Paweł Kowol odszedł na wieczną służbę. W czasie wojny ratował książki, pomagał rodzinom [ZDJĘCIA]

Arek Biernat
Paweł Kowol odszedł na wieczną służbę arc
Paweł Kowol był zasłużonym kombatantem, ale przede wszystkim wielkim patriotą. W czasie wojny ratował polskie książki, pomagał polskim rodzinom i sabotował prace w niemieckich fabrykach. Na wieczną służbę odszedł żołnierz Armii Krajowej o pseudonimie Groń. Zmarł w ubiegłym tygodniu. Miał 97 lat.

Paweł Kowol odszedł na wieczną służbę

- Był świadkiem i uczestnikiem wielu ważnych wydarzeń. Coraz mniej wśród nas takich wielkich patriotów - mówi Sławomir Kulpa, dyrektor wodzisławskiego Muzeum.

- Jego śmierć jest dla całej naszej wodzisławskiej społeczności niepowetowaną stratą. Był wzorem, którego naśladowanie mogło być zaszczytem. Jako osoba o wyjątkowej odwadze i sile ducha zapisał ścieżkę swego życia ważnymi dokonaniami oraz wieloma patriotycznymi działaniami – napisały w kondolencjach władze Wodzisławia Śl.

Urodził się 11 stycznia 1919 r. w niemieckim Bottrop. Pochodził z patriotycznej rodziny. Kiedy na Śląsku trwał plebiscyt, jego ojciec przyjechał specjalnie z Westfalii żeby wziąć udział w ważnym głosowaniu. Później z tego powodu został aresztowany, ale na szczęście udało mu się uciec podczas transportu więźniów. Następnie udał się z powrotem do Westfalii, a później z całą rodziną osiadł w dzisiejszym Radlinie II. Mając cztery lata Paweł Kowol był świadkiem niezwykłego wydarzenia w Wodzisławiu Śl.

- Mało kto wie, ale Paweł Kowol w 1922 roku witał na wodzisławskim rynku polskie wojsko - mówi Sławomir Kulpa, dyrektor wodzisławskiego Muzeum.

Jak wspominał tamten dzień? - Ojciec powiedział mi, że idziemy na rynek. On był wielkim patriotą. Przy powitalnej bramie wiwatowaliśmy z mieszkańcami. Machałem czapką, choć wtedy jeszcze niewiele rozumiałem. Pamiętam, że wracając do domu piliśmy wodę ze źródełka, gdzie dziś jest Wodzisławskie Centrum Kultury – wspominał Paweł Kowol kilka lat temu w rozmowie z dziennikarzem DZ.

To właśnie w rodzinnym domu zaszczepiono w nim (a także w rodzeństwie: miał cztery siostry i dwóch braci) miłość do ojczyzny. Nie była to zasługa tylko ojca. Mama kładąc dzieci spać zawsze śpiewała im na dobranoc pieśni patriotyczne, w tym m.in. dobrze znaną „Płynie Wisła, płynie".

Rodzina Kowolów była patriotami, co później okazało się w czasie niemieckiej okupacji. Ten okres na stale wpisał się w pamięć późniejszego żołnierza Armii Krajowej.

Dobrze pamiętał dramatyczny 1 września 1939 roku. Tego dnia rankiem, Paweł Kowol, jak co dzień szykował się do wyjścia na pociąg. Pracował jako geodeta w jednym z rybnickich prywatnych przedsiębiorstw. - Jeszcze przed wyjściem na pociąg usłyszałem wielki rumor. I przez okno zobaczyłem wojsko niemieckie na ulicy. To dzisiejsza Chrobrego. Byłem załamany i siedziałem cicho - wspominał.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

Przez Radlin II przeszła piechota i przejechały opancerzone wozy bojowe. Wówczas 20- letni Paweł Kowol już do pracy nie doszedł. Jednak nie ukrywał się do końca wojny. Postanowił działać.

- Drugiego września przybiegł do mnie kolega. Był z zawodu nauczycielem. Powiedział: musimy ratować szkolne biblioteki – przypominał przed laty Paweł Kowol. 

Natychmiast przystąpili do działań. Nocami furmanką wywozili zbiory z radlińskiej szkolnej biblioteki. Gdyby zostali przyłapani na tym, to groziłby im poważne konsekwencje (w źródłach znajdujących się w wodzisławskim Muzeum można przeczytać, że w tej akcji wzięli jeszcze udział m.in.: Józef Kubica, Bolesław Gatnar, Salomea Konieczna, Maria Zając). 

- Książki rozwoziliśmy po polskich rodzinach. Nie było to łatwe, bo część z nich sympatyzowała z Niemcami, co widać było 1 września. Wiwatowali na ich cześć. Ale trzeba było działać. Po wojnie niemal wszystkie książki wróciły do szkół – wspominał.

Na tym jego działalność się nie skończyła. Kilka dni później, 10 września do domu Pawła Kowola znów zapukał kolega. - Paweł wiesz co? Założymy tajną organizację niesienia pomocy rodzinom, którym ojcowie zostali aresztowani i wywiezieni do obozu - mówił. 

Podobnie, jak za pierwszym razem reakcja mieszkańca Radlina II była identyczna. - Przez całą okupację wspieraliśmy 6 rodzin. Taka rodzina otrzymywała od nas nawet 30 marek. To wtedy było dużo. Działaliśmy w tej konspiracji w około 10 osób. Szukaliśmy wsparcia u polskich rodzin. Tym, co pomagali, przedstawialiśmy też kwity. Z wszystkiego się rozliczaliśmy, aby nie było niedomówień - wyjaśniał Paweł Kowol. Potrzebujący otrzymywali pieniądze, jedzenie, ubrania.

Mimo grożących konsekwencji Paweł Kowol zawsze opowiadał się za narodowością polską. Odmówił podpisania "Volkslisty" za co został zesłany na przymusowe roboty do zakładów chemicznych I.G. Farben.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE

W Oświęcimiu nawiązał kontakt z Armią Krajową. - Mieliśmy taką brygadę dywersyjną. Spowalniało się prace. Dla przykładu sypało się piasek do maszyn, aby je zatrzymać. Wówczas zakład stawał i nie produkował – zdradzał po latach Paweł Kowol. Jednocześnie nadal pomagał rodzinom w Radlinie (co dwa tygodnie otrzymywał przepustki).

Mroźnego styczniowego 1942 r. w radlińskim zakładzie krawieckim złożył przysięgę i wstąpił do AK pod pseudonimem: "Groń". Wszystko działo się w olbrzymiej konspiracji. Jak wspominał, w czasie przysięgi w pobliżu znajdowały się trzy bale, aby w razie naloty udawać klientów zakładu. Działał w podziemiu, choć wiedział, że konsekwencją zatrzymania była śmierć, czego doświadczyli również jego koledzy.

Jak wspomina, pierwszym rozkazem było opanowanie do perfekcji języka niemieckiego. Nie walczył zbrojnie, ale w czasie niemieckiej okupacji pełnił ważne zadanie. Z kolegami odbierał korespondencję z Londynu. Była to gazetka informująca o sytuacji na froncie, która za m.in. Jego pośrednictwem trafiała do Polaków (kolega z którym się tym zajmował został zatrzymany i zabity, o czym dowiedział się po wojnie, ale nikogo nie wydał).

Wspominał również, że po wojnie z kolegami udało mu się rozminować dwa mosty w Radlinie, zaminowane jeszcze przez hitlerowców.

Jeszcze w czasie wojny przeżył dwa osobiste dramaty. Najpierw tragiczna wieść nadeszła z Włoch, gdzie jego brat służył u boku gen. Andersa i zdobywał Monte Cassino. Choć walczył aż do ostatniego klasztoru, nie będąc nawet draśniętym, to szczęście opuściło go w bitwie pod Bolonią. Został ranny, a później zmarł.

Kolejna tragedia wydarzyła się niedaleko rodzinnego domu, tuż przed końcem wojny. 26 marca 1945 roku jego ojciec wracając po szychcie na Emmie został zatrzymany przez żołnierzy radzieckich, którzy weszli do miasta od Marklowic. - Zabili go, głowy rozbili kolbami. Myśleli, że był Niemcem. Znalazł go kolega niedaleko stacji kolejowej w Radlinie II. Na początku go nie poznał przez rany... – wspominał później tragiczny moment Paweł Kowol.

Po śmierci taty i brata, to właśnie on stał się najstarszym mężczyzną w domu. Po wojnie pracował m.in. w Starostwie i na Marcelu, a ze swoich zarobków pomagał rodzinie. Na kopalni nikt nie wiedział, że był w AK. Ujawnił się z tym dopiero w 1979 r., gdy w wieku 60 lat przeszedł na emeryturę.

Przez wiele lat związany był z środowiskiem kombatanckim w powiecie wodzisławskim. Najpierw jako członek ZBOWiD, następnie jako członek i wieloletni prezes związku Armii Krajowej w Wodzisławiu Śl. Odznaczony był min. Złotym Krzyżem Zasługi nadanym w 1987 r.

- Był wielkim patriotą. Gdy działaliśmy razem w Związku AK robił wiele, aby pamięć o Armii Krajowej nie zaginęła. Spotykał się z uczniami w szkołach i opowiadał historię – wspomina kolegę Robert Grzybek, również członek AK.

Był pomysłodawcą m.in. tablicy upamiętniającej tragicznie zmarłych mieszkańców Radlina II w obozach koncentracyjnych. Przez 50 lat był prezesem chóru Jadwiga z Radlina II, a do końca życia prezesem honorowym.

Cześć Jego pamięci!

**Obserwuj autora na Twitterze TWITTER_FOLLOW https://twitter.com/arek_biernat

**

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3