyjąć, że inicjatywa ustawodawcza pochodząca z jaźni ważnej części opinii publicznej przez podpisy jest poważna - i wtedy powinno być zagwarantowane, że każda idzie do komisji, ale wtedy stajemy przed dylematem, że mogą się pojawiać absurdalne projekty i Sejm musiałby je też procedować. Problem jest z takimi projektami ustaw, które z zasady poważne nie są lub wyraźnie godzą w wolność.

CZYTAJ TAKŻE: Mucha: Chciałam przeprosić, to porażka opozycji (WIDEO)

Komentatorzy zwracają uwagę na to, że PiS ograło opozycję, bo i Jarosław Kaczyński i wielu innych posłów PiS zagłosowało za tym, aby projekt komitetu Ratujmy Kobiety trafił do komisji. A nie trafił z winy opozycji.
To są bardzo taktyczne kwestie bez większego znaczenia dla ludzi, którzy nie poświęcają całej doby na politykę. Za tydzień nikt nie będzie tych szczegółów pamiętał. W tej historii, w moim przekonaniu ważne jest tylko pytanie do opozycji, kogo reprezentuje.

No właśnie, kogo?
Czy odcina się od wyborców, którzy mają bardziej konserwatywne poglądy, czy jest zdecydowana ich reprezentować. To w dużym stopniu pokrywa się z zakresem klasy średniej w Polsce.

Wspomniał Pan Barbarę Nowacką…
… ja się z nią kompletnie nie zgadzam.

Ale czy zgodzi się Pan z tym, że podważyła polityczną pozycję PO?
Trzeba przyznać, że była bardzo efektywna w swoim działaniu. Tylko że nauczyłem się też w życiu, że definitywne ocenianie w niedzielę tego, co się wydarzyło w piątek, jest mało roztropne. Trzeba poczekać, aż kurz opadnie. Dziś wygląda, jakby to był największy problem, przed jakim stanęła opozycja. Trudno powiedzieć, czy tak samo sytuacja będzie wyglądało za miesiąc. Pamiętamy kryzysy , które wydawały się super kryzysami dla opozycji czy rządu i jednak jako takie nie pozostały w naszej pamięci. Zasadnicze jest: czy liderzy PO dopuszczą do takiego podziału w Polsce, że wszyscy, którzy mają poglądy związane z chrześcijańską nauką społeczną będą musieli głosować na obóz władzy lub nie brać udziału w głosowaniu? Czy opozycja zabiega o głosy klasy średniej, a więc ludzi o konserwatywnych przekonaniach. Jeśli PO odpuści klasę średnią a przynajmniej jej konserwatywną część, utoruje drogę lewicowej rewolcie. Po rewolucji prawicowej przyjdzie lewicowa - przedsmak myślenia polskiej lewicy pozaparlamentarnej był w zapisach tej ustawy - mam na myśli te, które powinny zaniepokoić także zwolenników aborcji: zakazy zgromadzeń, karanie za poglądy, czerwone flagi na demonstracji.

CZYTAJ TAKŻE: Opozycja głupich kroków. Platforma Obywatelska i Nowoczesna to opozycja, która myli politykę z publicystyką

Komentatorzy polityczni często podkreślają, że PiS-owi może zagrozić dziś siła, która na poważnie zajmie się takimi tematami, jak aborcja, czy uchodźcy. Wygląda na to, że jeśli chodzi o temat uchodźców, to i tutaj PiS rozdaje karty, powołując Departament ds. Pomocy Humanitarnej, na czele którego ma stanąć pani Beata Kempa. Unię to przekona?
To raczej robione jest dla przedstawicieli hierarchii kościelnej, dla których kwestia uchodźców, ludzi, którzy pozbawieni są dachu nad głową jest tradycyjnie w nauce Kościoła nie do pominięcia. Próba, by to pominąć nie powiodła się. Będzie to użyte jako argument w relacjach z Kościołem. Wychodzę z tego tygodnia z przekonaniem, że w rękach przywództwa PO leży jednak możliwość skorygowania kursu politycznego w Polsce, jeśli chodzi o kwestie strategiczne. Jeżeli PO zacznie się umizgiwać do skrajnej lewicy to uniemożliwi sobie zwycięstwo w wyborach, a po drugie utoruje drogę większym radykałom, bo to jest reguła w polityce. Jeśli ktoś mniej radykalny stara się naśladować radykalnego, to toruje drogę temu radykalnemu a nie odwrotnie. Po sygnałach społecznych widać dziś, że do tego może dojść w perspektywie 8- 10 lat, to już gdzieś się w podszyciu tli. Są ciekawe badania, które pokazują wzrost akceptacji wśród młodych dla różnych rozwiązań progresywnych, jeśli chodzi o małżeństwo. Wyraźny jest element, który zawsze osłabiał pozycję Kościoła - kwestia religii i pieniędzy, a jest on bardzo eksponowany w kontekście dotacji dla Torunia; jest spadek praktyk ilości religijnych. Jest kilka innych czynników układających się w taką oto konstelację, która za kilka lat może doprowadzić do rewolty lewicowej.

Czy PO popełni więc błąd i zacznie się przypochlebiać skrajnej lewicy?
Jeśli tak, to źle się skończy dla Polski ale wcześniej dla samej Platformy.

AIP/x-news

Wideo

Materiał oryginalny: Paweł Kowal: Umizgi do radykalnej lewicy źle się skończą dla PO i całej Polski - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3